Najtrudniejszy mecz turnieju? Co to dla Igi! Świątek w ćwierćfinale French Open

Najtrudniejszy mecz turnieju? Co to dla Igi! Świątek w ćwierćfinale French Open

11 wygranych meczów z rzędu. 22 sety. To wręcz fenomenalne statystyki, bliskie poziomowi prezentowanemu przez Rafę Nadala. Iga Świątek na Roland Garros pozostaje nie do zatrzymania. Dziś ograła młodszą od niej o nieco ponad rok Martę Kostiuk i awansowała do ćwierćfinału. Suchy wynik – 6:3 6:4 dla Polki – nie oddaje jednak tego, jak znakomite i trudne było to spotkanie dla obu tenisistek. Iga i Marta dały popis gry w tenisa, ale ostatecznie lepsza okazała się Świątek, która jest już tylko trzy zwycięstwa od obrony tytułu.

Niespełniony talent

Marta Kostiuk wielkim talentem została okrzyknięta już lata temu. Jako czternastolatka(!) wygrywała juniorskie Australian Open w singlu. W wieku 15 lat pokazywała się już w rywalizacji seniorskiej. Potem jednak jej rozwój zastopował, a ona na kilka lat zniknęła z radarów, błąkając się gdzieś w okolicach setnego miejsca rankingu WTA i przegrywając z rywalkami teoretycznie znacznie mniej utalentowanymi od niej. Na tym Roland Garros znów skupiła jednak na sobie sporo uwagi. Już w pierwszej rundzie sensacyjnie (i stosunkowo łatwo) pokonała Garbine Muguruzę, byłą mistrzynię wielkoszlemową, aktualnie 13. rakietę świata. Potem – też bez straty seta – odprawiła kolejne dwie rywalki i tak dotarła do meczu z Igą.

Wojciech Fibak, gdy go o to pytaliśmy, mówił, że obawia się Ukrainki. Bo jest młoda, przebojowa, a do tego potrafi grać mocną, szybką piłką. Innymi słowy: jest w stanie wydać Świątek tenisową wojnę na niemalże równych warunkach. A to na Roland Garros na przestrzeni całego meczu nie udało się jeszcze nikomu ani w tym, ani w poprzednim sezonie. W dodatku Kostiuk nie miała nic do stracenia – to Iga była wielką faworytką i ona musiała mierzyć się z presją. Tym większą, że już przed jej spotkaniem wiadomo było jedno – w drabince turnieju pozostała tylko jedna tenisistka z TOP 10 rankingu WTA. Właśnie Iga Świątek, obrończyni tytułu.

W Roland Garros nastąpił więc pogrom faworytek. Ale Iga nie zamierzała się dostosować.

Pokaz gry

Kostiuk w dzisiejszym meczu zrobiła wszystko, by Świątek pokonać. Naprawdę. Atakowała doskonale, początkowo Iga nie była w stanie radzić sobie z jej zagraniami. Do tego fenomenalnie się broniła, biegała do każdej piłki, Polka musiała wykazywać się nierzadko ogromną cierpliwością. Sama to zresztą przyznawała już po spotkaniu. – To nie był łatwy mecz. Jej defensywa była szalona. Musiałam kończyć punkty po kilka razy. Nie jestem Rafą, ale moje uderzenia są trudne, a ona dochodziła do wszystkiego. Brawa dla niej – mówiła o rywalce.

Ukrainka kilka razy w tym meczu zaskoczyła. Najpierw – na początku, gdy przełamała Igę i objęła prowadzenie. Polka jednak szybko się jej zrewanżowała i mecz się wyrównał. Po raz drugi zaskoczenie przyszło w drugiej partii. W pewnym momencie wydawało się, że Świątek jest na prostej drodze do zwycięstwa. Prowadziła 2:1 z przełamaniem, a Kostiuk wyglądała, jakby uszło z niej powietrze. I nagle odżyła. Nadal fenomenalnie poruszała się po korcie – najlepszym tego dowodem fakt, że nawet najlepsze skróty Igi nie dawały dziś punktów, a zwykle zdobywa ich w ten sposób co najmniej kilka w meczu – i nadal była w stanie zmuszać Świątek do naprawdę ciężkiej pracy.

Obie narzuciły sobie niesamowite wręcz tempo. Wymiany często trwały po kilkanaście odbić, ale nie dało się tego odczuć, bo piłka z jednej strony na drugą przechodziła piekielnie szybko. To była gra na wyniszczenie, niemal każda akcja rozgrywana była uderzeniami o wielkiej mocy. Nie znaczy to jednak, że obie nie potrafiły zachwycić techniką. Wręcz przeciwnie. Choćby ostatni punkt spotkania, gdy Iga fenomenalnym lobem, z piłki odgrywanej wolejem przy siatce, trafiła w ostatnie centymetry kortu. Albo jedna z wcześniejszych, gdy Kostiuk odpowiedziała na skrót Polki tak fantastycznie wymierzonym zagraniem wzdłuż siatki, że nie odbiłby tego nikt. Nawet Rafa Nadal.

Wynik tego nie mówi, ale to naprawdę był jeden z najlepszych meczów kobiecego turnieju. Owszem, może zabrakło w nim – bo Iga ostatecznie okazała się lepsza i ani przez moment nie była zagrożona przegraniem seta – wielkich emocji, ale sam poziom wymian i zaangażowania obu tenisistek sprawiał, że oglądało się to fantastycznie. A do tego dostaliśmy – z naszej perspektywy – happy end, bo Iga weszła do ćwierćfinału. Czy można wymyślić lepszy scenariusz?

Co dalej?

– Jestem w ćwierćfinale i w deblu, i w singlu. To spore osiągnięcie. Wygrałam tu co prawda w zeszłym roku, ale nadal niecodziennie dochodzi się do ćwierćfinału turnieju wielkoszlemowego. Jestem dumna, że idzie mi tak dobrze – mówiła Iga. Ćwierćfinał debla rozegra zresztą już jutro. Wraz z Bethanie Mattek-Sands wczoraj po ponad trzygodzinnym dreszczowcu pokonały najwyżej rozstawioną w turnieju parę Hsieh/Mertens, a jutro zmierzą się z bardzo solidną i doświadczoną parą Jurak/Klepac, która jednak zdecydowanie jest w ich zasięgu. Pojutrze za to Świątek podejmie Marię Sakkari w singlowym meczu. Greczynka gra świetny turniej, w 1/8 finału odprawiła zeszłoroczną finalistkę Roland Garros – Sofię Kenin.

Spodziewamy się jednak, że drugiej z uczestniczek tamtego finału nie pokona.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez