Moto-szaleństwo! Robert Kubica śmigał w Gdyni

Moto-szaleństwo! Robert Kubica śmigał w Gdyni

Przedstawiciele PKN ORLEN od wielu tygodni zapewniali nas, że jubileuszowa, dziesiąta edycja Verva Street Racing to będzie coś absolutnie niezwykłego. Zresztą – nie bez kozery rozplanowano całą imprezę na dwa dni. Po prostu program gdyńskiego moto-pikniku przewidywał tak wiele atrakcji, że nie sposób byłoby je wszystkie przedstawić w ciągu kilkunastu godzin. Odwiedziliśmy dzisiaj Gdynię i przekonaliśmy się na własne oczy, że miasto po prostu kompletnie zbzikowało na punkcie motoryzacji!

To było naprawdę imponujące. Ruch uliczny w okolicy centrum Gdyni został kompletnie odcięty od świata, wszystkich przejazdów pilnie strzegli stewardzi czujni jak ważki, a jednak serce nadmorskiego miasta przez cały dzień tętniło w rytm pracy silników i pompowało nie krew, a olej napędowy. Nikomu nie przeszkadzał sakramencki ukrop. Ulice – przynajmniej te, które nie zostały przerobione na wyścigowe tory – zostały opanowane przez dziki tłum gapiów, spragnionych wrażeń związanych z popisami arcymistrzów motoryzacji. Na czele oczywiście z Robertem Kubicą, który pojawił się dziś nad Bałtykiem, doprowadzając tłum do ekstazy.

Widać było gołym okiem, że wielu uczestników imprezy do Gdyni przyjechało po prostu „na Kubicę”.

Natomiast sami gdynianie przygotowali się na przyjazd Roberta z taką pieczołowitością, jak gdyby polski rodzynek w Formule 1 przybył nie na pokazową przejażdżkę podczas Verva Street Racing, ale prawdziwy wyścig. Widać było nawet powitalne transparenty na niektórych balkonach i widzów porozstawianych na dachach bloków i kamieniczek, którzy postanowili oglądać wyczyny Polaka z lotu ptaka. Niektórzy z obecnych w tłumie przynieśli ze sobą okolicznościowe flagi. No i te ciągłe pytania najmłodszych: „Kiedy będzie Robert, kiedy pojedzie Kubica?”. Szał porównywalny z występami Adama Małysza w Zakopanem przed piętnastoma laty.

Na wiele godzin przed pojawieniem się Roberta, dopchanie się do miejsc z najlepszym widokiem na tor F1 było już po prostu niewykonalne. Płoty okalające zostały wręcz oblepione kibicami moto-sportu, pościskanymi jak sardynki w puszcze.

Ulubieniec publiczności nie kazał jednak na siebie długo czekać. Oczywiście prowizoryczna trasa przygotowana przez organizatorów Verva Street Racing nie pozwalała na zaprezentowanie pełnych możliwości bolidu F1, ale Kubica i tak popisał się kilkoma efektownymi sztuczkami, między innymi kręcąc swoim bolidem bączki, co od kierowcy tego rodzaju maszyny wymaga nie lada kunsztu. Ryk silnika, zapach palonej gumy – dla takich atrakcji wszyscy się dzisiaj w Gdyni pojawili.

Ma to swój niewypowiedziany urok.

– W takich warunkach nie jest łatwo pokazać coś naprawdę efektownego

przyznał sam Kubica. – To nie jest tor przystosowany dla bolidów Formuły 1, ale oczywiście format całej imprezy jest przecież inny. Nie chodzi o to, żeby bić tutaj rekordy prędkości. Verva Street Racing pozwala kibicom, którzy mają niewiele wspólnego z Formułą 1 na co dzień, żeby poznali ten sport z bliska, poczuli ten klimat i pasję. Ja dzisiaj będę prezentował bolid starszej generacji, który wydaje znacznie fajniejsze dźwięki niż te nowsze maszyny. Hałasu na pewno nie zabraknie. Verva Street Racing pozwala dotknąć różne pojazdy z bliska. To idealna okazja, by szczepić w młodych ludziach pasję do sportów samochodowych.

Rzeczywiście – ryku maszyn nie zabrakło. Może i Kubica nie rozwinął w Gdyni prędkości światła, ale i tak jego przejazdy oglądało się z zapartym tchem. Choć – co ciekawe – Polak nie poruszał się po torze maszyną Williamsa, tylko starszym bolidem Lotusa. Niestety, w Polsce ostateczne nie pojawił się partner polskiego kierowcy z zespołu, George Russell. Zgłosił zwolnienie chorobowe.

Tymczasem Kubica dziękował polskim kibicom za niestrudzony doping. Kierowca F1 był zauważalnie poruszony ciepłym przyjęciem:

– Łatwo jest kibicować, gdy ktoś wygrywa

– zauważył Robert, który chętnie wchodził w interakcję z fanami. Pewnie nie każdego dał radę usatysfakcjonować autografem, wspólnym zdjęciem czy uściskiem dłoni, ale na pewno postarał się, żeby grono rozczarowanych było jak najmniejsze. W pewnym momencie kolejka po autograf kierowcy ciągnęła się na plaży przez ładnych kilkaset metrów.

Organizatorzy – poza niezliczoną liczbą namiotów z rozmaitymi atrakcjami, które trudno nawet wyliczyć z pamięci – przygotowali również kącik zdrowotny, możliwość przebadania słuchu. To dobra pora na krótką uwagę dla kibiców, którzy z małymi dziećmi pchają się pod sam tor. Pamiętajcie, że te „bzyknięcia” przejeżdżającego bolidu, które słychać w telewizji, to w rzeczywistości potężny ryk pracującej maszyny, z której kierowcy wyciskają maksymalne osiągi. Z niemowlakami na rękach naprawdę roztropniej jest obserwować to wszystko z oddali.

Oczywiście Verva Street Racing to nie tylko pokazowy przejazd Roberta. Moto-atrakcji, jak osię rzekło, było znacznie więcej. Okoliczne lodziarnie nie nadążały z kręceniem świderków dla licznych spacerowiczów, którzy rozpaczliwie łaknęli ochłody, obserwując rozmaite maszyny porozstawiane w okolicach Skweru Kościuszki. Miłośnicy motoryzacji robili sobie zdjęcia z kierowcami, a nawet czasami sami siadali za kółkiem. – Zaraz zacznę brać po pięć złoty od zdjęcia – śmiał się jeden z kierowców szczególnie atrakcyjnego wizualnie wozu.

Dość powiedzieć, że stosunkowo niewielkim zainteresowaniem cieszył się jeden z najnowszych modeli Porsche. W towarzystwie innych mega-aut ten model jawił się chyba jako nieco zbyt pospolity.

Organizatorzy imprezy, na czele z prezesem PKN ORLEN, Danielem Obajtkiem, chwalili się, że w tym roku Verva Street Racing łączy w sobie trzy żywioły. Ziemię, wodę i powietrze. To dlatego, że kibice mogli podziwiać nie tylko przejazdy kierowców Formuły 1 i 2, nie tylko wygibasy drifterów, nie tylko szalejące ciężarówki i rozpędzone motocykle. Działo się również na Bałtyku, gdzie brykały beztrosko super-szybkie łodzie, no i również w przestworzach. Nie było chyba takiego kozaka, któremu w tym chaosie coś by nie umknęło. Gdzie się człowiek nie odwrócił, tam miał ochotę zatrzymać się na dłużej.

A już jutro powtórka z rozrywki. Niedzielne pokazy rozpoczną się około południa.

 

Fot. Michał Kołkowski


Aktualności

Kalendarz imprez