Nie pozwolił na sensację. Egan Bernal wygrał Giro d’Italia!

Nie pozwolił na sensację. Egan Bernal wygrał Giro d’Italia!

Czasami najtrudniej jest postawić ostatni krok. Egan Bernal jednak nie miał z tym problemu. Kolumbijczyk co prawda nie wygrał czasówki, ostatniego etapu Giro d’Italia, ale bez żadnych problemów utrzymał przewagę nad resztą stawki w klasyfikacji generalnej. To już drugi triumf w wielkim tourze 24-letniego kolarza, który w 2019 roku sensacyjnie zwyciężył w Tour de France. W tym roku też sprawił pewną niespodziankę – bo przecież jeszcze niedawno zmagał się z kontuzjami, a teraz znowu okazał się najlepszy w prestiżowych zawodach.

Złośliwi mogliby powiedzieć, że emocje zakończyły się wczoraj. Cóż, faktycznie jeśli chodzi o kwestię zwycięstwa w całym Giro nie spodziewaliśmy się raczej, że ostatni etap cokolwiek zmieni. Zresztą – całe podium wydawało się ustalone. Pewnie prowadził Egan Bernal, drugi był Damiano Caruso, a trzeci Simon Yates.

Przewagi w czołówce utrudniały wielkie przetasowania. Bo przecież Caruso miał naprawdę małe szanse odrobić minutę i 59 sekund straty do lidera, a Yates raczej nie musiał oglądać się za plecy, skoro czwarty Aleksandr Własow tracił do niego niemal cztery minuty. Choć – pamiętając choćby to, jak wiele czasówka dała Tadejowi Pogacarowi podczas ubiegłorocznego Tour de France, wszyscy wymienieni wyżej zawodnicy musieli mieć się na baczności. – To dobra przewaga. Jutro wszystko może się zdarzyć: muszę zachować koncentrację, pojechać na maksimum swoich możliwości – mówił sam Bernal cytowany przez rowery.org.

Odchodząc od generalki: zwycięstwo w pojedynczym etapie tak prestiżowego wyścigu jako Giro d’Italia, też ma oczywiście znaczenie. Apetyt na nie miało paru specjalistów od czasówek. Przede wszystkim Filippo Ganna, który wygrał, a wręcz zdominował, pierwszy etap (też jazdę na czas), ale i Joao Almeida czy Edoardo Affini. Jak wyglądała trasa? Przebiegała przez Mediolan, więc oczywiście nie mogła należeć do szczególnie stromych. Mówimy o w większości płaskim odcinku, który fragmentami prowadził delikatnie w dół – warunki idealne dla zawodników z największym “gazem”.

Kolumbijskie święto

Caruso wyjścia specjalnie nie miał. Musiał zaatakować. Choć należało dodać, że podium w Giro d’Italia to już i tak był dla niego spory sukces. W przeszłości nigdy nie wygrał żadnego z wielkich tourów. Bywał po prostu solidny, często jeździł jako pomocnik dla kolegów z wyższymi notowaniami. W ubiegłym roku zajął dziesiąte miejsce w Tour de France, w przeszłości wygrywał jazdę drużynową na czas również w tym wyścigu, a także w Vuelcie. Teraz, jako 33-latek, znalazł życiową formę. I wykorzystał ją choćby wczoraj, bo to właśnie Włoch zgarnął dwudziesty etap. Zachował tym samym niewielką, ale jednak nadzieję, na wyprzedzenie Bernala. Choć jak wspominaliśmy wcześniej – musiałby wydarzyć się mały cud.

Ostatecznie żadnego cudu nie było. Bernal przegrał z Caruso, ale tylko o 3 sekundy. Simon Yates tymczasem okazał się zdecydowanie gorszy od obu. W czołówce klasyfikacji generalnej do zmiany doszło przede wszystkim, jeśli chodzi o piąte miejsce – na nie wskoczył Daniel Martinez, który wyprzedził Romaina Bardeta (ten zaś zrównał się na szóstej pozycji z Almeidą).

Triumf w ostatnim etapie trafił zaś do faworyta – Ganna znowu nie dał szans konkurencji. Sam jednak chwilę później w wywiadzie podkreślał, że to dzień Bernala. I trudno się z tym nie zgodzić. Kolumbijczyk dzisiaj tylko postawił ostatni krok, ale na przestrzeni trzech tygodni jazdy, mimo tego, że miał parę słabszych momentów, po prostu zachwycał. Szerzej o jego klasie pisaliśmy zresztą tu.

– Czytałem, że nie mogę popełnić błędu, nie mogę przegrać wyścigu – mówił wyraźnie rozemocjonowany triumfator Giro d’Italia. – W miejscach, gdzie mogłem pojechać mocno, starałem się nie podejmować ryzyka. To pierwsza czasówka, podczas której się cieszyłem. Zazwyczaj cierpię na czasówkach. Teraz tak nie było. Widok kolumbijskich flag? Coś niesamowitego. Moment, w którym wjechałem na metę, był nieprawdopodobny. Nie potrafię opisać tego uczucia.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Galu
Galu
4 miesięcy temu

Kapitalna jazda całej ekipy i lider potrafiący wykończyć tą ciężką pracę. Brawo, zobaczymy co będzie na Wielkiej Pętli. Kogo wystawi Ineos i jak będą się prezentować dwaj Słoweńcy. Jedno jest pewne …nie będzie nudy.

Bazar
Bazar
4 miesięcy temu
Odpowiedz  Galu

Kogo wystawi Ineos z grubsza wiadomo – czterech potencjalnych liderów w kolejności od prawdopodobnie najważniejszego 1. G. Thomas 2. Carapaz 3. Richie Porte 4. Tao G. Hart, ale pewnie ostatecznie tylko dwóch będzie jechało z zamiarem podium w tourze. Kwiato, Rowe, De Plus i Dennis prawdopodobnie w roli pomocników, może w czyjeś miejsce wskoczy Castroviejo. Bernal odpoczywa i szykuje się na Vueltę. Kapitalna jazda ekipy, ale Bernal po prostu był najmocniejszy ze wszystkich górali. Na wszystkich sześciu wymagających etapach w dwóch pierwszych tygodniach zawsze był najlepszy z grupy faworytów, dopiero na 17 etapie pękł ale nieznacznie. A dwaj Słoweńcy? Jak… Czytaj więcej »

Aktualności

Kalendarz imprez