MP w lekkoatletyce. Petarda Fajdka, kapitalny bieg Kaczmarek

MP w lekkoatletyce. Petarda Fajdka, kapitalny bieg Kaczmarek

Jeszcze przed startem lekkoatletycznych mistrzostw Polski na stadionie spodziewaliśmy się, że prawdopodobnie najbardziej zaciętą i emocjonującą rywalizację zobaczymy w finałowym biegu na 400 metrów kobiet. I zawodu nie było. Aż siedem zawodniczek zeszło poniżej granicy 53 sekund. Prawdziwą furorę zrobiła Natalia Kaczmarek, która wykręciła życiówkę, a także czwarty najlepszy czas w historii Polski i trzeci w tym roku w Europie – 50.72! Co jeszcze działo się podczas drugiego dnia krajowego czempionatu?

Zacznijmy od biegów. Ten na 400 metrów w wykonaniu panów miał być o tyle ciekawy, że trudno było wytypować, jaka trójka wywalczy miejsca na podium. Choć co prawda byliśmy pewni, że znajdzie się w niej Karol Zalewski. I faktycznie tak się stało, z tym że Polak nie przeciął linii mety jako pierwszy, tylko… trzeci. To należało uznać za spore zaskoczenie, bo Zalewski to w ostatnich latach nasz najrówniejszy czterystumetrowiec (choć podobno na rozgrzewce poczuł ból mięśnia pod łopatką). Na mistrzostwach Polski lepszy od niego (46.12) okazał się jednak Kajetan Duszyński (45.96), a także Mateusz Rzeźniczak (46.10). Warto również dodać, że na starcie zameldował się Jakub Krzewina, członek złotej sztafety z Birmingham, który ostatnio był zamieszany w aferę dopingową.

Parę powrotów mieliśmy uświadczyć też w biegu na 400 metrów kobiet. Do zdrowia, po długiej walce z kontuzjami, powróciły bowiem Ania Kiełbasińska oraz Iga Baumgart-Witan. Obie zawodniczki w finale pokazały się z naprawdę dobrej strony. Pierwsza pobiegła 52.20 i zajęła piąte miejsce, drugą 52.17 umiejscowiło tuż za podium. Wygrała Natalia Kaczmarek (50.72), która – wręcz zaskakująco łatwo – pokonała Justynę Świętą-Ersetic (51.52). Trzecia była Małgorzata Hołub-Kowalik (51.77), a życiówki zanotowały szósta Dominika Baćmaga (52.71) i siódma Kinga Gacka (52.77).

Zatrzymajmy się jeszcze przy Kaczmarek, która w tym sezonie naprawdę imponuje formą. W poprzednich mityngach trzykrotnie schodziła poniżej 52 sekund, ale takiej petardy jak dzisiaj jeszcze nie odpaliła. Wynik 50.72 jest… czwartym w historii polskiej lekkoatletyki. Szybciej od niej – oprócz Justyny – biegały tylko Genowefa Blaszak oraz oczywiście Irena Szewińska. Ale to nie wszystko. W tym roku, wśród Europejek, lepszym czasem mogą pochwalić się Femke Bol oraz Catia Azevedo. Nikt więcej. Oczywiście – żeby powalczyć o medal igrzysk, będzie trzeba prawdopodobnie zejść poniżej 50 sekund. Kaczmarek, dla której priorytetem jest bez wątpienia sztafeta 4×400, na pewno jednak może myśleć o finale olimpijskim w wyścigu indywidualnym, jeśli tylko utrzyma wysoką dyspozycję.

Dalekie rzuty i zacięta rywalizacja

Po tym, jak Bartłomiej Stój rzucił dyskiem na 63.56, zaczęliśmy zastanawiać się, czy to nie wystarczy mu na złoty medal MP. Okazało się, że nic z tego. Co prawda Piotr Małachowski w pierwszej próbie rzucił krócej, ale już w drugiej osiągnął 63.89, a w ostatniej 64.67. Tym samym zaliczył swój najlepszy wynik w tym roku. – Wiedziałem, że Bartosz Stój jest przygotowany i może rzucić daleko. Wygląda to obiecująco, jak wyeliminuję błędy, mogę w tym sezonie rzucić fajny wynik – mówił doświadczony zawodnik, który zdobył swój trzynasty (!) tytuł mistrza Polski.

SPONSOREM GENERALNYM PZLA JEST PKN ORLEN

Jeśli natomiast chodzi o rzut młotem – tym razem to Paweł Fajdek pokonał Wojciecha Nowickiego. Ze swojej ostatniej próby może być naprawdę zadowolony – osiągnął wynik 82.82! Nowicki, który spalił tylko jedną próbę, a w pozostałych oscylował wokół granicy 80 metrów, też oczywiście nie ma co narzekać. Przyzwyczailiśmy się już, że ten zawodnik zawsze trzyma poziom. 80.87 to zresztą jego najlepszy wynik od dwóch lat.

Bez skoków do nieba

Trzynaste złoto, jak wspomnieliśmy, zdobył Małachowski, ale to nie on jest rekordzistą pod względem najcenniejszych krążków na krajowym czempionacie, tylko Kamila Lićwinko. Zawodniczka Grupy Sportowej ORLEN najlepsza na mistrzostwach Polski na stadionie okazała się po raz… piętnasty! Dzisiaj do zwycięstwa wystarczyło jej 1.92. Atakowała też 1.96, ale bez powodzenia. U panów wygrał Norbert Kobielski, który liczy na zakwalifikowanie się na IO poprzez miejsce w światowym rankingu. Polak skoczył 2.26 i pokonał Mateusza Kołodziejskiego (2.23, udany występ dla juniora) oraz Sylwestra Bednarka (2.16).

W rywalizacji tyczkarzy bez niespodzianki. Triumfował Piotr Lisek. Jako jedyny zawodnik w stawce pokonał 5.80. Z poprzeczką zawieszoną 10 centymetrów niżej uporali się natomiast Paweł Wojciechowski oraz Roberta Sobera. Pierwszy zrezygnował z dalszego skakania, natomiast Sobera nieudanie, trzykrotnie, atakował wynik Liska.

Z innych ciekawych rzeczy – na starcie eliminacji na 800 metrów nie zameldował się Adam Kszczot. Można przypuszczać, że lekkoatleta uznał, iż w obecnej formie występ na krajowym czempionacie nie ma dla niego większego sensu. I oddał się treningom. To, czy znajdzie się w trójce ośmiusetmetrowców, którzy polecą do Tokio, okaże się już niedługo. Z jednej strony – nawet po rezygnacji z IO Krzysztofa Różnickiego – szybsi od Kszczota w tym roku byli aż trzej biegacze z minimum: Mateusz Borkowski, Patryk Dobek oraz Marcin Lewandowski. Z drugiej – “Lewy” może start na 800 m sobie odpuścić i skupić się na 1500 m.

W każdym razie – finałowa rywalizacja na 800 metrów, a także w wielu innych konkurencjach, już w weekend.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez