Milenium – mężczyźni, którzy biją rekordy

Milenium – mężczyźni, którzy biją rekordy

ZURICH 16.08.2014
LEKKOATLETYKA 22 MISTRZOSTWA EUROPY EUROPEAN ATHLETICS CHAMPIONNSHIP
NZ SZYMON ZIOLKOWSKI
FOT MAREK BICZYK NEWSPIX

Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl
mail us: [email protected]
call us: 0048 022 23 22 222

Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

 

FOT WLODZIMIERZ SIERAKOWSKI / 400mm.pl
2007-06-17
LEKKOATLETYKA
WARSZAWA – MEMORIAL JANUSZA KUSICINSKIEGO
CHOJECKA LIDIA

 

Według wyznawców teorii Y2K, wraz z sylwestrowym odpaleniem konfetti na Times Square w nocy z 31 grudnia 1999 na 1 stycznia 2000 miał nastąpić koniec świata. Świat się jednak nie skończył. W Polsce natomiast nastała nowa era – Małysza, gimnazjów i tłumaczenia wszystkim wokół, że XXI wiek tak naprawdę zacznie się dopiero za rok.

Całe to milenijne zamieszanie w ogóle nie przeszkodziło polskim lekkoatletom, którzy przełom XX i XXI wieku upodobali sobie do hurtowego poprawiania rekordów kraju.

Rekordy for ever?

8 566 w Decathlonie, to nie cena za zakupy w jednym ze sportowych marketów, ale rekord Polski w dziesięcioboju ustanowiony przez Sebastiana Chmarę w roku 1998. Rekord absolutnie fenomenalny, który podczas poprzednich mistrzostw świata w Londynie – blisko 20 lat po wyczynie Polaka – dawałby srebrny medal. Nasz wieloboista w czasie swojej top formy zagwarantował sobie tytuły halowego mistrza Europy (Walencja 1998, halowy rekord polski: 6415 pkt.) i halowego mistrza świata (Maebashi 1999).

Z kolei 19,98 w Sewilli to nie temperatura październikowego powietrza w stolicy Andaluzji, ale rekord Polski Marcina Urbasia na 200 m ustalony podczas biegu półfinałowego hiszpańskich mistrzostw świata 1999. Rekord Polski został pobity tak mocno, że natychmiast po zawodach powinien poprosić o obdukcję. Po 20 latach 20,24 Leszka Duneckiego zostało zamienione przez długowłosego sprintera z Krakowa na efektowne 19,98. Pękła ważna psychologiczna bariera, której już żaden Polak po Urbasiu nie złamał.

44,62 to współrzędne geograficzne ziem na pograniczu Kazachstanu i Uzbekistanu, ale też rekord Polski w biegu na 400 metrów ustanowiony przez Tomasza Czubaka. Zawodnik Skry Warszawa również za miejsce do bicia rekordów upatrzył sobie stadion w Sewilli podczas lekkoatletycznego Mundialu 1999. Co prawda życiowa czterysetka nie zagwarantowała Polakowi udziału w finale biegu indywidualnego, ale za to wraz z kolegami ze sztafety odbił sobie to z nawiązką zdobywając srebro. Srebro, które dopiero po latach – wobec wykrycia dopingu u Amerykanina Pettigrew – zostało zamienione na złoty medal mistrzostw świata w sztafecie 4×400 m.

Przełom wieków to również dobry czas dla polskiego średniego dystansu w wykonaniu mężczyzn. A w zasadzie, jednego mężczyzny – Pawła Czapiewskiego. Popularny „Czapi” nie tylko biegał szybko, ale jednocześnie widowiskowo atakując zawsze z końca stawki. Każdy występ Polaka był odegraniem scenki z biblijnego pojedynku Dawida z Goliatem. Kiedy wydawało się, że Czapiewski jest za daleko i nie ma już szans na dobrą pozycję, on na ostatniej prostej pokazywał wszystkim sceptykom „tere-fere” wpadając na metę z rekordowym wynikiem. Co można zrobić w 1 min, 43 sekundy i 22 setne? Na pewno napisać dziecku zwolnienie z WF. Można też poprawić rekord Polski, co Czapiewski zrobił 17 sierpnia 2001 roku podczas mitingu Weltklasse w Zurychu.

W polskich biegach długich w roku 2000 wiodącą postacią był Piotr Gładki. 61:35 to nie wynik meczu kobiecej Basket Ligi, ale rekord Polski w półmaratonie ustanowiony przez Gładkiego w Hadze. Trzy tygodnie później 16 kwietnia 2000 r. w Hamburgu w swoim maratońskim debiucie Polak finiszował z wynikiem 2:11:06 (co jest aktualnie trzynastym rezultatem w historii polskiej lekkoatletyki). 2:19:30 to ostatni wynik jaki maratończyk z Pomorza uzyskał w karierze. Niby nic specjalnego, gdyby nie fakt, że wskutek pomyłki organizatora Gładki przebiegł wówczas o dwa kilometry więcej niż wynosi królewski dystans… a i tak wygrał wyścig. Zginął tragicznie w wypadku samochodowym, kilka tygodni później.

Ukraiński tyczkarz legenda Serhij Bubka lubił poprawiać rekordy świata stopniowo. Podnosił poprzeczkę zaledwie o 1 centymetr, skakał a następnie odbierał nagrodę za rekordowy skok. Precyzyjna i pragmatyczna robota. Równie precyzyjny okazał się być skoczek w dal Grzegorz Marciniszyn w roku 2001 we włoskim Malles, kiedy to przeskoczył rekord Polski o…1 cm. Rekord poprawiony wyjątkowo subtelnie, ale biorąc pod uwagę, że czekano na jego pobicie aż 26 lat wyczyn Marciniszyna przeszedł do historii. Zresztą 8,28 m reprezentanta Skry Warszawa jest wciąż nie do przeskoczenia. Ciekawe, czy i ten wynik zostanie poprawiony tylko o długość paznokcia?

Rok 2000 to czas totalnej dominacji Roberta Korzeniowskiego na chodziarskich trasach. Dwa złota Igrzysk w Sydney, zwycięstwo w Plebiscycie Przeglądu Sportowego, rekord Polski na dystansie 20 km – to tylko część dokonań Polaka na przełomie tysiącleci. 1:18:22 uzyskane przez naszego chodziarza w niemieckim Hildesheim to wynik zakładający średnie tempo 3 min i 55 sekund na kilometr. Robert Korzeniowski potrafił przejść 20 kilometrów z prędkością przekraczającą 15 km/h. Niektórzy ludzie jeżdżą wolniej na rowerze.

Pobici

Wszystkie wymienione wyniki są ponadczasowe. Od blisko dwóch dekad nie znaleźli się pogromcy tamtych rekordów. Warto jednak wspomnieć o rekordzistach, których rezultaty uzyskane u styku drugiego i trzeciego tysiąclecia zostały w międzyczasie pobite.

Dariusz Trafas na poprawienie swojego rekordu w rzucie oszczepem (87,17 m z 2000 roku) musiał czekać aż do czasów Marcina Krukowskiego. 21 lipca 2017 roku reprezentant Warszawianki ustalił aktualny rekord Polski na 88,09 m.

Szymon Ziółkowski bicie rekordów Polski w rzucie młotem rozpoczął w roku 2000 od 80,39 m a zakończył na mistrzostwach świata w Edmonton (2001) posyłając „żelastwo” na odległość 83,38 m. Na kogo musiał czekać nasz młociarz legenda, żeby jego rekord Polski został pobity? Na innego młociarza legendę – Pawła Fajdka. Zawodnik Agrosu Zamość po raz pierwszy oddelegował młot na rekordową odległość już w roku 2014 (83,48 m), natomiast aktualny rekord Polski ustalił na poziomie 83,93 m rok później w Szczecinie.

Paweł Januszewski rekord Polski w biegu na 400 m przez płotki pobił w najlepszym możliwym miejscu – w finałowym biegu mistrzostw Europy (Budapeszt 1998). To był jeden z najbardziej emocjonujących występów polskiego lekkoatlety tamtych lat. Rosjanin Rusłan Maszczenko naciskał, ale Polak odparł atak i przeciął linię mety jako zwycięzca z wynikiem 48,17, poprawiając podstarzały rekord Ryszarda Szparaka (z roku 1983) o równą sekundę. Jednak w tym samym czasie, dokładnie na przełomie tysiącleci po polskich stadionach „grasował” pewien niezwykle zdolny junior. Tym juniorem był Marek Plawgo, który poprawił rekord Januszewskiego już w roku 2001 (48,16), a ustalił na 48,12 s w roku 2007 i jest to rezultat, który wciąż obowiązuje!

Rodzynek

Panie w przeciwieństwie do mężczyzn nieszczególnie upodobały sobie końcówkę lat 90-tych, ani początek XXI wieku jako czas do bicia rekordów. Duży procent aktualnych rekordów Polski wśród kobiet pochodzi z lat 80-tych (np. sprinterki Ewy Kasprzyk, mistrzyni biegów średnich Jolanty Januchty, płotkarki Grażyny Rabsztyn). Na przełomie wieków była tylko jedna zawodniczka, która poprawiała rekordy kraju jak na zawołanie – Lidia Chojecka.

Wychowanka Pogoni Siedlce w roku 1999 pobiła halowy rekord Polski na 800 metrów, który przetrwał aż do czasów Joanny Jóźwik (1:59,99). Z kolei rok później w ramach przygotowań do igrzysk w Sydney Chojecka ustanowiła najlepszy wynik w historii polskich biegów średnich na dystansie 1500 m – 3:59,22. Tego rezultatu nie zdołał poprawić już nikt, choć z pewnością duży apetyt na bieganie „półtoraka” poniżej czterech minut mają zarówno Sofia Ennaoui (4:01,00) jak i Angelika Cichocka (4:01,61).

Aktualne sukcesy polskich lekkoatletów nie wzięły się znikąd. Wielu sportowców reprezentujących Polskę na arenie międzynarodowej w drugiej dekadzie XXI wieku dobrze pamięta wyczyny swoich poprzedników z przełomu tysiącleci. Dla jednych mistrzowie Milenium byli inspiracją żeby rozpocząć treningi, dla innych motywacją, by w nich wytrwać. Dla wielu wciąż są niedoścignionym wzorem, o czym świadczy długa lista rekordów z tamtych lat, które wciąż czekają na pobicie.

Krzysztof Brągiel


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez