Olimpijczyk też może być rekinem biznesu

Olimpijczyk też może być rekinem biznesu

Kto przychodzi wam na myśli, kiedy słyszycie sformułowanie “sportowiec-biznesmen”? Możliwe, że pomyślicie o Michaelu Jordanie, pierwszym byłym sportowcu, który uzbierał fortunę przekraczającą miliard dolarów. Możecie również wspomnieć na przykład Floyda Mayweathera. W końcu amerykański bokser nawet swoją ksywkę – “Money” – ma powiązaną z “robieniem siana”.

Prawda jest jednak taka, że w poszukiwaniu sportowców, którzy zaangażowali się w biznes, nie musimy wcale sięgać po największe, globalne nazwiska. W tym tekście przybliżymy wam przypadki polskich olimpijczyków, którym nie zabrakło zmysłu zarabiania pieniędzy. 

Wszystko zostaje w rodzinie

To nie przypadek, że sportowcy biznesem nieraz zajmują się już po zakończeniu kariery. Często dopiero wtedy zyskują bezcenny czas, a także finansowy kapitał, czyli dwa elementy, bez których trudno się obyć. Jeden z wyjątków stanowi Maja Włoszczowska. Dwukrotna medalistka olimpijska firmę Quest – wraz ze swoją matką – założyła w… 2005 roku. Czyli jeszcze zanim zaczęła odnosić największe sukcesy sportowe.

Co stoi pod tą nazwą? Quest produkuje stroje kolarskie. Włoszczowska stała się nie tylko udziałowcem, a także twarzą tego produktu, ale od lat pełni rolę testerki.

Co ciekawa, polska kolarka z wykształcenia jest analitykiem finansowym, co zdecydowanie może pomagać jej w biznesie. Dopóki jednak wciąż uczestniczy w zawodach, nie może w pełni skupić się na samodzielnym prowadzeniu firmy. Choć nawet nie potrzebuje ani nie zamierza tego robić. Od lat za Quest odpowiadają też członkowie jej rodziny, w tym przede wszystkim matka, którą zresztą stała za pomysłem stworzenia marki.

– Zawsze zajmowała się produkcją odzieży – z pasji. Z wykształcenia jest ekonomistką. Wpierw szyła kurtki puchowe dla znajomych wyjeżdżających w wysokie góry. Później tradycyjną odzież wierzchnią. Gdy pojawiły się w Polsce rowery górskie i całą rodziną zaczęliśmy na nich jeździć, marzyła, by mieć kiedyś typowe stroje dla kobiet. Uznała, że najprościej będzie, jeśli je sobie sama wyprodukuje (śmiech) – tłumaczyła Włoszczowska w rozmowie z franczyzawpolsce.pl.

Po latach działalności Włoszczowscy objęli sobie za cel coraz intensywniejsze rozszerzanie swoich zasięgów za granicę. Jak nieraz podkreślali: choć funkcjonują na – wydawałoby się – niszowym rynku, popyt na ich produkty wcale nie maleje. A wręcz przeciwnie. Kolarstwo jest w końcu sportem, który absolutnie nie narzeka na brak popularności.

Czemu jedno, jak można mieć oba?

Jeśli zamierzasz udać się na wycieczkę rowerową, możesz zaopatrzyć się w odzież Mai Włoszczowskiej. Natomiast jeśli spędzasz sporo czasu na basenie, może przydać ci się produkt… Marcin Cieślaka, dwukrotnego medalisty mistrzostw Europy w pływaniu.

To naprawdę niezwykła historia, ale zacznijmy od początku. Polski pływak na początku minionej dekady uchodził za jeden z największych talentów w kraju. Odnosił sukcesy na szczeblu młodzieżowym, również jeśli chodzi o zawody europejskie i światowe. Już w liceum postanowił, że swoje umiejętności będzie szlifował za oceanem, udając się do jednej z amerykańskich uczelni. Poniekąd dlatego, że zależało mu nie tylko na rozwoju sportowym, ale i nauce. W 2010 roku rozpoczął studia na Uniwersytecie Florydy.

Jego kariera nie nabrała jednak spodziewanego rozpędu. Sześć lat później, tuż po igrzyskach w Rio de Janeiro (na które nie udało mu się zakwalifikować), zadecydował się zakończyć karierę. Po pierwsze dlatego, że przestał odczuwać miłość do pływania, po drugie – bo miał co dalej robić. Realizował się w biznesie.

Podczas pobytu w Stanach wraz z kolegami ze studiów założył firmę “Phlex”, która zajmuje się produkcją trackera – gadżetu do pomiarów czynnikowych. Z czym to się dokładnie je? Tłumaczy sam zainteresowany: – Założeniem trackera jest m.in angażowanie ludzi w trening, zwiększanie jego precyzji, przynoszenie większej satysfakcji. Podobnie jak Włoszczowska, pływak od początku działalności firmy pełnił również rolę testera. Używał wspomnianego urządzenia jeszcze przed wejściem na rynek.

W ubiegłym roku Cieślak nieoczekiwanie wrócił do sportu. Na ten moment zajmuje się zatem zarówno biznesem, jak i pływaniem. Ktoś mógłby uznać, że chyba trudno to połączyć. Wyniki pokazują jednak co innego. Pod koniec ubiegłego roku polski pływak zdobywał medale mistrzostw Europy na krótkim basenie, a w ostatnich tygodniach bije rekordy Polski, będąc silnym punktem swojej drużyny – Cali Condors – w International Swimming League.

Można powiedzieć, że paradoksalnie dzięki temu, że nie jest obecnie skupiony wyłącznie na sporcie, ma czystszą głowę. A ta pomaga mu w osiąganiu sukcesów. – Na pewno mam w sobie pewien luz. Kiedyś za czasów juniorskich, każde zawody były o być, albo nie być. Walka o przetrwanie, czy dostaniemy stypendium, czy będziemy dalej kontynuować treningi. To było jednak bardzo stresujące. Traktuję pływanie jako hobby, a ten spokój daje mi jeszcze większą siłę. Idę na trening, żeby mieć dobrą zabawę i jak wyjdzie, tak wyjdzie – mówił nam.

Szczypiorniści znają się na rzeczy

Za flagowy przykład sportowca-biznesmena należy uznać Karola Bieleckiego. Wielokrotny reprezentant Polski poszedł jednak w kompletnie inną stronę od olimpijczyków, których już zdążyliśmy wspomnieć. W 2014 roku kupił nieruchomość, na terenie, której otworzył… restaurację. “Solna 12”, bo taką nazwę nosi, funkcjonuje do dzisiaj.

Jeśli jednak wybierzecie się do niej na obiad gdy już otworzą knajpy, nie oczekujcie okazji na spotkanie się z legendą piłki ręcznej. Wszystkim na miejscu zajmują się bowiem jego siostry, które w lwiej części odpowiadają za ten biznes. – Rozwiązaliśmy to w prosty sposób. Ustaliliśmy, że ja czerpię przychodu z wynajmu lokalu i staram się zbytnio nie wtrącać siostrom w to, jak prowadzą restaurację. Oczekuję w zasadzie tylko tyle, żeby rozliczały się ze mną co miesiąc, płaciły czynsz. Z czego zresztą się wywiązują – opowiadał Bielecki dla portalu Franchising.pl

To jednak tylko mała część biznesowej działalności wybitnego szczypiornisty. Wraz z kolegą z parkietów Sławomirem Szmalem – prężnie działa na rynku budowlanym. – Invest, firma z branży budowlanej, w której są wspólnikami, jest inwestorem wielomilionowych realizacji deweloperskich w okolicach Wrocławia. Domy i mieszkania już wybudowane i oddane do użytku oraz ciągle powstające w kompleksie Willa Dereniowa to dopiero początek planowanego rozwoju tego typu działalności na niełatwym i wymagającym rynku – czytamy na oficjalnej stronie byłego piłkarza ręcznego.

Żeby jednak tego było mało – Bieleckiemu zdarzało się również pracować jako mówca motywacyjny. Co tu dużo mówić, patrząc na przeciwności, jakie zgotował mu los, trudno o osobę, która lepiej realizowałaby się w tym temacie. Na ten moment – z powodu pandemii – prowadzenie stacjonarnych wykładów nie jest jednak oczywiście możliwe.

Talent do obracania się w rzeczywistości pozasportowej ma również kolejny przedstawiciel złotego pokolenia polskiej piłki ręcznej, Artur Siódmiak. – Zamierzałem mieć akademię piłki ręcznej i na tym, plus pracy w Polsacie, się na początku skupiałem. Jednak potem się to wszystko rozrastało. Do tego stopnia, że skończyłem uczelnię AWF w Gdańsku, a po paru latach zostałem poproszony przez wykładowców o poprowadzenie kilku wykładów na temat organizacji imprez sportowychmówił dla nas.

Na co dzień Siódmiak prowadzi stowarzyszenie “Akademia Sportu”, która zajmuje się pracą z trudną młodzieżą czy nauką sportu, ale stała również za organizacją imprezy “Największa Lekcja WF-u”. Od sześciu lat były szczypiornista prowadzi też projekt “LOTOS Stadion Letni Gdańsk”. Jak wspominał, w obecnej rzeczywistości jest jeszcze bardziej zabiegany, niż podczas kariery sportowej. Ale cóż, odnajduje się w niej idealnie – Kiedyś wydawało mi się, że ten cały sport profesjonalny to naprawdę ciężki kawał chleba. A teraz – z perspektywy osoby, która zajmuje się biznesem i robi wiele rzeczy naraz – uważam, że to było dość banalne – mówił.

Z olimpijskich salonów do biznesu

Zdobył cztery złote medale olimpijskie, a po zakończeniu kariery trafił do branży dziennikarskiej. O kim mowa? Oczywiście o Robercie Korzeniowskim. Polski chodziarz w latach 2007-2009 stał na czele sportowej redakcji TVP.

Smykałkę do wykraczania poza samą rywalizację sportową i realizowania się na innych polach miał zresztą od dawna. Już w 1997 roku założył firmę zajmującą się marketingiem sportowym “Korzeniowski Sport Promocja”. W czasie kariery prowadził również markę odzieżową “Walker”. Te dwa projekty był jednak zmuszony porzucić, wraz z rozpoczęciem pracy w Telewizji Polskiej. Uznał, że nie będzie w stanie na dłuższą metę łączyć wszystkiego.

Od 2009 roku zaczął natomiast działać na własną rękę. Stał się mówcą inspirującym do pracy nad rozwojem osobistym, zaczął wspierać działy HR dużych korporacji. W kolejnych latach pracował też m.in. jako Dyrektor Biura Ubezpieczeń Rynku Sportu w firmie brokerskiej Mentor S.A oraz Menadżer Projektu Medycyna dla Sportu i Aktywnych w grupie LUX MED. Jako członek zarządu Polskiej Związku Lekkiej Atletyki trzymał się też blisko dyscypliny, którą niegdyś uprawiał. Generalnie – nie było mowy o nudzie.

Korzeniowski nie porzucił też całkowicie pracy telewizyjnej, bo choćby podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w Dausze mogliśmy oglądać go w roli eksperta Eurosportu. Współpracę z tą stacją kontynuuje zresztą do dzisiaj.

Ostatnio natomiast znalazł się blisko… kolarstwa. – Na prośbę właściciela firmy CCC zaangażowałem się w temat kolarski od strony komunikacji. Każde z tych około sportowych przedsięwzięć traktuję jako wyzwania, jak próbę zdobywania kolejnych medali. Niestety mamy dziś taką sytuację z Teamem CCC, jaką mamy. Wielki żal w nas wszystkich pozostaje, bo zamiast świetnych wyników, kolarze są na wyprzedaży. Działalność CCC związana została z Unicefem, którego jestem ambasadoremopowiadał dla nas.

Ta przygoda potrwa jednak niestety krócej, niż było to planowane. Wraz z końcem kolarskiego sezonu spółka Dariusza Miłka wycofa się z World Touru. – Takie życie, szkoda, że to się kończy, ale cieszę się, że uczestniczyłem w tym naprawdę dobrym projekcie. Siła wyższa. Grupy kolarskie znają takie przypadki, a w okresie pandemii ta historia pisze się na nowo – kontynuował  w rozmowie na antenie Weszło FM utytułowany lekkoatleta.

Biznesowe ambicje miał również inny słynny polski olimpijczyk. Mateusz Kusznierewicz medale w żeglarstwie przywiózł z dwóch igrzysk – w Atlancie i Atenach. Karierę zakończył natomiast w 2012 roku, ale już wcześniej zajmował się nie tylko sportem.

Działalność na polu biznesowym układała mu się jednak różnie. Często niezbyt pozytywnie. Przykład? Wystarczy wspomnieć o jego Akademii Żeglarskiej Przygody, szkółce żeglarskiej, która miała działać przy jeziorze w Swornegaciach. W 2008 roku gmina, zachęcona obietnicami Kusznierewicza, udostępniła mu kilka hektarów gruntu. Szybko okazało się, że nie będzie w stanie zrobić z nich pożytku. Prace, które ruszyły na terenie wykupionym przez byłego żeglarza, realizowano bez wymaganych zgód i badań środowiskowych.

Ostatecznie w Swornegaciach faktycznie powstał obiekt, funkcjonujący przez kilka lat jako “Przystań Kusznierewicza”. Obecnie szuka on nowego inwestora. Sam sportowiec natomiast z projektem, który zapoczątkował, nie ma już nic wspólnego.

Kusznierewicz zaatakował również branżę nowych technologii. Jest autorem Zoom.me – projektu cyfrowej ramki do zdjęć, który został w pewnym stopniu doceniony w Polsce, ale nie odniósł zakładanego sukcesu zagranicznego. Obecnie angażuje się przede wszystkim w pracę w Olivia Business Center (gdzie prowadzi projekty związane z komunikacją i marketingiem). Jest też współinwestorem firmy Eventory, która stoi za platformą internetową służącą organizatorom eventów do sprawnego ich przeprowadzania.

W tym wszystkim trzeba przyznać, że Kusznierewicz faktycznie rzucił się na głębokie wody. Po zakończeniu kariery nie trzymał się kurczowo sportu. Inna sprawa, że jego działania nie zawsze przynosiły zamierzony efekt. Cóż, jak popatrzymy na historie wielu ludzi, nie tylko mających doświadczenia sportowe, możemy dojść do pewnego wniosku – mało który biznesowy rekin ani razu o niemal nie utonął.

KACPER MARCINIAK

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez