Nasi siatkarze potrafią zamienić w horror nawet towarzyski mecz!

Nasi siatkarze potrafią zamienić w horror nawet towarzyski mecz!

Mimo koronawirusowej przerwy polscy siatkarze nie zatracili umiejętności doprowadzania kibiców do stanów przedzawałowych. Dziś podopieczni Vitala Heynena pokonali po horrorze Niemców 3:2, choć po pierwszych dwóch przegranych setach mogło wydawać się, że będzie to wyjątkowo jednostronny mecz.

OK, wiadomo, że to było tylko spotkanie towarzyskie. Ale w najbliższym czasie kadra nie będzie rozgrywała innych, dlatego jeśli chcemy gdzieś szukać siatkarskich emocji, to właśnie w takich starciach. O tym, że można je odnaleźć w meczach bez stawki, biało-czerwoni przekonali fanów dziś.

Pierwszy set z Niemcami? Padaka. Nie ma co się nad nim pochylać, rywale wygrali 25:18, a Polacy powinni się cieszyć, że Heynen nie ma zdolności zabijania wzrokiem. Gdyby ją posiadł, położyłbym zapewne trupem wszystkich przebywających na parkiecie. A byli nimi: Fabian Drzyzga, Maciej Muzaj, Tomasz Fornal, Bartosz Kwolek, Jan Nowakowski, Norbert Huber i Damian Wojtaszek. Umówmy się, nie był to nasz galowy skład, ale nawet od takiego zestawienia oczekiwalibyśmy jednak trochę lepszej gry.

Druga partia? Lepiej, ale dupy nadal nie urwało (23:25). Nie szło między innymi Kwolkowi i Muzajowi, którzy mieli problemy z wykańczaniem akcji.

Selekcjoner nie zamierzał czekać na to, aż rywale wykonają wyrok w trzeciej partii (choć nawet gdyby ją wygrali, gralibyśmy czwartego seta, na takie minimum umówił się obie drużyny – przyp. red.), dlatego w swoim stylu namieszał. Co takiego zrobił? Ano wymienił… cały skład poza Huberem. Poskutkowało – Wilfredo Leon, Karol Kłos, Bartosz Kurek, Bartosz Bednorz i Grzegorz Łomacz pokazali mniej doświadczonym kolegom, którzy rozpoczęli to spotkanie, jak zwyciężać mamy. Wynik 25:17 był zapowiedzią lepszych czasów, które rzeczywiście nadeszły. W kolejnej partii wygraliśmy 25:22. Gdyby tylko na trybunach w Zielonej Górze mogli pojawić się kibice, na pewno oklaskiwaliby w niej m.in. skutecznego Kubańczyka z polskim paszportem.

Przed tie-breakiem Heynen doszedł do wniosku, że rozegra go mocniejszy skład, więc nie zmieniał tych, którzy dostali szansę w trzeciej partii. Liderzy nie zawiedli, choćby dlatego, że Polacy wreszcie zaczęli grać blokiem. W tym elemencie błyszczał jeden z naszych najsympatyczniejszych siatkarzy, niekwestionowany król social mediów Karol Kłos. 15:10 i pierwsza wygrana od październikowego Pucharu Świata stała się faktem. Brawo, czekamy na więcej. Kolejna okazja, by stłuc Niemców już jutro – obie drużyny spotkają się tym razem o godzinie 18.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez