ORLEN TVP Sport Cup: Mokry Lis, szczęśliwy Lis!

ORLEN TVP Sport Cup: Mokry Lis, szczęśliwy Lis!

Piotr Lisek najlepszy w deszczowym mityngu ORLEN TVP Sport Cup. Wygrana to jedno, bo jej można się było spodziewać, ale że w ulewie ustanowi swój najlepszy wynik sezonu, to już była spora niespodzianka!

Pogoda dała się ubłagać dopiero na ostatnie skoki w konkursie, kiedy to rekordzista Polski (6,02 m) atakował imponującą wysokość 5,80 m. Przestało padać w Warszawie, a wcześniej lało jak z cebra i wszystkim uczestnikom należą się wielkie brawa za okazaną chęć rywalizacji w tak ciężkich okolicznościach. Obecny na zawodach kontuzjowany mistrz Europy z Amsterdamu (wtedy też warunki były fatalne) Robert Sobera przyznał, że wówczas trzeba po prostu zapomnieć, że leje na głowę i robić swoje, skupić się na skakaniu i o niczym innym nie myśleć…

Z trzech nieudanych podejść, w drugim skoku na 5,80 m Lisek był naprawdę bliski powodzenia. W tabelach pozostaje jednak wynik 5,70 m, z którym „Lisu” również uporał się dopiero w trzecim podejściu. W spustoszonym przez pandemię sezonie tylko trzech zawodników może poszczycić się takim wynikiem (i lepszym). Trudno się dziwić, że wszyscy ci trzej tyczkarze stali na podium ubiegłorocznych mistrzostw świata w Dosze, czyli Armand Duplantis (Szwecja) i Sam Kendricks (USA) i od dziś Lisek.

Trzeba oddać zawodnikowi Grupy Sportowej ORLEN, że uratował ten konkurs. Pogoda, że psa z kulawą nogą nie wygoniłby z budy, a sportowcy musieli jej stawić czoła. Kombinowali zasłaniając się przed wodą pod parasolami, wycierali się, przebierali, co i tak miało ograniczony sens, bo chwilą później spadali na zeskok wzbudzając prawdziwą fontannę. A Lisek już po zakończeniu z szerokim uśmiechem oznajmił: “Mokry Lis, to szczęśliwy Lis!” Po rozbiegu co i raz przepychano wózek z walcem do odsączania wody. Obrazki takie jak z mundialu ‘74, kiedy to na zalanym stadionie Polska miała się mierzyć z RFN. Fakt, technologia pod tym względem niewiele się zmieniła. Ale nie sądzę, aby wtedy z deszczem walczyli trenerzy i mistrzowie olimpijscy. A tutaj oprócz pracowników firmy Polanik, również do akcji osuszania tartanu na rozbiegu przystąpili dwukrotny czempion igrzysk Tomasz Majewski i trener Piotra Liska Michał Szczepański.

Nie zabłysnął Paweł Wojciechowski, którego start anonsowano jako pierwszy w sezonie pojedynek z Liskiem. Nie zazębili się na żadnej wysokości, bo mistrz świata z 2011 roku rozpoczął i… zakończył udział na wysokości 4,85 m zaliczając zerówkę. Fakt, skakał ze skróconego rozbiegu, jednak w dzisiejszej przedpołudniowej audycji „Kierunek Tokio” na Weszło FM przyznał, że skakał już 5,40 z ośmiu kroków.

Ten dzisiejszy “popis” chwały mu nie przynosi. Z pewnością jednak da się zapamiętać z tego, że trzymał parasol i przygotowywał tyczkę młodszemu koledze z ekipy trenera Wiaczesława Kalininczenki – Sebastianowi Chmarze juniorowi podczas przygotowań do jego skoków. Zresztą syn świetnego wieloboisty sprzed lat, a dziś komentatora TVP Sport również zaliczył zerówkę. Identycznie  jak Adrian Kupczak. Nową twarzą Lekkoatletycznego Czwartku na parkingu przy Woronicza 17 był młodziutki Michał Gawenda, który zajął drugie miejsce. Nie dość, że piętnastoletni zawodnik Skry Warszawa ustanowił rekord życiowy (4,65 m), to można przypuszczać, że w lepszych warunkach pogodowych mógłby pokusić się o atak na wiekowy już rekord Polski młodzików Ryszarda Kolasy (4,81 m z 1979 r.). Styl zaprezentowany przez warszawianina naprawdę mógł się podobać. Niewiele brakowało, a ataki na 4,85 m przyniosłyby skutek.

Wśród pań najlepiej spisała się Romana Maláčovą. Czeszka świetnie mówi po polsku, co udowodniła w wywiadzie po zawodach. Przyznała w nim, że obawiała się, że chwyt tyczki nie utrzyma w czasie próby w strugach wody. Tym razem skończyła konkurs z wynikiem 4,25 m. Jedyną Polką, która przekroczyła cztery metry jest Kamila Przybyła (4,05 m). Dzielnie walczyła też podopieczna trenera Kalininczenki Victoria Kalitta – triumfatorka Lekkoatletycznego Czwartku sprzed trzech tygodni – lecz tym razem nie zbliżyła się do wyniku z tamtych zawodów (życiówka 4,20 m).

Audycja Kierunek Tokio nr 64: Fiodorow, Lićwinko, Bukowiecki, Wojciechowski, Pikulik

Za tydzień w TVP ostatni już ORLEN TVP Sport Cup, a w jego ramach do rywalizacji w studiu telewizyjnym przystąpią skoczkowie wzwyż z Kamilą Lićwinko i Sylwestrem Bednarkiem z Grupy Sportowej ORLEN na czele.

DARIUSZ URBANOWICZ

Fot. Marek Biczyk/PZLA


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez