Memorial Komara i Ślusarskiego: pstryczek w głowie Wojciechowskiego

Memorial Komara i Ślusarskiego: pstryczek w głowie Wojciechowskiego

Drugi z rzędu dzień zmagań tyczkarzy na pewno był bolesny dla czołowych zawodników. Nie zmieniło to mimo wszystko atrakcyjności widowiska w Międzyzdrojach, gdzie odbył się 21. Memoriał Władysława Komara i Tadeusza Ślusarskiego. Piotr Lisek pokonał w nim 5,65 m, a Paweł Wojciechowski po trzykroć strącił pierwszą wysokość…

Na usprawiedliwienie mistrza świata z 2011 roku niech posłuży fakt, że o 15:00 startował w wirtualnym konkursie, w którym oddał osiem skoków. Po południu wydawał się bezradny i choć sam nie potrafił wyjaśnić gorszej postawy, jego trener Wiaczesław Kalininczenko w żołnierskich słowach wyjaśnił co się wydarzyło:

– Wiem co się stało. Paweł też wie. O 15:00 Paweł skakał w innych zawodach. Tam oddał osiem skoków, a tutaj zaczęliśmy o 18:00 rozgrzewać się. Chciałem, aby skakał z dziesięciu kroków i na rozgrzewce skoczył 5,50 m – mówił były trener Moniki Pyrek.

Udana rozgrzewka podkusiła go jednak, by walczył z pełnego rozbiegu.

– To zupełnie inne emocje. Dzisiejszy mityng to zabawa, a Paweł jest wojownikiem. To dla nas powód do analizy przed kolejnymi konkursami – mówił trener Kalininczenko.

W tym konkursie na odległość zawodnik bydgoskiego Zawiszy w trzeciej próbie pokonał 5,20 m, by trzy kolejne – na 5,40 m – strącić. Niecodzienna to praktyka dwóch konkursów dziennie, ale można to spuścić na karb pewnej faktycznie niezrozumiałej blokady Pawła. Na treningach wygląda dobrze, podobnie nawet na rozgrzewkach przez zawodami. A potem, jak sam mówi: jakiś pstryczek przeskakuje. Niby wie, że stać go na dobre skakanie, bo ma tego namacalne dowody w postaci naprawdę dobrze wyglądających, wyższych niż na zawodach skoków treningowych. Jednak ta niemoc zadziwia.

Nie zrezygnuję. Będę próbował dalej. Zrobię wszystko aby uaktywnić swój potencjał – deklaruje. Kolejna okazja już w środę, właśnie na stadionie Zawiszy, podczas Memoriału Ireny Szewińskiej.

SPONSOREM MEMORIALU KOMARA I ŚLUSARSKIEGO JEST PKN ORLEN

Najlepszy ponownie okazał się Piotr Lisek. Jednak nie zdołał wyrównać wyniku z wczorajszego  Memoriału Wiesława Maniaka. Tamto 5,90 m udowodniło, że  jest bardzo regularny, a forma rośnie. Dziś też nie narzekał. Jego trzy próby na 5,80 m wyglądały dobrze, szczególnie druga. Konkurs zakończył jednak z wynikiem 5,65 m. Dziś nie tylko Lisek wydawał z siebie charakterystyczny ryk. To jego rutyna tuż przed podniesieniem tyczki na rozbiegu. Takim samym, ale zwielokrotnionym dźwiękiem odpowiadała dziś licznie zgromadzona widownia.

Mistrz, aktor i miłośnik kolorowego życia, a nie jakaś popierdółka

Memoriał Komara i Ślusarskiego od 21 lat są pretekstem do upamiętnienia dwóch wybitnych polskich lekkoatletów. Przy okazji spektakularnego konkursu tyczkarzy odbyły się towarzyskie zawody w pchnięciu kulą. Wygrał Andrzej Szewiński – syn nieodżałowanej najwybitniejszej lekkoatletki świata Ireny Szewińskiej. Wystartowali też synowie Władysława Komara i Tadeusza Ślusarskiego, Mikołaj i Jakub.

DARIUSZ URBANOWICZ

Skradziona siedemdziesiątka cichego mistrza

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez