Oktawia Nowacka: Sportowa rzeczywistość

Oktawia Nowacka: Sportowa rzeczywistość

Gdzie lecisz?
Na zgrupowanie.
Ale Ty masz fajnie…

Co robisz?
Odpoczywam po treningu.
Ale Ty masz fajnie…

Możesz tyle jeść?
Tak, dużo trenuję.
Ale Ty masz fajnie…

Przyglądałam się sportowemu światu od dziecka. Zawsze postrzegałam zawodników jako herosów i superbohaterów. Pragnęłam być taka jak oni i dostać się na sam szczyt. Wzrastałam z wielkimi ideami w sercu, pnąc się coraz bardziej w górę. Potem pojawiły się przeszkody. Róże, które sobie wyobrażałam, niejednokrotnie zamieniały się w ciernie. Pokochałam te ciernie, bo stały się częścią mojej osobowości. Częścią tego kim jestem dzisiaj.

Trafiłam do pięcioboju – pięknej dyscypliny z barwną historią. To właśnie ona utrwaliła mój system wartości i pokazała jak wygląda rzeczywistość. A nie jest ona ani dobra, ani zła. Po prostu jest sportową rzeczywistością i zależy od sposobu w jaki na nią spojrzymy.

Nie da się ukryć, że niektóre dyscypliny ustępują popularnością innym. Tam, gdzie są kibice, pojawiają się media. A za mediami pojawiają się również większe możliwości. Pamiętam jak przyjeżdżałam do internatu i jeden z trenerów powiedział:

“Pięciobój to nie dyscyplina, która da sławę i pieniądze. To sport dla pasji.”

I tak sobie trenowałam dla pasji, wyzwań, podróżowania, przyjaźni i przygód. Zaszłam dalej niż myślałam i dalej niż marzyłam. Takich sportowców jak ja, jest dużo więcej. Codziennie wylewają litry potu na treningach i osiągają wielkie sukcesy. Jednak oni sami i ich konkurencja trafiają na języki tylko raz na cztery lata. W czasie najważniejszej sportowej imprezy – Igrzysk Olimpijskich. Sam występ niekiedy nie wystarcza, konieczne jest zdobycie medalu.

Rzeczywistość niszowych dyscyplin jest nieco inna niż tych najpopularniejszych. Każda jednak ma swoje plusy i minusy. Popularni sportowcy muszą się mierzyć z dużo większą presją otoczenia i oczekiwaniami. Potrzeba bardzo mocnej psychiki, aby stawić temu czoła. Dodatkowo każde niepowodzenie zostaje skomentowane i wie o nim cała Polska. “Halo! Przecież za coś mu płacą! Dlaczego nie wygrywa?” Nikt nie pomyśli, że sport wyczynowy to praca na pełen etat. Ba! To ciągła praca, bo regeneracja i odpowiednia higiena życia to również część treningu. Wyobraźcie sobie sytuację, że ktoś w pracy zawalił jakiś projekt, a nazajutrz piszą o tym wszystkie gazety. Albo nagłówek “Jan N. nie sprzedał odpowiedniej ilości towaru. A przecież mu zapłacili!” Brzmi niedorzecznie, prawda? Ale to obraz tego, z czym często mierzą się sportowcy. Nie pozostaje nic innego, jak skupić się na tym, co jest do zrobienia i nie dopuszczać zbędnych komentarzy do środka. Polacy mają tendencje do wychwalania sukcesów, często nawet ponad miarę. Równie bardzo lubią rozwodzić się nad porażkami. Nie jest to do końca mentalność służąca sportowemu rozwojowi. Fakt, że zarobki niektórych sportowców wydają się nazbyt wysokie lub kontorwersyjne, ale kibic musi być świadomy, że to on generuje popyt.

Z czym zatem mierzą się sportowcy mniej popularnych dyscyplin? Również ze swego rodzaju presją, ale zupełnie inną. Ciężko pozyskać sponsorów, gdy konkurencja jest mniej medialna. Tylko niektórzy otrzymują taką możliwość. Trzeba raczej liczyć na własne umiejętności. Pojawia się wewnętrzna presja zwycięstwa, bo przecież za coś trzeba żyć. Tylko dobre wyniki gwarantują sportowe stypendium. Kontuzja niejednokrotnie oznacza problemy finansowe.

Bardzo łatwo pomylić się w ocenie sytuacji zawodnika. Porównywanie do siebie różnych dyscyplin jest jak porównywanie instrumentów muzycznych. Wszystkie z tej samej dziedziny, ale każdy zupełnie inny. Wrzucenie kulomiota i maratończyka lub pływaka i piłkarza do jednego worka jest totalnie niemożliwe. Do tego zupełnie inaczej będą wyglądać rozgrywki drużynowe, starty indywidualne, czy sztafetowe. Nie da się także określić, która z dyscyplin jest najtrudniejsza lub wymaga największej ilości pracy. Różnic jest naprawdę wiele, podczas gdy większość osób postrzega sportowców w bardzo podobny sposób. Ceni się ich odwagę, upór, pracowitość i dążenie do wyznaczonych celów. To wszystko prawda, ale to cechy uniwersalne, będące też domeną ludzi sukcesu z innych dziedzin życia. Aby zostać dobrym zawodnikiem niezbędna jest codzienna ciężka praca, konsekwencja w dążeniu do celu i samodyscyplina. Jednak aby zostać mistrzem, trzeba wypracować indywidualny styl, który będzie służył danej jednostce. Nie ma dwóch mistrzów z takim samym bagażem doświadczeń i takim samym sposobem na sukces. Każdy z nich natomiast ma własną, unikalną praktykę, która go uformowała.

Dzisiejszy świat sportu, choć stworzony na wzór starożytnego, jest inny niż kiedyś. Czy gorszy, czy lepszy to kwestia indywidualna. Idee i wartości nieco się zmieniły na przestrzeni wieków. Komercja i reklama zdominowały dużą część życia wpływając na nasz światopogląd. Możemy z tym walczyć albo możemy wykorzystać ten potencjał. Dzisiaj rolą związków/federacji/sportowców jest wyjście naprzeciw światu i temu czego oczekują media. Dyscyplina powinna być widowiskowa i emocjonująca. To jest najważniejsze.

Łatwo nam oceniać sportowe sukcesy z kanapy przed telewizorem. Być w skórze sportowca, codziennie gotowego do dużego wysiłku, to inna sprawa. I choć życie zawodnika do łatwych nie należy, to jednak jest coś, czego można pozazdrościć. Każdy sportowiec kocha to, co robi. A efekty uboczne? Masa doświadczeń, poznawanie świata i piękne przyjaźnie.

 

Idziesz na imprezę?
Nie mogę, mam trening.
Ale szkoda…

Będziesz w Święta w domu?
Nie mogę, jadę na zgrupowanie.
Ale szkoda…

Wyjdziesz z nami na kręgle?
Przepraszam, jestem zmęczony.
Ale szkoda…

Lubisz to, co robisz?
Kocham.
Ale Ty masz szczęście.

 

 

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez