Olimpijskie marzenia młodej mamy. Felix wciąż walczy o Tokio

Olimpijskie marzenia młodej mamy. Felix wciąż walczy o Tokio

Zdobywała medale już na czterech igrzyskach olimpijskich, ale to występ na piątych ma jej zapewnić wyjątkowe miejsce w historii amerykańskiego sportu. Doświadczona i utytułowana Allyson Felix w drodze do Tokio postanowiła zrobić sobie przerwę. Choć spełniła marzenie o urodzeniu dziecku, nie obeszło się bez przeszkód. Ciąża była trudna i zakończyła się przedwcześnie, a po wszystkim na zawodniczkę czekały nowe realia, w których firma Nike chciała z nią współpracować na innych niż dotąd warunkach.

W Rio zdobyła trzy medale, ale mogła wracać do ojczyzny z poczuciem pewnego niedosytu. Była częścią “złotych” sztafet 4×100 i 4×400 metrów, ale w indywidualnym starcie najcenniejszą nagrodę sprzątnięto jej sprzed nosa. Na ostatniej prostej Felix tradycyjnie finiszowała ostro i z każdym kolejnym metrem zbliżała się do prowadzącej Shaunae Miller-Uibo. Gdy wydawało się, że w swoim stylu wyrwie jej złoto, rywalka z Bahamów zdecydowała się na bezprecedensowy rzut, który dał jej wygraną o 7 setnych sekundy.

– To była trudna chwila. Udałam się na igrzyska z jasno określonym celem i nie udało mi się go zrealizować. Powrót do normalnego życia po czymś takim nie był łatwy

– komentowała Amerykanka, która porażkę przyjęła jednak z wyjątkową klasą. Na gorąco unikała jednak deklaracji dotyczących kolejnego olimpijskiego startu.

Każdy rok przynosi coś nowego. Zobaczymy, co przyniesie życie

– mówiła z uśmiechem Felix, która podczas igrzysk w Tokio będzie mieć 34 lata.

Jeśli pojedzie do Azji i zdobędzie tam dwa medale, to wyśrubuje rekord Carla Lewisa i zostanie rekordzistką wśród wszystkich amerykańskich medalistów olimpijskich w lekkoatletyce. Jeden medal pozwoli jej z kolei zostawić w tyle Merlene Ottey i zostać najbardziej utytułowaną kobietą w historii lekkoatletycznych startów na igrzyskach.

W międzyczasie okazało się, że sprawy rozwijają się w dość niespodziewanym kierunku. Jeszcze w 2017 roku Felix wzbogaciła imponujący dorobek trzema kolejnymi medalami lekkoatletycznych mistrzostw świata. Znów nie była do końca zadowolona, bo w indywidualnym starcie na 400 metrów nie udało jej się obronić tytułu. W teorii była faworytką – do Londynu przyjechała zresztą jako liderka światowych list.

Ten medal – i dwa kolejne w sztafetach – pozwoliły jej zostać najbardziej utytułowanym sportowcem w historii lekkoatletycznych mistrzostw świata. W sumie na koncie ma już szesnaście krążków – i to aż jedenaście złotych. Dzięki występowi w Londynie w klasyfikacji wszech czasów wyprzedziła Usaina Bolta i Merlene Ottey (14). W 2018 roku zawodniczka nieoczekiwanie zniknęła z bieżni. Najpierw systematycznie odchudzała kalendarz, a potem zapadła się pod ziemię.

“W trakcie mojej 19-letniej kariery nigdy nie zrobiłam sobie przerwy. Nigdy nie miałam też roku, w trakcie którego mogłabym sobie pozwolić na lżejsze podejście do startów. W 2018 roku nie ma wielkich mistrzostw, dlatego chcę spróbować nowego podejścia. Moim celem są igrzyska olimpijskie w 2020 roku. Aby być wtedy w optymalnej formie, muszę teraz trochę przystopować. Jako zawodniczka i fanka rywalizacji będę miała z tym ciężko, ale w tym roku zamiast ilości stawiam na jakość. Jeśli nie będziecie oglądać mnie tak często jak zazwyczaj, to nie przejmujcie się. Ze mną wszystko w porządku, po prostu podejmuję nowe wyzwanie, by stać się jeszcze mądrzejszą zawodniczką” – tak w maju 2018 roku Felix skomentowała w mediach społecznościowych roku rezygnację ze startu w prestiżowym Prefontaine Classic.

Ta impreza w ojczyźnie była wyjątkową okazją do zrewanżowania się Shaunae Miller-Uibo i Phyllis Francis – dwóm zawodniczkom, które pokonywały Amerykankę podczas finałów największych lekkoatletycznych imprez 2016 i 2017 roku. Kilkanaście dni później Felix pojawiła się w Polsce, gdzie wzięła udział w 64. ORLEN Memoriale Janusza Kusocińskiego. W Chorzowie z wynikiem 51.35 sekund musiała jednak uznać wyższość Justyny Święty-Ersetic (51.11), która radość z tego pierwszego w karierze zwycięstwa nad Amerykanką porównała do pobicia rekordu świata.

W tajemnicy przed światem

Po tym starcie Felix wystąpiła we Francji, ale tam uzyskała jeszcze gorszy wynik – powyżej 52 sekund. Coraz mniej przypominała dawną mistrzynię, ale szybko okazało się, że sprawa ma drugie dno. Walcząc na bieżni w Chorzowie Amerykanka była już w ósmym tygodniu ciąży. Sama zainteresowana doskonale o tym wiedziała, ale nie chciała dzielić się tą wiadomością z całym światem. Wtajemniczony był tylko jej mąż – Kenneth.

Felix chciała podążyć drogą Sereny Williams, która na wczesnym etapie ciąży potrafiła triumfować w Australian Open. Plan zakładał kilka ważnych startów i przerwę w drugiej połowie roku, którą biegaczka tak czy siak miała już w planach. Wszyscy dookoła zaczęli się jednak zastanawiać, co dzieje się z Allyson, która z biegu na bieg prezentowała się coraz słabiej.

Choć zawodniczka po cichu zniknęła z bieżni, to wciąż pozostawała aktywna w mediach społecznościowych. Wrzucała sporo zdjęć, ale były tak dyskretnie wykadrowane, że trudno było wpaść na to, że coś jest inaczej niż zazwyczaj. Niektóre cytaty, po które sięgała Felix, z czasem zyskały jednak drugie dno. Sama zawodniczka chciała poinformować o ciąży na własnych warunkach. Idealny obraz miała w głowie – wiedziała, co chce założyć do zdjęcia i co przy tej okazji napisze. Cały czas dokumentowała też, jak wyglądają treningi ciężarnej biegaczki, by w odpowiedniej chwili podzielić się swoim szczegółowym świadectwem.

Gdy zaczęła dojrzewać do decyzji o podzieleniu się tymi materiałami ze światem, nieoczekiwanie pojawiły się problemy. Do 32 tygodnia ciąży wszystko przebiegało zgodnie z planem, a wyniki badań były pozytywne. Potem Felix zaczęła się zmagać z opuchniętymi kostkami. Nie było to może nic nadzwyczajnego, jednak kolejna wizyta u lekarza wyglądała zupełnie inaczej niż wszystkie dotychczasowe.

Amerykanka nie wierzyła, że może wydarzyć się coś złego. W końcu cały czas czuła się całkiem nieźle. Ciążę potraktowała jako kolejne wielkie życiowe wyzwanie. Miała rozpisaną odpowiednią dietę i pilnowała wszystkich zaleceń lekarskich. Po standardowej – jak sądziła – wizycie u lekarza miała zaplanowaną ze szczegółami wielką sesję fotograficzną, która miała pokazać całemu świata, że spodziewa się dziecka. Do zdjęć nigdy nie doszło. Kilkadziesiąt godzin później Allyson Felix trafiła na stół operacyjny i sprawy nabrały nieoczekiwanego przyspieszenia.

“Gdy zostałam odesłana do szpitala, to od razu wiedziałam, że coś jest nie tak. Moje ciśnienie było za wysokie. Z kolei tętno moje dziecka stopniowo zwalniało. To było groźne dla nas obojga. Usłyszałam, że jeśli sytuacja się nie poprawi, to czeka mnie cesarskie cięcie. To niesamowite, jak w takich chwilach zmieniają ci się priorytety. Jedyne, co w tamtym momencie się liczyło, to moja córka Camryn. Nie miało dla mnie znaczenia to, czy jeszcze kiedykolwiek wrócę na bieżnię. Modliłam się, żeby z jej zdrowiem wszystko było dobrze” – wspominała lekkoatletka.

Nike i nowe rozdanie

Sytuacja nie uległa poprawie. Ciąża Felix dobiegła końca w siódmym miesiącu, a nowonarodzone dziecko ważyło zaledwie 1,6 kilograma i z miejsca trafiło pod opiekę lekarzy. Walkę o życie udało się wygrać, ale zaraz rozpoczęła się kolejna batalia – tym razem o zdrowie. Starty zeszły na dalszy plan, ale nie przestały się liczyć. Za kulisami pojawiły się jednak także inne problemy. Biegaczka od wielu miesięcy renegocjowała nową umowę z firmą Nike, ale nie mogła się zgodzić na proponowane warunki.

Marka zaproponowała swojej długoletniej ambasadorce warunki finansowe gorsze o 70 procent. Nie chciała zgodzić się również na nowy zapis, na który bardzo nalegała Allyson. Zawodniczka zdawała sobie sprawę, że powrót do optymalnej formy po ciąży może nie być łatwy, dlatego chciała umieć w umowie zapis, który spowoduje, że jej wynagrodzenie w pierwszych miesiącach nie spadnie w przypadku słabszych niż zazwyczaj wyników.

“Chciałam wyznaczyć nowy standard. Jeśli ja – jedna z marketingowych twarzy Nike’a – nie mogę wywalczyć takich zabezpieczeń, to kto może?”

– pytała Felix, która w maju 2019 roku zdecydowała się na upublicznienie całej sprawy.

Media podchwyciły temat i opublikowały również relacje innych zawodniczek, które natknęły się na podobne problemy. Te przykłady pokazują jednoznacznie, że ciąża w świecie sportu jest w jakimś sensie tematem tabu. Z jednej strony – wszyscy ci kibicują i oficjalnie się cieszą. W zaciszu firmowych gabinetów rozpoczyna się jednak gorączkowe kalkulowanie zysków i strat. Odpowiedzią na całe zamieszenia była deklaracja kilku firm (między innymi Burton, Altra, Nuun i Brooks), które ogłosiły nową politykę wobec zawodniczek spodziewających się dziecka.

Zmiany zapowiedziano również w Nike’u, ale szczegółów jeszcze nie znamy. W lakonicznym komunikacie dla “The Wall Street Journal” przedstawiciele marki zapowiedzieli, że “dodadzą do kontraktów zapisy, które będę broniły zawodniczki podczas ciąży”. Felix cieszy się z tych deklaracji i wraca do olimpijskich marzeń o Tokio, ale wciąż czeka na konkrety. A do wielowątkowej dyskusji wciąż dołączają się kolejne kobiety ze świata sportu.

Jessica Ennis-Hill przyznała, że potrzebne są konkretne regulacje, bo obecnie sytuacja jest mało przejrzysta. Jedne firmy idą w takich sytuacjach na rękę zainteresowanym, inne chowają głowy w piasek. W tym wszystkim trochę zapomina się o tym, że ciąże w trakcie kariery to dla wybitnych sportsmenek skok w nieznane. Allyson Felix jak mało która zawodniczka zdaje sobie jednak sprawę, że milczeniem nic się nie zmieni – o niektórych sprawach po prostu trzeba powiedzieć na głos.

 

PKN ORLEN jest sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Polskiego Związku Lekkiej Atletyki oraz wielu najważniejszych mityngów w kraju.

 

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez