Optymistyczny Orlen Cup 2019

Optymistyczny Orlen Cup 2019

Wspaniały spektakl zgotowali lekkoatleci walnie zgromadzonej publiczności w łódzkiej Atlas Arenie. Orlen Cup to wspaniały mityng, podczas którego zawodnicy na otwarcie sezonu halowego mają okazję sprawdzenia swojego poziomu. Do mistrzostw świata pod dachem w Glasgow jeszcze miesiąc, ale już mamy przedsmak wielkich emocji. Możemy być pewni, że reprezentacja Polski stawi się w stolicy Szkocji w doskonałej dyspozycji.

Potwierdzeniem tych słów niech będzie niesamowite widowisko, na najwyższym poziomie w skoku o tyczce. „Przegląd Sportowy” nie bez kozery pisał o trzech muszkieterach przestworzy. Piotr Lisek, Paweł Wojciechowski i Robert Sobera stoczyli niesamowity bój w skoku o tyczce. To najniebezpieczniejsza konkurencja lekkoatletyczna. Dlatego też niezwykle istotna jest „dyspozycja dnia”, pewność siebie i umiejętność utrzymania najwyższej koncentracji. Tym razem górą było… dwóch zawodników. Wojciechowski i Lisek, a może Lisek i Wojciechowski. Zajęli pierwsze miejsce ex aequo i chyba było to najsprawiedliwsze rozwiązanie. Obaj zresztą solidarnie zrezygnowali z dogrywki. Przy ich nazwiskach widnieje wynik 5.80, co po raz kolejny dowodzi, że nasi tyczkarze to ścisła światowa elita. Wojciechowski to mistrz świata z 2011 roku. Piotr lisek w 2017 roku zdobył srebro na światowym czempionacie i mistrzostwo Europy na hali. Sobera zaś to sensacyjny złoty medalista mistrzostw Starego Kontynentu z Amsterdamu 2016. Jednak CV to nie wszystko, bo jakość trzeba potwierdzać właśnie na takich konkursach. Niby panuje tu swoboda atmosfera, ale może to dodatkowo wpływać na umiejętność skupienia się na zadaniu. Dość powiedzieć, że Polakom udało się odeprzeć ataki mistrza olimpijskiego Thiago Braza z Brazylii i Greka Kostantinosa Filippidisa, który wygrał ostatnie mistrzostwa świata na krytym obiekcie. Warto wspomnieć, że europejska federacja lekkoatletyczna nominowała Piotra Liska do miana zawodnika miesiąca, jako lidera tabeli na koniec stycznia z wynikiem 5.85 z Cottbus.

Znów błyszczała Ewa Swoboda. Po genialnych biegach w weekend w Karlsruhe (7.08 – najlepszy czas tym roku na 60 m), również w Łodzi czuła się bardzo dobrze, mimo przeziębienia! Zapowiadała, że prosto z hali zamierza udać się do hotelu, do łóżka. Tym razem uzyskała wynik 7.13 i stwierdziła, że… gdyby tak pobiegła rok temu, zapewne taki rezultat zostałby niezauważony. W środę Copernicus Cup w Toruniu, mityng z cyklu Indoor IAAF World Tour. Za plecami Swobody finiszowała Anna Kiełbasińska (5. miejsce), która uzyskała 7.28, czym wypełniła minimum krajowe do Glasgow. Na 60 m przez płotki świetnie spisała się Pia Skrzyszowska (8.14), która osiągnęła minimum na ME i ustanowiła życiówkę. W finale bieg już jej się nie udał. Ten eliminacyjny wygrała jednak z Klaudią Siciarz (8.25), która dwa lata temu w Toruniu podczas Copernicus Cup ustanowiła rekord świata juniorek (8.00). W finale Siciarzówna dobiegła już druga z czasem 8.06, ledwie 0.02 za triumfatorką Evonne Britton (USA). Wśród mężczyzn dobrze spisali się Damian Czykier (7.76), Dawid Żebrowski (7.79) oraz Artur Noga (7.81). Wszyscy zdobyli prawo startu w ME.

Na rzutni pchnięcia kulą doszło do 57. konfrontacji mistrzów Europy Konrada Bukowieckiego (hala), Michała Haratyka (stadion) z wicemistrzem olimpijskim, dwukrotnym mistrzem świata Davidem Storlem. Tym razem jednak Niemiec musiał uznać wyższość Bukowieckiego 20:95. – Szkoda, że kula nie poleciała ponad 21 metrów, bo to zawsze lepiej brzmi, ale i tak jestem zadowolony – przyznał gigant. W tak doborowym gronie zabrakło Tomasza Majewskiego. Największa gwiazda tej konkurencji jednak była na hali w Łodzi, tym razem jednak w innej roli – komentatora TVP Sport i być może jeszcze mistrzostwa świata nie zdobył, lecz trening czyni mistrza! Dla Bukowieckiego był to start inaugurujący sezon zimowy. Storl natomiast w weekend pchnął na odległość 21.26 m. Haratykowi nie zmierzono żadnej próby i warto wspomnieć, że w weekend w Spale przegrał (z czwartym w Orlen Cup) Jakubem Szyszkowskim. Wśród pań nie popisała się Paulina Guba. Mistrzyni Europy ze stadionu zajęła dopiero trzecie miejsce. Wygrała Białorusinka Aliona Dubicka. Gubę wyprzedziła również młodziutka Klaudia Kardasz.

 

 


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez