Najlepszy trójskoczek XXI wieku nie wystąpi w Tokio. Czy jest w nim kolejny “comeback”?

Najlepszy trójskoczek XXI wieku nie wystąpi w Tokio. Czy jest w nim kolejny “comeback”?

Niewielu aktywnych lekkoatletów może pochwalić się tak doskonałą karierą. Christian Taylor, od kiedy tylko zaczął specjalizować się w trójskoku, osiągał sukces za sukcesem. Jako 22-latek zdobył złoty medal igrzysk w Londynie, cztery lata później obronił tytuł. W międzyczasie czterokrotnie zostawał mistrzem świata. Jedynym, czego brakuje mu w CV, jest na dobrą sprawę rekord globu. Mało prawdopodobne, że kiedyś go pobije. Wszystko przez poważną kontuzję.

A dokładnie mówiąc – zerwane ścięgno Achillesa. Do urazu doszło podczas środowego mityngu Zlata Treta w Ostrawie, w którym, oprócz Amerykanina, brało udział sporo polskich lekkoatletów. Początkowo co prawda nie było do końca wiadomo, co uszkodził trójskoczek, ale diagnoza przyszła szybko i okazała się brutalna.

Złe wieści za pośrednictwem Instagrama przekazała partnerka lekkoatlety, Beate Schrott. – Spędziłam trochę czasu, aby znaleźć właściwe słowa, ale się poddaję. Nie mam słów na tę sytuację. Christian zerwał Achillesa podczas zawodów w Ostrawie. To łamie serce. Naprawdę – czytamy.

Nam też trudno powiedzieć coś odkrywczego, bo niestety – trudno o gorszą kontuzję w przypadku lekkoatlety. Sezon 2021 Amerykanin może uznać za stracony, co zresztą potwierdził już jego trener Rana Reider. Bądźmy zresztą szczerzy – jeśli w 2022 roku zdoła odzyskać starą formę, będziemy mogli to uznać za mały cud. Problemem będzie bowiem nie tylko długa rehabilitacja, ale zwyczajne odzyskanie pełnej, sportowej sprawności.

Oczywiście – Taylor może popatrzeć choćby na koszykarza Kevina Duranta, który doznał tej samej kontuzji, i co prawda przez długi czas nie był widziany na parkietach, ale kiedy już wrócił, grał znakomicie. Zawodnik Brooklyn Nets to jednak absolutny wyjątek. W większości przypadków zerwanie Achillesa po prostu hamuje karierę. Szczególnie jeśli mówimy o starszych sportowcach, a Amerykanin w czerwcu skończy przecież 31 lat.

Inna sprawa, że w przeszłości pokazał sporo cierpliwości i etykę pracy, które teraz mogą okazać się kluczowe.

Niespodziewana decyzja

O czym mówimy? Otóż już po zdobyciu tytułu mistrza olimpijskiego Amerykanin… zmienił nogę, z której się wybijał. Taką decyzję podjął z powodu problemów z lewym kolanem. – Nie jest takie gładkie i okrągłe jak u większości ludzi. Bardzo wystaje mi kość. To powoduje częste chrupanie i podrażnianie chrząstki. Od dziecka miałem problemy z kolanami. Starty w trójskoku, kiedy są one bardzo obciążone, tylko wszystko pogorszyły – mówił wówczas

Wypadałoby się cofnąć trochę w czasie. W 2013 roku Amerykanin zaliczył nieudany występ na mistrzostwach świata, przynajmniej jak na swoje ambicje. Zajął czwarte miejsce. Martwił się jednak nie tylko o sam wynik, ale to, że, przez wspomniane problemy zdrowotne, nie będzie w stanie oddawać sześciu skoków w konkursie. Parę tygodni później pojechał na mityng w Brukseli, na którym – testowo – wybił się nie z lewej, a prawej nogi. Uzyskał 16,9 metrów.

Niedługo potem – wspólnie z trenerem – zadecydował, że przyszedł czas na zmiany. Przy wyskoku zaczął używać wyłącznie teoretycznie gorszej nogi. – Musiałem powrócić do początków i robić małe kroczki – mówił. – Na dobrą sprawę zacząłem od trójskoku z miejsca. To nie było łatwe, a bardzo ciężka była też presja mediów. Przegrywałem co tydzień i cały czas słyszałem: “Czy Christian zdoła powrócić? wspominał Taylor

Ryzyko się opłaciło. Już w sezonie 2014 Amerykanin wrócił do wysokiej formy. W kolejnych latach wygrywał złote medale mistrzostw świata, obronił tytuł mistrza olimpijskiego, a także zanotował drugą najlepszą próbę w historii konkurencji (18,21 metrów – lepszy był tylko Jonathan Edwards).

No ale właśnie – czy na tym skończą się sukcesy Christiana Taylora?

Czas pokaże

Nie możemy na to realistycznie odpowiedzieć. Zapewne sam trójskoczek nie myśli o kwestiach, czy wróci do formy, co jeszcze może w karierze osiągnąć. W obecnej sytuacji pozostaje mu po prostu powoli wracać do zdrowia. I kto wie, może za swój “Last Dance” wyznaczy mistrzostwa świata w 2022 roku, które odbędą się w Eugene oraz Portland? A może zobaczymy go na kolejnych igrzyskach, tych w Paryżu? Cóż, pewne jest jedno: ten zawodnik i tak zapisał się złotymi głoskami w historii lekkiej atletyki.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez