Nie tylko igrzyska i Euro! Jakie wielkie imprezy czekają nas w 2021 roku?

Nie tylko igrzyska i Euro! Jakie wielkie imprezy czekają nas w 2021 roku?

W 2020 roku pandemia nie tylko zamykała nas w domach i zmieniała plany, ale  też nieźle namieszała w świecie sportu. Do tego stopnia, że niektóre imprezy nie zostały nawet przełożone na kolejne lata, ale kompletnie odwołane. A nawet, kiedy dane zawody miały miejsce, to często w niespotkanym wcześniej terminie. Przyznajcie – w takich realiach można było się pogubić.

Każdy z nas żywi jednak nadzieję, że w 2021 roku wszystko będzie wracać do normy. Kiedy zatem odbędą się najciekawsze oraz najważniejsze sportowe wydarzenia następnych dwunastu miesięcy? Odpowiedzi poznacie w tym tekście.

Zacznijmy z grubej rury. Przełożone igrzyska olimpijskie w Tokio mają wystartować już za nieco ponad pół roku, a dokładnie – 23 lipca. No ale właśnie, wciąż nie jest pewne, czy faktycznie nic ich nie zakłóci.

Trzeba jednak przyznać, że organizatorom nie brakuje jednego – optymizmu. Szef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Thomas Bach, podczas swojej ostatniej wizyty w Japonii, podkreślał, że wierzy w igrzyska z kibicami na trybunach. Mówił też, że olimpijska impreza będzie stanowić “światełko w tunelu”, odnosząc się do specyficznych czasów, w jakich się znajdujemy. Jeszcze dosadniejszymi słowami posługiwał się premier Japonii Yoshihide Suga: – Igrzyska będą dowodem na to, że ludzkość pokonała koronawirusa – mówił.

Jak na złość – od czasu tych wypowiedzi sytuacja w Japonii zmieniła się na gorsze. Pandemia zaczęła bowiem szaleć w Kraju Kwitnącej Wiśni, jak nigdy wcześniej. W czwartek po raz pierwszy odnotowano dzienny przyrost zakażonych przekraczający tysiąc osób. A na dodatek do kraju gospodarzy igrzysk dotarł już nowy szczep COVID-19.

Jakby nie spojrzeć – sytuacja nie jest kolorowa. Gubernator Tokio Yuriko Koike powiedziała nawet, że najgorsze jest dopiero przed nimi. I dodała, że mieszkańcy miasta (które za jakiś czas ma przywitać tysiące sportowców z całego świata) muszą uzbroić się w cierpliwości i przełożyć ostrożność nad zabawę.

Chcielibyśmy zatem hucznie ogłosić: w lipcu 2021 roku czeka na najważniejsza sportowa impreza od pięciu lat. Ale nie możemy tego zrobić. Bo pewności wciąż nie ma.

A najpierw…

Igrzyska to jedno, ale wielu sportowców, którzy zamierzają wziąć w nich udział, czekają w 2020 roku imprezy “przygotowawcze”. Przystawki przed głównym daniem, które wylądują na stole jeszcze w pierwszej połowie roku.

Dla naszych lekkoatletów czymś takim będą Halowe Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce w Toruniu, zaplanowane w dniach 4-7 marca. Ta impreza może być szczególnie cenna dla zawodników, których konkurencje są zdominowane przez Europejczyków. Mamy na myśli choćby Piotra Liska czy Pawła Wojciechowskiego. Wiadomo, że nie będą oni rywalizować choćby z Samem Kendricksem czy Thiago Brazem (obrońcą tytułu mistrza olimpijskiego z Rio), ale biorąc pod uwagę, jak mocna jest europejska stawka – będzie to dla nich poważny test.

Tego samego nie możemy powiedzieć o lekkoatletach startujących w konkurencjach biegowych. Wiadomo bowiem, że Aniołki Matusińskiego najbardziej obawiają się Amerykanek, a Adam Kszczot i Marcin Lewandowski doskonale zdają sobie sprawę z potencjału afrykańskich biegaczy. Ale cóż – większość polskich zawodników powinna w Toruniu się pojawić. I sprawdzić, w jakiej mniej więcej dyspozycji, na wczesnym etapie sezonu, się znajduje.

Niezwykle napakowany wydarzeniami jest tegoroczny pływacki kalendarz. Pierwsza wielka impreza odbędzie się w maju i będą nią mistrzostwa Europy (10-23), a już po igrzyskach czekają nas zarówno mistrzostwa Europy (2-7 listopada), jak i świata (13-18 grudnia) na krótkim basenie.

Ciekawi nas, jak wielu pływaków odważy się wystartować na wszystkich wymienionych wyżej zawodach. Pewne jest jednak to, że po okresie niezwykłej posuchy, która miała miejsce w 2020 roku, na basenach naprawdę będzie co oglądać. A to – biorąc pod uwagę wysoką dyspozycję polskich zawodników, w tym kandydatki do medalu IO, Kasi Wasick – musi nas po prostu cieszyć.

Przez dłuższy czas równie sparaliżowane, co pływanie, było światowe kolarstwo. Podczas wiosennego okresu, który przyzwyczaił nas do zaciętej rywalizacji, nie działo się kompletnie nic. Ale ostatecznie najważniejsze imprezy udało się uratować. Wielkie Toury – Tour de France, Giro d’Italia oraz Vuelta a Espana – miały miejsce późnym latem oraz jesienią.

W bieżącym roku wszystko ma wrócić do normy. Francuski oraz włoski wyścig nadejdą jeszcze przed igrzyskami (Giro: 8 – 30 maja, TdF: 26 czerwca – 18 lipca), a Vuelta odbędzie się tuż po nich (14 sierpnia – 5 września). A żeby tego było mało – czekają nas też coroczne mistrzostwa świata w kolarstwie (18-26 września).

Unormować ma się również sytuacja w światowym tenisie. Pamiętamy, że w 2020 roku po raz pierwszy od czasów II wojny światowej odwołano Wimbledon. W ciągu najbliższych dwunastu miesięcy nie powinno już zabraknąć żadnego z Wielkich Szlemów.

Warto jednak zaznaczyć, że i tak doszło do małej zmiany. Otóż Australian Open, które zazwyczaj przypadało na styczeń, w tym roku rozpocznie się dopiero 8 lutego. Przesunięty może zostać również Roland Garros, który miał odbyć się w maju, ale ze względu na trudną sytuację pandemiczną we Francji, organizatorzy zasugerowali zmianę terminu. To zresztą może nas nieco cieszyć – w końcu w zeszłym roku Iga Świątek wygrała we Francji w zupełnie nietypowym dla tego turnieju terminie.

Reszta – na ten moment – wygląda tradycyjnie. Wimbledon planowo rozpocznie się 11 lipca, natomiast US Open – 30 sierpnia. Mamy nadzieję, że w tych kwestiach nic się już nie zmieni.

Wielkie granie

Co słychać w sportach zespołowych? Wygląda na to, że znowu na brak wolnego będą narzekać siatkarze. Jak wiemy – kadrowych turniejów zazwyczaj w kalendarzu jest tyle, że trudno się w nich połapać. Wyjątek stanowił 2020 rok, podczas którego wręcz zatęskniliśmy za widokiem naszych siatkarzy oraz siatkarek w biało-czerwonych barwach. Odwołany został bowiem nie tylko – co jasne – turniej olimpijski, ale również Liga Narodów.

W ciągu najbliższych miesięcy do dwóch powyższych zawodów (Liga Narodów: 11 maja – 26 czerwca u pań, mężczyźni rozpoczną zmagania trzy dni później) dojdą również mistrzostw Europy, które będą miały miejsce już po igrzyskach – 1-19 września. Czeka nas zatem naprawdę sporo wrażeń związanych z odbijaniem piłki. Ale najwięcej emocji powinna wzbudzić oczywiście walka siatkarzy Vitala Heynena o upragniony medal IO.

Już za dwanaście dni wystartują mistrzostwa świata w piłce ręcznej. W zawodach, które zawitają do Egiptu, wezmą udział aż trzydzieści dwie reprezentacje, w tym Polska. Nasza kadra otrzymała od organizatorów dziką kartę, choć nie przyszło to łatwo. Początkowa decyzja Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej mówiła bowiem o odwołaniu eliminacji do MŚ i co za tym idzie – rozdaniu przepustek na podstawie wyników mistrzostw Europy. A w nich Biało-Czerwoni nie zdołali wygrać żadnego spotkania.

Wydawało się zatem, że Polski na mistrzostwach globu zabraknie. Na szczęście – w dużej mierze za sprawą zgłoszenia oficjalnego protestu – stało się inaczej. I choć zawodnicy Patryka Rombla ambicji medalowych nie mają, tak udział w turnieju będą mogli potraktować jako idealną okazję do sprawdzenia się na tle mocniejszych, bardziej doświadczonych ekip.

W związku z nietypowym terminem rozgrywek NBA (rozpoczęły się 22 grudnia, zakończą najpóźniej 22 lipca) pod znakiem zapytania stanął występ najlepszych koszykarzy świata na turnieju olimpijskim. Wielu czołowych zawodników zrezygnuje z występu w Tokio, ale to nie powinno obchodzić polskich reprezentantów, których wciąż czeka “robota do wykonania”.

Kadra Mike’a Taylora ma już za sobą ponad połowę meczów w ramach eliminacji do Eurobasketu 2022, a kolejne czekają ją w lutym (18 oraz 21). Głównym celem będzie jednak uzyskanie awansu na igrzyska – turniej kwalifikacyjny wystartuje 29 czerwca i potrwa do 4 lipca. Polscy fani basketu mogą zatem zakreślić sobie te daty w kalendarzu.

Dźwięk silników i nie tylko

Nie samym sportem olimpijskim żyje jednak człowiek. Jak wygląda sytuacja w dyscyplinach, które nie wchodzą w skład igrzysk? Zanim się obejrzymy, wystartuje kolejny sezon Formuły 1. Do inaugurującego Grand Prix pozostały niecałe cztery miesiące (21 marca). Pospieszyć musi się zatem siedmiokrotny mistrz świata Lewis Hamilton, który na ten moment wciąż pozostaje bez kontraktu. Negocjacje z Mercedesem okazują się wyjątkowo skomplikowane – wszystko z powodu niezwykle wysokich wymagań finansowych utytułowanego kierowcy.

Rok 2021 powinien być też tym, w którym wreszcie zobaczymy pojedynek Anthony’ego Joshuy z Tysonem Fury. O tej walce mówi się od dawna, a gdy Fury zdobył pas mistrzowski federacji WBC, pokonując Deontaya Wildera, stała się ona przedmiotem marzeń wszystkich fanów boksu. Dokładnego ani przybliżonego terminu – w przeciwieństwie do innych wydarzeń wymienionych w naszym tekście – na ten moment jednak oczywiście nie znamy.

Fani skoków narciarskich obserwują z uwagą trwający Turniej Czterech Skoczni. Liczymy, że któryś z Polaków utrze nosa Halvorowi Egnarowi Granerudowi, ale nawet jeśli Norweg pozostanie poza zasięgiem – Kamil Stoch i spółka wciąż będą mieli w tym sezonie o co walczyć. I mowa nie tylko o Pucharze Świata czy mniej prestiżowych zawodach typu Planica 7 oraz Raw Air. Pod koniec lutego wystartują bowiem mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym (23 luty – 7 marca), na których, rzecz jasna, nie zabraknie ukochanej dyscypliny wszystkich Polaków.

Jak już jesteśmy przy sportach narodowych – w 2021 roku znowu będziemy ekscytować się żużlowym Grand Prix. Zawody, od których pogoń za trzecim tytułem mistrza świata z rzędu rozpocznie Bartosz Zmarzlik, są zaplanowane na 24 kwietnia, a ostatnie przypadają na 2 października. W międzyczasie będą miały też miejsce piłkarskie mistrzostwa Europy, które potrwają dokładnie miesiąc (11 czerwca – 11 lipca).

Jak widzicie – wielkiego sportu w 2021 roku nie zabraknie. Wracają imprezy, które w ciągu ubiegłych miesięcy pokonała pandemia, wracają też te, które dzięki wysiłkowi organizatorów się odbyły i teraz znowu przyniosą nam emocje. Choć oczywiście pamiętajmy o tym, że czasy są wciąż specyficzne. I – mimo rozpowszechniającej się po świecie szczepionki – powinniśmy być gotowi choćby na niezapowiedziane zmiany terminów czy komunikaty organizatorów.

Liczymy jednak, że rok, który właśnie się rozpoczął, przyniesie nam upragniony powiew normalności.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
przemo
przemo
23 dni temu

Słaby artykuł: albo przeczytasz wszystko, albo się nie dowiesz. Wybieram opcję numer 2, polecam pomyśleć nad tytułami akapitów.

T111
T111
22 dni temu
Odpowiedz  przemo

Jak nie chce Ci się wszystkiego czytać, to przecież to tylko Twój problem.

Aktualności

Kalendarz imprez