Mecz z Niemcami i szanse na wyjście z grupy! Polacy poznali rywali na mistrzostwach Europy

Mecz z Niemcami i szanse na wyjście z grupy! Polacy poznali rywali na mistrzostwach Europy

Kiedy były zawodnik Wisły Płock Rodrigo Corrales – losujący drużyny z ostatniego, czwartego koszyka – wyciągał kulkę z napisem „Poland”, czuliśmy się lekko zaniepokojeni. W przykładowej grupie C, w której już czekały Chorwacja, Serbia i Francja, moglibyśmy w ciemno bukować bilety powrotne po trzecim spotkaniu. Ale los się do nas uśmiechnął. Martin Hausleitner – sekretarz generalny EHF, odpowiedzialny za rozstawienie drużyn – wylosował nam grupę D. To oznacza, że Polacy na mistrzostwach Europy zagrają z Niemcami, Austrią i Białorusią.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Polacy dostali się na mistrzostwa Europy i chwała im za to. Ale porażki w grupie eliminacyjnej z Holandią oraz słaba postawa w na poprzednich mistrzostwach – trzy przegrane, ostatnie miejsce w grupie – sprawiły, że Biało-Czerwoni wylądowali w czwartym koszyku. To my musieliśmy się obawiać uniknięcia najsilniejszych ekip, nie one nas.

W żadnym układzie nie bylibyśmy faworytami do wyjścia z grupy. Trener Partyk Rombel zdawał sobie z tego sprawę, nie bawiąc się w typowanie szczęśliwego zestawienia drużyn. Przeciwnie, Rombel chciał sprawdzić swoją drużynę na tle mocnych rywali.

– Chciałbym spotkać się z najmocniejszymi rywalami. Tylko granie z takimi zespołami pozwala rozwijać nasz zespół i zbierać doświadczenie nawet, gdy przydarzy się porażka. Przyszłością jest wchodzenie na coraz wyższy poziom. Nie spekuluję z kim lepiej zagrać w grupie na EURO. Nie mam na to żadnego wpływu. Mam nadzieję, że przyjdzie nam zagrać z mocnymi przeciwnikami i będziemy w stanie z nimi wygrywać – powiedział selekcjoner w wywiadzie udzielonym dla oficjalnej strony Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

Podziwiamy ambicję trenera, ale my patrzyliśmy na losowanie przez pryzmat potencjalnego sukcesu, jakim byłoby wyjście z grupy. A przy niektórych układach mieliśmy prawo myśleć o nawiązaniu walki.

Los okazał się łaskawy

I były bramkarz Wisły Płock wraz z sekretarzem EHF,  wylosowali nam właśnie taki układ. Reprezentacja Polski trafiła do grupy D, razem z Niemcami, Austrią i Białorusią. Oczywiście, parkiet wszystko zweryfikuje, ale na pierwszy rzut oka – jest naprawdę nieźle. Niemcy – choć przez eliminacje przeszli bez straty punktu – miewali już lepsze momenty w swojej historii. Na tegorocznych mistrzostwach świata w Egipcie graliśmy z nimi w fazie zasadniczej, i byliśmy o krok od zwycięstwa. Ostatecznie, spotkanie zakończyło się remisem po 23 – obie reprezentacje zakończyły turniej na tym etapie, z taką samą liczbą punktów.

Natomiast należy oczywiście pamiętać, że potencjał tej reprezentacji jest dużo większy niż naszej. Ten zespół stanowi miks dojrzałych gwiazd światowego handballa z młodymi zdolnymi, stojącymi u progu wielkich karier. Uwe Gensheimer, Andreas Wolff, Steffen Weinhold – te nazwiska zna każdy fan szczypiorniaka. Na ich następców mogą wyrosnąć mający wielki potencjał Timo Kastening, Juri Knorr czy Sebastian Heymann. Podsumowując: mimo, że postawiliśmy im się na mundialu, Niemcy będą faworytami tej grupy. I to zdecydowanymi. Każdy inny wynik niż ich awans z pierwszego miejsca w tabeli trzeba będzie uznać za niespodziankę.

Z kolei Austria spotkała się z naszymi zachodnimi sąsiadami dwukrotnie podczas meczów eliminacji do styczniowego turnieju. Za każdym razem oberwała solidnie po głowach, nie znaczy to jednak, że jest to rywal, którego możemy zlekceważyć. Pisząc o tym zespole, należy pamiętać o jednym: w kwalifikacjach musiał radzić sobie bez Nikoli Bylika. Jeden z najzdolniejszych rozgrywających świata, zawodnik THW Kiel, doznał latem zeszłego roku zerwania więzadeł krzyżowych. Wiadomo – to paskudna kontuzja. Ale wiadomo też coś jeszcze – piłkarze ręczni to twardziele i bardzo często wracają po niej jeszcze lepsi niż wcześniej. A Bylik w formie to bardzo duży problem dla każdego zespołu świata, coś jak Andy Schmid ze Szwajcarii, który w pojedynkę zdemolował Biało-Czerwonych na poprzednich ME. Zatem Nikola, wspomagany doświadczonym byłym królem strzelców Bundesligi Robertem Weberem i zdolnym Lukasem Huteckiem, może być dla nas bardzo groźny, choć oczywiście nie aż tak, jak Niemcy.

Białoruś to również ekipa do “połknięcia”, ale jednak na delikatnej tendencji wznoszącej. Czasami potrafią zaskoczyć – na przykład remisując ze Szwecją na mistrzostwach świata. Białorusini grali z nami podczas turnieju 4 Nations Cup, rozgrywanego pod koniec 2019 roku w Tarnowie. Wtedy wygrali 25:24, jednak od tego czasu nasz zespół przeszedł znaczną przebudowę. Trzon ich kadry tworzy dwóch zawodników Vive Kielce – Vlad Kulesz i Arciom Karalok.

Biało-czerwoni wszystkie swoje mecze rozegrają w Bratysławie. Miejmy nadzieję, że w następnym roku mistrzostwa odbędą się z kibicami. Fani piłki ręcznej znad Wisły z pewnością pojawiliby się w stolicy Słowacji liczną grupą, by dać znać naszym szczypiornistom, że grają u siebie. Mistrzostwa zostaną rozegrane w dniach od 13 do 30 stycznia 2022 roku.

Zestawienie grup mistrzostw Europy 2020:

Grupa A: Słowenia, Dania, Macedonia Północna, Czarnogóra

Grupa B: Portugalia, Węgry, Islandia, Holandia

Grupa C: Chorwacja, Serbia, Francja, Ukraina

Grupa D: Niemcy, Austria, Białoruś, Polska

Grupa E: Hiszpania, Szwecja, Czechy, Bośnia i Hercegowina,

Grupa F: Norwegia, Rosja, Słowacja, Litwa

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Majki
Majki
1 miesiąc temu

Grupa A ciekawa, zamiast Danii Serbia lub BiH i z grupy tej żywy nie wyjdzie nikt 😉

Aktualności

Kalendarz imprez