Memoriał Kamili Skolimowskiej: Małachowski i Fiodorow pożegnali się ze sportem, Kaczmarek wykręciła życiówkę

Memoriał Kamili Skolimowskiej: Małachowski i Fiodorow pożegnali się ze sportem, Kaczmarek wykręciła życiówkę

Stadion Śląski miał dzisiaj przywitać polskich lekkoatletów, którzy po raz pierwszy od zakończenia igrzysk olimpijskich w Tokio pojawili się na dużej imprezie w Polsce. Zarazem jednak – miał trzech z nich pożegnać. Bo ostatnie zawody w karierze zaliczyli dzisiaj Piotr Małachowski oraz Joanna Fiodorow, niezwykle zasłużone postacie “Królowej Sportu” w Polsce. W Chorzowie zobaczyliśmy też Kamilę Lićwinko, która również lada moment rozstanie się z profesjonalnym sportem, ale w 2021 roku wystąpi jeszcze w dwóch mityngach – w tym finale Diamentowej Ligi. Jak poradziła sobie podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej wspomniana trójka i kto jeszcze zwrócił naszą uwagę?

Na drugie pytanie możemy szybko odpowiedzieć. Bo występ Kacpra Lewalskiego to definicja miłej niespodzianki . Zawodnik z rocznika 2003 zajął drugie miejsce w rywalizacji na 800 metrów z czasem… 1:44.84. Nie musimy chyba mówić, że, jak na osiemnastolatka, jest to wynik wprost fenomenalny. Dość powiedzieć, że młody lekkoatleta pokonał m.in. medalistę igrzysk –  Patryka Dobka – który finiszował dwunasty. Lepszy od Lewalskiego okazał się tylko Wycliffe Kinyamal. Kenijczyk pobił zresztą rekord mityngu (1:44.63).

Kto z młodzieży miał szansę się jeszcze pokazać? Choćby Oliwer Wdowik, który stanął do rywalizacji z m.in. Andre De Grassem na 200 metrów. Kanadyjczyk bez problemu wygrał bieg, z czasem 20.20, nasz zawodnik zanotował 21.33. Jeśli o chodzi o gwiazdy kobiecego sprintu – Shelly-Ann Fraser-Pryce na dwukrotnie krótszym dystansie pobiegła 10.81. Tak szybka na zawodach w Polsce nie była nigdy żadna lekkoatletka.

Nie ma jednak co ukrywać – to był dzień polskich weteranów

Czyli między innymi Kamila Lićwinko. Konkurs skoku wzwyż wystartował jako jeden z pierwszych. Polka nie pobiła najlepszego wyniku sezonu, co jest oczywiście zrozumiałe, patrząc na to, że znajdujemy się na finiszu lekkoatletycznych zmagań w 2021 roku. Forma zawodników po prostu nie może być zbyt wysoka. Zawodniczka Grupy Sportowej ORLEN wykręciła 1.91 m, co pozwoliło jej na zajęcie trzeciego miejsca. Wygrała Elena Vallortigara (1.96).

O tym, że we wrześniu się już nie szaleje, zapomniał jednak Johannes Vetter. Niemiec udowodnił, że igrzyska w Tokio były wypadkiem przy pracy. W Chorzowie pokazał się ze znakomitej strony. Zwyciężył w rywalizacji oszczepników ze znakomitym wynikiem 89.60. Piąty był Cyprian Mrzygłód, który był bliski przekroczenia 80 metrów (w najlepszej próbie rzucił 79.93). Jeśli chodzi o panie – konkurs rzutu oszczepem wygrała, mimo problemów z barkiem, Maria Andrejczyk, srebrna medalistka olimpijska. Do triumfu wystarczyło jej solidne 61.77 m.

Nie możemy nie wspomnieć też o młociarzach, bo na stadionie w Chorzowie pojawiła się polska śmietanka w tej konkurencji, zabrakło tylko Anity Włodarczyk. W konkursie mężczyzn najlepszy okazał się Paweł Fajdek (79.60), który pokonał drugiego Wojciecha Nowickiego (77.45). Wśród kobiet Malwina Kopron (69.75) oraz Joanna Fiodorow (68.56) musiały uznać wyższość Nastassi Maslavej (69.88). Wyniki nie były jednak aż tak istotne. Bo jak wspominaliśmy – Fiodorow pożegnała się dzisiaj z polskimi kibicami.

– Jestem na pięknym stadionie. Publika dopisała, za co wszystkim dziękuje. Lepiej nie mogłam sobie tego wyobrazić. Kończę karierę, oddając hołd mistrzyni olimpijskiej Kamili Skolimowskiej, będąc wśród wielkich gwiazd. Kończy się pewien etap w moim życiu. No cóż, czas płynie dalej – powiedziała Fiodorow po konkursie na antenie TVP Sport, po czym przeprosiła za łzy, które spływały jej po policzkach.

Pod koniec mityngu przyszła pora na czterystumetrowców

Znakomicie obsadzone były dzisiaj biegi na 400 metrów – zarówno te w wykonaniu kobiet, jak i mężczyzn. Kajetan Duszyński oraz Karol Zalewski próbowali sprawić niespodziankę w starciu z Amerykanami, ale niestety – ci na finiszu okazali się od nich lepsi. Pierwszy na mecie zameldował się Michael Cherry, który – co warto podkreślić – ostatnie metry pokonał już w spacerowym tempie. A mimo tego wykręcił świetne 44.94. Duszyński był czwarty (45.44), a Zalewski szósty (45.89).

To, co nie udało się dwójce Polaków, poszło po myśli Natalii Kaczmarek. Polska wygrała rywalizację na 400 metrów, bijąc przy tym swój rekord życiowy. Ten od dzisiaj będzie wynosił 50.70. Choć jak wspominał w rozmowie z nami Marek Rożej, trener lekkoatletki – celem na przyszłości jest zejście poniżej 50 sekund. Ze świetnej strony w Chorzowie pokazała się też Anna Kiełbasińska (51.19), a w stawce nie zabrakło iMałgorzaty Hołub-Kowalik (52.14) oraz Justyny Święty-Ersetic (52.60).

Zahaczmy też o parę gwiazd światowej lekkiej atletyki. Swoje zrobili dziś mistrzowie olimpijscy Ryan Crouser (w pchnięciu kulą, 22.39 m), a także Gianmarco Tamberi (skok wzwyż, 2.30 m). Natomiast w rywalizacji tyczkarzy Chris Nielsen (5.86) niestety okazał się lepszy od trójki Polaków, Piotra Liska (5.70), Roberta Sobery (5.50) oraz Pawła Wojciechowskiego (brak zaliczonej wysokości).

Dzisiejsze święto sportu zakończyła ostatnia próba w konkursie dyskoboli Piotra Małachowskiego. Kibice zgromadzeni na Stadionie Śląskim momentalnie zaczęli bić brawo i zgotowali Polakowi owacje na stojąco. A ten po chwili raz jeszcze pokazał klasę, notując wynik 61.87 m.

Tym samym kariera jednego z najpopularniejszych, najlepszych polskich lekkoatletów w historii dobiegła końca.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez