Nie będzie obrony tytułu. Iga Świątek odpadła z French Open

Nie będzie obrony tytułu. Iga Świątek odpadła z French Open

Przed środowym ćwierćfinałem Iga Świątek miała już na koncie cztery zwycięstwa w tegorocznym Roland Garros. Wszystkie w dwóch setach, wszystkie odniesione w świetnym stylu. Dzisiaj jednak napotkała na ścianę. Maria Sakkari kapitalnie serwowała, nie popełniała wielu błędów, a także nie wystraszyła się perspektywy wyrzucenia z turnieju obrończyni tytułu. Greczynka pokonała naszą tenisistkę 6:4, 6:4. I niestety to ona awansowała do półfinału turnieju w Paryżu.

To niesamowite, jak zmieniały się nasze oczekiwania wobec Igi Świątek. Jeszcze jakiś czas temu myśleliśmy w kategoriach – każde zwycięstwo w ważnym turnieju jest cenne. Teraz może dalej tak sądzimy, ale trudno było mieć wątpliwości – Polka wyrosła na faworytką do wygrania French Open. O tym mówił zresztą nawet jej trener, Piotr Sierzputowski. W zachwytach nad polską zawodniczką rozpływały się też wielkie postacie światowego tenisa jak Andy Murray czy Andy Roddick, którzy wychwalali ją na Twitterze.

Nic oczywiście nie jest przypadkowe – bo Iga zachwycała w poprzednich rundach. Wygrała jedenaście kolejnych meczów (licząc zeszłoroczny turniej) bez straty seta w Roland Garros. Nawet, kiedy miewała problemy (przede wszystkim z Martą Kostiuk) to potrafiła się z nimi uporać. Jakby potwierdzając, że nagły wyskok ku gwiazdom, całe zamieszanie, które zrobiło się przez ostatni rok, absolutnie nie robi na niej wrażenia. Wczoraj awansowała do półfinału deblowego turnieju w Paryżu. Dzisiaj chciała zrobić to samo, tylko w singlu.

Co mogliśmy powiedzieć o jej rywalce? Marii Sakkari talentu nie brakuje – to wiadomo. Kiedy rozmawialiśmy z Klaudią Jans-Ignacik – wymieniła Greczynkę jako “czarnego konia” turnieju. Oprócz niej wspomniała o Wieronice Kudiermietowej. A w gronie faworytów – poza Igą – wskazała na Ashleigh Barty, Garbiñe Muguruzę oraz Arynę Sabalenkę. I wiecie co? Z grona tych zawodniczek w ćwierćfinale singlowego French Open znajdowały się wyłącznie Polka oraz… Sakkari.

Tak więc – mogliśmy oczekiwać naprawdę ciekawego meczu.

Greckie bomby

Początkowo faktycznie to Polka wyglądała na korcie lepiej. Choć nawet nie musiała się specjalnie wysilać – bo Sakkari popełniała sporo returnowych błędów. Iga szybko uzyskała też przełamanie i prowadziła 2:0 w gemach. Ale po chwili sama zaczęła psuć uderzenia. Nerwowość było zatem widać po obu stronach. A w sytuacjach, w których ona się pojawia, najłatwiej jest wygrywać własne podania – od stanu 2:2 tak to właśnie przez kilka gemów wyglądało. Ale niestety – Greczynka w najgorszym, z naszej perspektywy, momencie przełamała Świątek. Prowadziła 5:4 i była krok od wygrania całego seta.

W oczy rzucało się to, jak dobrze funkcjonuje serwis oraz backhand Sakkari, który wchodził jej niemal perfekcyjnie. Iga robiła wszystko, co mogła, aby uratować partię. Czyli nie popełniała wielu prostych błędów. Odgrywała nawet bardzo trudne piłki, wymiany się ciągnęły, ale to ostatecznie nie wystarczyło. Rywalka Polki, po krótkiej grze na przewagi, dopięła swego. I tym samym “popsuła” kapitalną serię Igi – która jeśli miała wygrać dzisiejsze spotkanie, to nie mogła tego zrobić w dwóch setach, jak w przypadku jedenastu poprzednich pojedynków.

Liczyliśmy, że w kolejnej partii obraz gry się zmieni. Sakkari jednak szła za ciosem, a po Idze w ogóle nie było widać pewności na korcie. Szybko zrobiło się 2:0 dla Greczynki. A następnie – Świątek poprosiła o interwencję medyczną. I razem z fizjoterapeutką zeszła z kortu (przysługiwała jej kilkuminutowa przerwa). Oczywiście – to nie był to w żadnym wypadku optymistyczny sygnał. Choć z przeszłości zdarzało się, że przerwa medyczna “wytrącała z równowagi” drugą zawodniczkę. Mieliśmy zatem nadzieję, że Iga wróci do gry i będzie czuć się komfortowo.

I faktycznie – Polka zaczęła wygrywać własne podania. Inna sprawa, że Sakkari – jak na złość – wciąż się nie zatrzymywała. Sama serwowała kapitalnie, nie wstrzymywała ręki przy wymianach. Stawało się jasne, że tego meczu sama nie odda. Trzeba było go jej wyrwać. Problem stanowiło jednak to, że jeśli zawodniczka uderza tak mocno i celnie, szczególnie przy własnych podaniach, naprawdę trudno z nią wygrać. Świątek się starała, odzyskała trochę wigoru, ale na Greczynkę to było za mało. Przegrała 4:6, 4:6.

Na kolejny tytuł w Roland Garros polska tenisistka będzie musiała poczekać przynajmniej rok. Przynajmniej singlowy – bo w deblu wciąż przecież ma szanse, jej półfinał już jutro. A co do singla… cóż – dla 20-latki ćwierćfinał turnieju wielkoszlemowego to i tak niezły wynik. Możemy czuć się rozczarowani, ale tylko dlatego, że Polka w ciągu ostatnich miesięcy nas po prostu rozpieszczała. Na kolejne wielkie sukcesy przyjdzie jeszcze pora. Może w tym roku Iga złapie formę na kortach trawiastych?

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Franek
Franek
14 dni temu

I już, a tak się media obsrywaly.

Pioter
Pioter
14 dni temu

Czemu nikt nie ciśnie beki z niej ? Polacy remisuja z Islandia i wszystkie media mają ubaw, faworytka przegrywa z typiarka, która nigdy nie była w ćwierćfinale a media głaszczą ją po dupce…

Foo
Foo
14 dni temu
Odpowiedz  Pioter

Może dlatego, że wcześniej odprawiła kilka rywalek, a kadra nie potrafi wygrać od trzech meczów.

Maciej
Maciej
14 dni temu
Odpowiedz  Foo

Ta klempa miała wygrać Roland garros. To był obowiązek, była najwyżej notowana,miała najwyższy kurs do osiągnięcia sukcesu. To nie porażka tylko klęska.

Pan l
Pan l
14 dni temu
Odpowiedz  Pioter

Z Polaków tez nie cisnął by gdyby odpadli np z Grecja w 1/8 MS

Pioter to debil
Pioter to debil
14 dni temu
Odpowiedz  Pioter

jedni nie poradzili sobie w sparingu z rezerwami, druga przegrała w ćwierćfinale. faktycznie, zero różnicy

Maria Esteban
Maria Esteban
14 dni temu

Zaraz kolejny turniej, odpadnie i skończy jak Janowicz. Z nieba do polskiego piekiełka.

Robert
Robert
14 dni temu

Po co ten debel ???? Dziś przerwa medyczna była z przemęczenia, za 2 tygodnie wimbledon. Debel jest dobry dla 35 latków po drugiej stronie rzeki albo dla tych co wiedza ze nie przejdą 2 rund w singlu i muszą dorobić na bilet i hotel. Radwańska gdy była w pierwszej 20-tce to już miała wywalone na debel. Chyba ze chodzi o frajdę dla tej wytatuowanej raszpli z USA która mogłaby być matką Igi i nic już w singlu nie osiągnie

piniu
piniu
14 dni temu

niech w mikscie jeszcze zagra

Kamil
Kamil
14 dni temu

No i zajebiście

Magda Minette
Magda Minette
14 dni temu

No niestety… słaba jest.

Magda Minette
Magda Minette
14 dni temu

No niestety… bardzo słaba jest.

Jani
Jani
13 dni temu

TO NIE BYŁY ŚWIETNE WYSTĘPY TYLKO PRZECIĘTNE. Grała do tej pory ze średnimi przeciwniczkami. Po drugie nogi odmówiły posłuszeństwa. I zniknął też głód zwycięstwa. Za dużo gry

Aktualności

Kalendarz imprez