Nie będzie Złotego Szlema! Djoković sensacyjnie przegrał w półfinale

Nie będzie Złotego Szlema! Djoković sensacyjnie przegrał w półfinale

Jeszcze niedawno Novak Djoković zastanawiał się, czy w ogóle wziąć udział w igrzyskach w Tokio. Odstraszały go restrykcje, ograniczenia co do liczby członków zespołu, których mógł zabrać ze sobą, ale ostatecznie ambicja wygrała. Chciał powalczyć o “Złotego Szlema”, na który oprócz triumfu w roku kalendarzowym w czterech turniejach wielkoszlemowych składa się również złoty medal olimpijski. Złoty medal, którego nigdy zresztą nie zdobył. I być może już nigdy po niego nie sięgnie. Bo w półfinale turnieju singla zatrzymał go rewelacyjny Alexander Zverev.

Choć nic nie zapowiadało, że tak się stanie. Przede wszystkim – Djoković wyglądał w Tokio świetnie. Co prawda nie mierzył się z wysoko notowanymi przeciwnikami, ale też niewielu takich do stolicy Japonii przyleciało. A w międzyczasie porażek doznali Stefanos Tsitsipas, Daniił Miedwiediew czy Hubert Hurkacz. Przed Serbem poniekąd rozsunął się czerwony dywan. Mógł wygrać turniej, nie mierząc się po drodze z żadnym tenisistą z pierwszej dziesiątki. Z jednym wyjątkiem – w 1/2 trafił na rozstawionego z czwórką Saschę Zvereva.

Początkowo sobie z nim radził. Wygrał pierwszego seta 6:1, miał komfortową sytuację. Szczególnie że kolejną partię też rozpoczął znakomicie. Szybko przełamał Niemca i wygrywał już 3:2, przed swoim serwisem. Od tego momentu, do samego końca pojedynku, wygrał jednak… tylko jednego gema.

Co tam się stało? Trudno powiedzieć. Djoković wcale nie wyglądał beznadziejnie. Potrafił odegrać świetne piłki, czasami imponował returnami, tak jak tylko on potrafi. Ale brakowało mu… zimnej krwi? Wiemy, aż dziwnie to brzmi. Ale faktycznie – kiedy miał szansę na przełamanie, nie potrafił jej wykorzystać. Dla przykładu – przy stanie 1:0 w trzecim secie Zverev obronił cztery break pointy. Zdarzało się, że Serb wykonywał świetne uderzenie, podbiegał do siatki i przy niej już uderzał tak słabo, że Niemiec nie tylko był w stanie dojść do piłki, ale i w łatwy sposób zdobyć punkt.

Na dodatek – dwudziestokrotny mistrz wielkoszlemowy miał problemy z wygrywaniem gemów przy własnych podaniach. Podczas gdy Zverev serwował fantastycznie. Wiadomo, Niemiec jest w tym elemencie tenisowego rzemiosła mocny, ale dzisiaj był naprawdę do bólu powtarzalny. Nie przeplatał asów z podwójnymi błędami, tylko raz po raz karcił Djokovica posyłanymi pociskami.

Ten był bezradny. Przegrał trzeciego seta, może nie bez walki, ale jednak nie był nawet bliski pokonania młodszego rywala. Już po porażce nie było widać po nim wielkiej złości. Raczej niepocieszony zszedł z kortu. Nie zdobędzie Złotego Szlema, nie powtórzy wyniku Steffi Graf. Pozostaje mu wygrać US Open i sięgnąć po Wielkiego Szlema. To oczywiście dalej jest możliwe.

A co do Zvereva – po zwycięstwie usiadł na ławce, zakrył dłońmi twarz i zalał się łzami. Było widać, jak wiele znaczyło dla niego to zwycięstwo.

Novak Djoković – Alexander Zverev 6:3, 3:6, 1:6

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez