ORLEN TVP Sport Cup: Lisek latał najwyżej

ORLEN TVP Sport Cup: Lisek latał najwyżej

Dziś czwartek, a więc nadszedł czas na mityng ORLEN TVP Sport Cup. W ubiegłym tygodniu rywalizowali kulomioci, a dziś przed siedzibą telewizji skakano o tyczce. Wygrał Piotr Lisek z Grupy Sportowej ORLEN, a wśród pań Victoria Kalitta z Zawiszy Bydgoszcz. W konkursie wziął udział również dziesięcioboista Paweł Wiesiołek, który ustanowił nowy rekord życiowy.

Na starcie ORLEN TVP Sport Cup zabrakło anonsowanego mistrza świata z 2011 roku Pawła Wojciechowskiego, który wracając z sobotniego mityngu na Stadionie Śląskim przeziębił się i dostał anginy. Mimo absencji swojego najlepszego zawodnika trener Wiaczesław Kaliniczenko miał dziś dwa powody do sporej satysfakcji. Pierwszym jest zwycięstwo tegorocznej maturzystki Victorii Kalitty, która zapewniła sobie triumf w konkursie osiągając wysokość 4,00 m (w drugiej próbie). Sklasyfikowana na drugim miejscu Kamila Przybyła skoczyła zresztą dokładnie tyle samo, ale więcej razy strąciła poprzeczkę.

VICTORIA KALITTA (Fot. Marek Biczyk/PZLA)

Te cztery metry to wynik, który mnie satysfakcjonuje. To moje najlepsze otwarcie sezonu. Podczas prób na 4,20 m zmienił się diametralnie wiatr, byłam już zmęczona, bo konkurs odbywał się w upalnej temperaturze, więc trochę szkoda, ale w sumie 4,20 to moja życiówka, a cztery metry to i tak wysoko – podsumowała Victoria Kalitta.

Drugim powodem wspomnianej radości Kaliniczenki jest postawa Sebastiana Chmary juniora, który również pokazał się z dobrej strony. Syn wybitnego wieloboisty sprzed lat (Sebastian Chmara był mistrzem świata i Europy w siedmioboju) również zaczynał od wielobojów, ale jednak za radą ojca skoncentrował się na skoku o tyczce. – Sam mi powtarzał, że tyczka jest prosta: biegniesz, zakładasz i biodra do góry. Jednak sami dobrze wiemy, że nie tylko o to chodzi. Dużo niuansów, szczegółów wymagających ciągłej pracy. Przez trzy lata treningu wielobojowego to właśnie skok o tyczce najlepiej mi wychodził. Startowałem równolegle w mistrzostwach Polski juniorów młodszych, juniorów i tak sobie pomyślałem, że może faktycznie lepiej przy tej tyczce zostać – tłumaczył Chmara junior.

A jeśli chodzi o dzisiejszy konkurs? – Zawsze pozostaje pewien niedosyt, ale ja jestem mimo wszystko zadowolony z siebie, bo na otwarcie sezonu skoczyłem 4,80 m i jest to dobry wynik, ledwie 20 cm poniżej życiówki. Skakałem już w ubiegłym tygodniu, ale z krótszego rozbiegu i nie używałem twardych tyczek. Można powiedzieć, że dziś to już poważne skakanie i jestem bardzo zadowolony – podsumował.

W zawodach wystartował również Adrian Kupczak, który zaimponował walecznością. Uzyskał rezultat 4,60 m, ale i tak należą mu się wielkie brawa. Po jednym ze skoków nie wcelował w zeskok, minimalnie zahaczył jednak barkiem o gąbki, co zamortyzowało upadek. Ostatecznie obtarł sobie tylko łokieć. Na szczęście, bo wyglądało to przerażająco. To tylko potwierdzenie tego jak trudną i niebezpieczną konkurencją jest skok o tyczce. A ponadto jakimi twardzielami są tyczkarze. Adrian nie wymiękł, tylko wziął tyczkę i walczył dalej:

– Nie można się poddawać z takiego powodu! Przyczyna leżała w tym, że założyłem tyczkę trochę za bardzo na prawą stronę i automatycznie wyrzuciła mnie poza zeskok. Jestem bardzo zadowolony, że mogłem skakać w towarzystwie Piotra Liska. Świetnie też skakał Paweł Wiesiołek, również Sebastian Chmara. A jeśli chodzi o mój start, to jestem zadowolony. 4,60 na otwarcie sezonu to dobry wynik, wiem, że w kolejnych zawodach będzie tylko lepiej.

PIOTR LISEK (Fot. Marek Biczyk/PZLA)

Urozmaiceniem rywalizacji była obecność Pawła Wiesiołka, dziesięcioboisty z Grupy Sportowej ORLEN. To nieoczywiste, że dziesięcioboiści biorą udział w konkursach tyczkarskich, ale dziś okazja była wyborna. Zresztą… Paweł pobił życiówkę! Fakt, że jest w ścisłej światowej czołówce w tej konkurencji wśród wieloboistów, a dzisiejszy wynik – 5,00 m – należy do TOP5 na świecie.

– Dobrze się odnalazłem w tych zawodach, fajnie skoczyć życiówkę. Bardzo fajne zawody, wiaterek w plecy, mogliśmy skakać na twardszych tyczkach. Pożyczyłem od Piotrka Liska jego tyczki, za co bardzo dziękuję. Cieszę się, że jestem tak pewny w tej konkurencji, że wziąłem cudze tyczki i skoczyłem życiówkę z krótkiego rozbiegu. To dodaje wiary. W dziesięcioboju skok o tyczce to siódma konkurencja, więc zmęczenie jest już większe. Trzeba wykrzesać dużo energii. A tutaj nie muszę zabierać dziesięciu par butów, tylko przyjeżdżam z plecaczkiem, a do tego jeszcze nie musiałem tyczek wozić. Czego chcieć więcej – śmiał się po konkursie, w którym zajął drugie miejsce.

PIOTR LISEK (Fot. Piotr Kucza/Fotopyk/Newspix.pl)

Najdłużej w konkursie, co zrozumiałe, został Piotr Lisek, który zaliczając w drugiej próbie 5,60 atakował po trzykroć 5,70 m. – Miałem gorsze otwarcia sezonu. Oczywiście chciałbym aby było wyżej. Po ośmiomiesięcznej przerwie jest naprawdę spoko. Trochę się odzwyczaiłem od długiego oczekiwania na swoją kolej, u nas jednak poziom jest bardziej wyrównany, ale to są konkursy mające propagować skok o tyczce i lekką atletykę, więc liczyła się dobra zabawa. Zapraszam 16 lipca tutaj, znów będziemy skakać – Piotr Lisek nie krył dobrego humoru po konkursie, ale i przed nim. Podczas oficjalnej prezentacji fiknął efektownego kozła z miejsca.

W programie cyklu ORLEN TVP Sport Cup następuje delikatna zmiana. Za tydzień w akcji na parkingu TVP przy Woronicza obejrzymy ponownie kulomiotów, a nie, jak wcześniej planowano, skoczków wzwyż. To efekt delikatnej kontuzji Kamili Lićwinko, która powinna wrócić za dwa tygodnie do zdrowia. Tyczkarze pojawią się na Lekkoatletycznym Czwartku za trzy tygodnie. Obszerna relacja z dzisiejszego konkursu już jutro na antenie Weszło FM w porannej audycji “Dwójka bez sternika” (start o godz. 7:00).

DARIUSZ URBANOWICZ

Fot. główne: Marek Biczyk/PZLA


Aktualności

Kalendarz imprez