Orlen Cup. Swoboda szybko, Haratyk daleko, Kendricks wysoko

Orlen Cup. Swoboda szybko, Haratyk daleko, Kendricks wysoko

Otwarcie właściwego sezonu lekkoatletycznego w Polsce już za nami. ORLEN Cup przyciągnął najlepszych polskich lekkoatletów, na czele z Michałem Haratykiem, Ewą Swobodą czy Piotrem Liskiem. Poziom więc – co nie dziwi – był naprawdę niezły. A to tylko rozbudziło nasze apetyty przed kolejnymi zawodami i zbliżającymi się Halowymi Mistrzostwami Europy. 

Crouser pierwszy, Haratyk drugi

Ryan Crouser niedawnym pchnięciem na 22,82 m – co jest rekordem świata w hali – sprawił, że inni kulomioci mogą tylko oglądać jego plecy. Michał Haratyk też, ale dziś Polak pokazał, że mocy w ręce ma sporo i wskoczył na drugie miejsce na światowych listach. Jego 21,83 m to naprawdę kawał solidnego pchnięcia. Świadczy o tym zresztą też historia polskiej kuli. Tylko Konrad Bukowiecki zanotował lepszy rezultat pod dachem – równe 22 metry. Ale to było już jakiś czas temu – aktualnie Bukowiecki raczej szuka dobrej formy i próbuje się odbudować po problemach zdrowotnych. Haratyk, tak się wydaje, już tę formę znalazł, choć sam mówi, że to nie jest koniec jego możliwości.

– Nie spodziewałem się aż tak dalekiego pchnięcia. Wszystko fajnie się ułożyło. Rekord życiowy na hali cieszy, bo to w lecie zwykle mi idzie lepiej. Fajnie, że się udało. Czuję, że mam rezerwy. Przygotowania nie były tak super, jakbym chciał, przytrafiły się problemy z łokciem, ale teraz jest dobrze. Crouser? Pchnął bardzo daleko, ale czy jestem zaskoczony? Nie do końca. Daleko pcha już przecież od lat. Na treningach regularnie osiąga rekordy świata. Jeszcze nie udało mu się na zawodach, zobaczymy, kiedy pierwszy raz na nich pchnie 23 metry – mówił Haratyk po konkursie na antenie TVP Sport.

Crouser, oczywiście, rywalem Michała na docelowej imprezie sezonu halowego nie będzie, bo nic nie wiadomo nam o tym, by Stany Zjednoczone przyłączyły się do Europy. Natomiast już na igrzyskach to właśnie na Amerykanina i jego kompanów zza jednego czy drugiego oceanu trzeba będzie patrzyć, jeśli celem dla polskich kulomiotów ma być medal. A że ma – nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. W Tokio rywalizacja będzie zapewne stała na niesamowitym poziomie. Haratyk, zdrowy i bez problemów z łokciem, może powalczyć o najwyższe cele. Nowa życiówka też to pokazuje.

Swoboda pierwsza, ale…

Pierwszy start w tym sezonie Ewa Swoboda zakończyła na pierwszym miejscu. Zawodniczka Grupy Sportowej ORLEN nie była jednak do końca zadowolona. Bo, jak sama twierdzi, może więcej i liczyła, że pobiegnie szybciej. Jej czas (7,22) zły nie jest, ale faktycznie odbiega choćby od życiówki Polki.

– Byłam gotowa na szybsze bieganie. Mam nadzieję, że w Toruniu się odbiję. Czemu startuję tylko w Polsce? Boję się aktualnie podróżować. Są cztery starty w kraju, myślę, że to wystarczy. Tym bardziej, że w tym roku mają być igrzyska, a pierwotnie przed nimi nie miałam w ogóle startować na hali. Co się u mnie zmieniło? Schudłam troszeczkę. Pozmieniałyśmy też nieco w treningu z trenerką. Wzięłam się po prostu za siebie, zaczęłam pracować nad sobą i fizycznie, i psychicznie. Nie było łatwo, ale się udało – mówiła przed kamerą.

Te słowa razem z dzisiejszym biegiem to niezły prognostyk. Bo jeśli Swoboda wygrywa, a nie jest z tego do końca zadowolona, to pokazuje, że ambicje ma spore i wierzy w swoje możliwości. Wierzyć też powinna jej koleżanka po fachu, choć z płotkami rozstawionymi na trasie. Karolina Kołeczek dziś też notowała pierwszy start w sezonie i od razu pobiła życiówkę na dystansie 60 metrów, niemal schodząc przy okazji poniżej ośmiu sekund (8,01).

–  Bardzo się cieszę, bo to mój pierwszy start w sezonie i mam rekord życiowy. Bieg jeszcze nie był perfekcyjny, nie bardzo czuję te płotki. To na pewno przyjdzie w kolejnych startach. Tym bardziej, że sezon letni zakończyłam kontuzją i dość długo męczyłam się z wyleczeniem stopy, dlatego nieco później weszłam w okres przygotowawczy i stąd tak późne starty. Czeka mnie jeszcze bieg na Copernicusie, a potem mistrzostwa Polski – mówiła.

Z kolei Damian Czykier, jej odpowiednik w męskiej stawce, pobiegł – jak na siebie – stosunkowo słabo. Po kiepskim starcie w finale starał się nadrobić dystans, ale nie do końca mu się to udało. Po biegu zapewnił jednak, że to będzie jego najsłabszy start w sezonie. I takie deklaracje szanujemy. Zresztą, Czykier raczej nie rzuca słów na wiatr – nawet mimo błędu przy wyjściu z bloków było widać, że jest w formie.

Wysokie skakanie

Piotr Lisek wciąż nie może przeskoczyć poprzeczki zawieszonej na wysokości 5,80 metrów. Od tego zacznijmy. Nie ma jednak większych powodów do obaw, bo on sam ich nie widzi. Tym bardziej, że jego skoki były dobre, miał zapas. Decydowały raczej detale, głównie technika, nie zaś to, że nie mógł wzbić się na odpowiednią wysokość – to robił. Zwłaszcza w ostatnim skoku, gdzie wszyscy byli przekonani, że 5,80 jednak zaliczy. Ale jak na złość poprzeczka spadła.

– Musiałem gdzieś delikatnie dotknąć poprzeczki w ostatnim skoku. Troszkę niefart, ale muszę dodać, że wychodzę z ciężkiego treningu. Ten ciężki trening będzie oddawał bardziej z każdą chwilą. Przygotowujemy się głównie do mistrzostw Europy, które już niebawem. Staram się robić wszystko, by skakać jak najwyżej, ale nie mogę zapewnić kibiców, że to wyjdzie – mówił zawodnik Grupy Sportowej ORLEN.

Piotr Lisek

Lisek skakał najwyżej z Polaków. Paweł Wojciechowski i Robert Sobera (który niedawno miał przygodę z pęknięciem tyczki, która uderzyła go w dłoń) polegli wcześniej, ale w samym konkursie i tak działy się niezwykle ciekawe rzeczy. Kolejny już w ostatnich tygodniach rekord Filipin ustanowił Ernest John Obiena (5,86). Thiago Braz osiągnął za to granicę 5,80 skacząc… na nie swoich tyczkach. Część pożyczał od Liska, część od Obieny, bo jego własne nie doleciały na czas z Paryża. Tę dwójkę jednak i tak pokonał Sam Kendricks. Amerykanin próbował jeszcze potem przeskoczyć 6,02 m, ale mu się nie udało.

Paradoksalnie najważniejszy wynik tego mityngu został jednak osiągnięty na niższej wysokości – 5,60 m. Dokładnie tyle skoczył niespełna 17-letni Matwiej Wołkow. Jeśli nazwisko wydaje wam się znajome to od razu dodajmy – to syn Konstantina, srebrnego medalisty z igrzysk olimpijskich w Moskwie. Tego Konstantina, który rywalizował wówczas z Władysławem Kozakiewiczem i tę rywalizację przegrał. Wracając jednak do teraźniejszości, wypadałoby zapytać: dlaczego rezultat Matwieja jest tak ważny?

Bo nigdy wcześniej żaden zawodnik w wieku poniżej 18 lat tyle nie skoczył. Tak, nawet Armand Duplantis, który podbijał wszystkie kategorie wiekowe. Wołkow – swoją drogą reprezentujący Białoruś przez problemy i sankcje nałożone na Rosję – właśnie stał się najlepszym zawodnikiem w historii. Jeśli dobrze pójdzie, to za kilka lat może rywalizować ze Szwedem o rekord świata. Potencjał na to zdecydowanie ma. Umiejętności, jak widać, też.

W Toruniu szybkie bieganie

Poza ORLEN Cup w Łodzi, zorganizowano dziś też sprawdzian dla części naszych lekkoatletów i lekkoatletek w Toruniu. Tam pojawiły się między innymi członkinie naszej sztafety 4×400 metrów. Justyna Święty-Ersetic pokazała, że jest w formie, ale… na 300 metrów. Na tym dystansie pobiła własną życiówkę i ustanowiła najlepszy w tym sezonie wynik w Europie. Cóż, zawodniczka Grupy Sportowej ORLEN po prostu jest znakomicie przygotowana. Mamy nadzieję, że – również w Toruniu – udowodni to w czasie HME.

Co jeszcze działo się w mieście Kopernika? Też na 300 metrów bardzo dobrze pobiegł Karol Zalewski, a na 400 metrów nieźle pokazała się zwłaszcza Kinga Gacka, która wynikiem 54,17 ustanowiła życiówkę. Co prawda od tego rezultatu daleko nawet do minimum na HME, ale Kinga to rocznik 2001 i jedna z naszych nadziei na przejęcie pokoleniowej pałeczki w sztafecie.

Zaskoczeniem dnia wybrany jednak musi zostać Patryk Dobek. Polak znany głównie z biegów na 400 metrów przez płotki wystartował dziś w Toruniu na płaskie 800 metrów i… zrobił minimum na Halowe Mistrzostwa Europy. W dodatku to jego pierwszy start na takim dystansie od 2009 roku, ale wiele wskazuje na to, że być może to na tym dystansie będzie się sprawdzał w tym sezonie. Potencjał, jak widać, jest.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez