Oktawia Nowacka o porażce

Oktawia Nowacka o porażce

Jedną z moich ulubionych sportowych kwestii jest proces radzenia sobie z przegraną. W sumie nie tylko w sporcie, bo dotyczy on także innych obszarów życia. I może brzmi to dziwnie, ale przerabiałam ten temat bardzo długo i dziś patrzę na niego z innej perspektywy. Zagadnienie to od dawna omawia wielu psychologów i trenerów mentalnych. Poruszane jest na wykładach motywacyjnych i opisywane przez autorów książek o rozwoju osobistym. Pomimo wszystko mam wrażenie, że nadal wiele osób nie radzi sobie z tym problemem.

Zacznę od tego czym dla mnie jest porażka. W zasadzie niczym więcej jak elementem codzienności, nieodłączną częścią mojego wzrastania. Nie nazywam jej też po imieniu, bo raczej kojarzy się negatywnie. Jest po prostu swego rodzaju przystankiem na drodze do celu, chwilą na refleksje, a niekiedy orzeźwiającym kubłem wody wylanym na głowę.

O porażce mówi wielu ludzi sukcesu. W biografiach słynnych osobistości zawsze przeczytamy o trudnych i przełomowych momentach, zwrotach akcji i nieprzewidzianych sytuacjach, z którymi musiały się mierzyć. Lubimy opowieści pokazujące, że nie tylko nas spotykają przykre sytuacje. Poprawia nam nastrój czytanie, że złoty medalista olimpijski kilka lat wcześniej przebył poważną operację kolana. Albo, że Steve’a Jobsa wyrzucono z firmy, którą sam założył, by wiele lat później mógł znów ją odzyskać. Wierzymy w te historie i motywujemy się nimi. Inspirują do czasu, kiedy nas samych one nie spotkają.

Oktawia Nowacka

W czym zatem tkwi problem? Według mnie w dogłębnym uświadomieniu sobie, że „porażka jest nieodłącznym elementem sukcesu”. Znajomość tego faktu nie jest równoznaczna ze zrozumieniem go. W momencie kryzysu zapominamy, że to tylko część gry. Coś co spotyka każdego. A im wyżej jesteś, tym częściej musisz mierzyć się z trudnościami, niekiedy presją i krytyką. Gdy doświadczamy porażki na własnej skórze pojawiają się myśli, że ktoś inny może wyszedł z dołka, ale dla nas życie nie jest takie łaskawe. On był lepszy, bardziej utalentowany i gwiazdy lepiej mu sprzyjały. Ty nie masz takiego szczęścia. To typowe porównywanie się z osobą uważaną za lepszą. Nie utożsamiamy się z nią na wszystkich etapach życia. Widzimy tylko efekt końcowy, jej sukces, który nas onieśmiela. Zapominamy natomiast, że często zaczynała z tego samego miejsca, co my.

Ci, którzy realizują swoje założone cele i marzenia, to przede wszystkim ludzie mający jasną wizję tego, co pragną osiągnąć. Niekoniecznie wyróżniają się talentem, bo jak wiemy, uzdolnionych osób jest wiele. Mają w sobie natomiast głębokie pragnienie, pozwalające przejść im przez wszystkie napotkane trudności. Znoszenie częstych porażek to norma. Upadasz, podnosisz się, otrzepujesz, wyciągasz wnioski i idziesz dalej. Śmiem sądzić, że osoby osiągające sukcesy są na tyle zdeterminowane, że potrafią dźwignąć więcej porażek niż inni. To właśnie wyróżnia mistrzów.

Kiedyś bardzo przejmowałam się, gdy coś nie wychodziło tak, jak tego chciałam. Martwiłam się, że sobie nie poradzę. Wielokrotnie chciałam się poddać. Po wielu dniach rozpaczy zbierałam w sobie moc i ruszałam do przodu. Kiedy po jakimś czasie spoglądałam na chwilę wstecz, okazywało się, że minione wydarzenia były najlepszą możliwą opcją. Sęk w tym, że nie wiemy tego wcześniej. Nie da się zrozumieć wszystkich rzeczy na naszej drodze. Na pierwszy rzut oka wydają się złe i bezcelowe. Gdy pozwolimy życiu potoczyć się własnym rytmem, akceptując napotkane okoliczności, zobaczymy ich znaczenie – ukryty sens, którego byśmy nie zrozumieli, postanawiając się wycofać. Życie uczy nas w najlepszy możliwy sposób, stawiając przed nami odpowiednio dobrane przeszkody. Pokonanie ich przenosi nas na nowy poziom zrozumienia i doświadczenia. Prowadzi do naszego rozwoju. I tak właśnie traktuję porażkę. Jako możliwość rozwoju, z której mogę skorzystać jeśli tylko zbiorę się na odwagę.

Powinnam jeszcze sprostować samo słowo “porażka”. Używam go, żeby wszystkim było łatwiej zrozumieć o czym mówię. Jednak sama porażka nie istnieje, to fikcja. To jak ją zinterpretujemy zależy od nas. Jeśli jakieś wydarzenie jest w stanie wnieść do naszego życia wartość, zrozumienie lub nową umiejętność, nie może być porażką. To ważna lekcja dla nas. Jeśli jej nie odrobimy będzie pojawiać się tak często, aż zmienimy swoje działania. Wszystkie zdarzenia, te pozytywne i te mniej przyjemne, przyczyniają się do tego kim jesteśmy. Budujemy siebie na bagażu doświadczeń. Pamiętaj, że zwycięzca to nie ten, który nie napotyka porażek, ale ten, który potrafi je znieść. Reszta wycofuje się wcześniej.

 

„To porażka, a nie sukces, pcha świat do przodu. Ponieważ porażka zazwyczaj oznacza, że ktoś przekroczył granicę komfortu, spróbował czegoś nowego. Sknocił coś, ale czegoś się przy tej okazji nauczył.”

Tom Peters

 

 


Aktualności

Kalendarz imprez