Nikol Płosaj z brązem ME!

Nikol Płosaj z brązem ME!

Mamy drugi medal torowych mistrzostw Europy! Nikol Płosaj zajęła trzecie miejsce w wyścigu eliminacyjnym, zatem w tej samej konkurencji, w której wczoraj na podium stanął Filip Prokopyszyn. Mateusz Rudyk pewnie awansował do półfinału sprintu.

Kolarzy torowych wspiera PKN ORLEN.

O sukcesie w wyścigu eliminacyjnym (zwanym też australijskim) decyduje nie tylko mocna noga, ale również spryt i inteligencja zawodnika. Co drugą rundę z toru zjeżdża ostatnia osoba ze stawki. W ten sposób eliminowani zawodnicy aż do wyłonienia zwycięzcy. Polka jechała czujnie. Kiedy w akcji pozostały już tylko cztery zawodniczki Polce po świetnym lotnym finiszu udało się pewnie przeciąć metę, a odpadła Maria Giulia Confalonieri. To był moment, w którym reprezentantka Polski zapewniła już sobie medal. Prócz niej zostały Kristen Wild i Emily Nelson. Holenderka i Brytyjka. Czterokrotna mistrzyni świata (między innymi) oraz mistrzyni świata (między innymi). Nikol jednak nie podjęła już walki, wyeksploatowana przez dotychczasowe szarpanie tempa, odpuściła ściganie i spoczęła na brązowym medalu, co i tak przecież jest wielkim sukcesem!

Bohater pierwszego dnia czempionatu Filip Prokopyszyn startował dziś w scratchu i zajął ósme miejsce.

Dziś rywalizowali również sprinterzy. Wśród kobiet najlepiej z Polek spisała się Urszula Łoś z Grupy Sportowej ORLEN. Jej dziesiąte miejsce nie stanowi szczytu marzeń i możliwości, lecz Ula znów pokazała się z dobrej strony (wczoraj zajęła piąte miejsce w sprincie drużynowym w parze z Marleną Karwacką). W kwalifikacjach była dziesiąta, piętnasty czas uzyskała Nikola Sibiak. W pierwszej rundzie (1/16) pruszkowianka wyeliminowała Czeszkę Veronikę Jabornikovą. Nikola Sibiak z kolei uporała się z Hiszpanką Heleną Casas Roige. Kłopoty zaczęły się w kolejnej fazie zawodów. Sibiakówna przegrała z Niemką Emmą Hinze, a Łoś z reprezentantką gospodarzy Shanne Braspennincx. – Może gdyby wcześniej stanęła w korbach? – zastanawiała się retorycznie nasza czołowa sprinterka.

Wśród mężczyzn świetnie radził sobie Mateusz Rudyk. No, w końcu jest medalistą mistrzostw świata, więc presja ogromna, lecz dziś sprostał oczekiwaniom w stu procentach. Choć ostatnie słowo będzie musiał powiedzieć dopiero w jutro. Wczorajszy sprint drużynowy nie wyszedł mu (i kolegom z drużyny) idealnie, więc dziś pełna koncentracja na konkurencji, która jest jego domeną. Kwalifikacje przeszedł jak burza (trzeci wynik 9.677). W ćwierćfinale również wystąpił znakomicie i w dwóch wyścigach (rywalizacja toczy się do dwóch wygranych) odprawił z kwitkiem Brytyjczyka Jacka Carlina. W półfinale czeka go zadanie nie lada, bo będzie musiał stoczyć bój z mistrzem świata, startującym przed własną publicznością Harrie Lavreysenem. Rafał Sarnecki w kwalifikacjach uzyskał 18. czas (10.135). W 1/16 finału wygrał z Martinem Cechmanem (Czechy), a potem przegrał właśnie z półfinałowym rywalem Rudyka, Lavreysenem.

 

DARIUSZ URBANOWICZ

 

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez