Mateusz Rudyk i dramatyczna walka o godność

Mateusz Rudyk i dramatyczna walka o godność

Niektóre sprawy nie mogą być zbyt długo zamiatane pod dywan. Mateusz Rudyk skrytykował działania Polskiego Związku Kolarstwa, którego władze nie wierzą w sukces polskich zawodników na igrzyskach olimpijskich w Tokio 2020. – Nie mam zamiaru już dłużej milczeć – czytamy na koncie twitterowym kolarza.

Nikt nie może mieć wątpliwości, Mateusza Rudyka można śmiało określić jako kandydata do medalu olimpijskiego. Zawodnik Grupy Sportowej ORLEN jest w trakcie świetnego i przełomowego roku, podczas którego m.in zdobył brązowy medal na mistrzostwach świata w kolarstwie torowym w Pruszkowie. Bieżący sezon rozpoczął od podium czempionatu Starego Kontynentu w Apeldoorn. Głośno mówi się o jego fenomenie, o kolosalnych mocach generowanych podczas wyścigów, czego przykładowym efektem są choćby pobijane już po trzykroć rekordy Polski i regularna walka w strefie medalowej zawodów najwyższej rangi. W rozmowach kuluarowych podczas zawodów jego talent jest jednym z głównych tematów i bez wahania określa się go mianem “skarbu narodowego”, “brylantu polskiego kolarstwa”. Mimo tak imponującego dorobku i ogromnych perspektyw, jakie na bieżąco potwierdza ten 24-letni kolarz, wiary w nim nie pokładają osoby, którym nade wszystko nie powinno jej brakować. Bo jak rozumieć dramatyczne słowa, które startujący właśnie w Pucharze Świata w Brisbane torowiec zamieścił na Twitterze?

(zachowaliśmy pisownię oryginalną)

W tym roku mój najlepszy sezon, ale ciężko mi się cieszyć z sukcesów jeśli dostaje informacje o rozmowie dwóch vice-prezesów ,,co Ci sprinterzy, kwalifikacje może jakąś wydziobią i co z tego jak na IO nic nie zrobią. Weźmiemy się za nich bo pozostawiają wiele do życzenia Jestem załamany.Przykro mi,że mimo sukcesów i ciągłej poprawy sportowej zawodników nie doceniają nas i chcą nas chyba „zniszczyć”Nie mam zamiaru już dłużej milczeć.Niech ludzie zobaczą kto rządzi u nas w związku kolarskim.

Okoliczności wydają się być wprost kuriozalne. W ostatnim tygodniu Rudyk po raz pierwszy w karierze sięgnął po zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata na Nowej Zelandii, a w sprincie drużynowym razem z Maciejem Bieleckim, Patrykiem Rajkowskim i Krzysztofem Makselem zajęli drugą lokatę! W piątek Rudyk, Rajkowski i Maksel powtórzyli ten wynik w Australii. Dobrze radzi sobie również reszta kadry. Marlena Karwacka i Urszula Łoś dopiero co zdobyły złoty medal w Pucharze Świata w Brisbane, co jest ich życiowym sukcesem!

Dostałem informację od Rafała Sarneckiego, który był akurat w biurach PZKol i kiedy powiedział, że akurat walczymy o medal w obecności dwóch wiceprezesów związku, czyli pana Tomasza Kramarczyka i Sebastiana Rubina. Wtedy się zaczęło, pan Kramarczyk zaczął na nas najeżdżać, a pan Rubin bronić. Kiedy Rafał spytał, skąd takie słowa, to usłyszał w niecenzuralnych słowach, że ma wyjść, a oni się wezmą za sprinterów, bo nie pasuje im nasze zachowanie… – tłumaczył nasz najlepszy sprinter Kamilowi Wonickiemu w wywiadzie na łamach “Przeglądu Sportowego”. – Nie wiem, do czego to się odnosi. Czara się przelała, bo wcześniej wiele razy podczas treningów w Pruszkowie słyszeliśmy od pana Kramarczyka, że mamy tylko i wyłącznie chwalić. Naszemu trenerowi Igorowi Krymskiemu mówił, że ma nas wychowywać i uczyć, jak mamy mówić. Byłem cicho, bo nie jestem konfliktowym człowiekiem. Chciałem żyć w zgodzie, ale ciągle coś się dzieje. Obiecywali nam stroje, a do dzisiaj ich nie ma. Takich problemów jest więcej. Zawsze są obietnice, a później nie przyznawali się do swoich słów, za to narzekają, że omijamy temat związku w mediach, zamiast ich chwalić i mówić, że to cudowny zarząd. Zamiast się cieszyć z drugiego miejsca w sprincie drużynowym w Pucharze Świata, to jesteśmy załamani postawą naszego związku. Jak mamy się czuć, kiedy dostajemy takie informacje tuż po zejściu z toru? – pytał retorycznie w wywiadzie dla PS.

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Wiceprezes Kramarczyk odniósł się do słów w kolarza w rozmowie z Przeglądem Sportowym. Podkreślił w niej, że cały związek kolarski chce dla zawodników jak najlepiej, ale problemy organizacyjne nie ułatwiają podejmowania docelowych działań. Przy tym nadmienił: – A sprinterzy muszą być zadziorni i zdeterminowani, ale pewne zasady kultury obowiązują wszystkich. Mistrz to nie tylko wynik sportowy, ale też kultura osobista. Na pewne sytuacje trzeba reagować.

Polski Związek Kolarski od lat jest w opłakanym stanie. Każdy kolejny zarząd próbujący zmierzyć się z beznadzieją pozostaje bezradny. Obecnie rządy również nie zwiastują niczego, co mogłoby natchnąć odrobiną optymizmu. Pukający co chwilę do drzwi komornik już nikogo nawet nie dziwi. Historia ze strojami to jedynie przykład, że sytuacja jest chora. W sporcie, w którym być albo nie być rozstrzyga się o tysięczne, sprzęt, w tym kombinezony, stanowi o ułamkach sekundy. I o nie toczy się batalia. Redaktor Wolnicki spróbował wyjaśnić sytuację, ze strojami, na temat których wrze przy okazji każdego istotnego startu.

Mamy te z mistrzostw świata. Wtedy pomogła je zorganizować Arena Pruszków. Dostaliśmy po dwa komplety i w nich jeździmy. Tylko jeśli ktoś się orientuje, to wie, że po dwóch czy trzech praniach można go wyrzucić, bo to ma być druga skóra, a po praniu traci właściwości. Niektórzy mają tylko jeden i po zawodach biegną go szubko prać, żeby na drugi dzień był suchy. Związek ma to w d… Słyszałem kilka razy, żebyśmy się w ogóle cieszyli, bo mamy w czym jeździć.

Mistrzostwa świata w Pruszkowie odbyły się w marcu, mistrzostwa Europy zaś w październiku…

Próbujemy omijać Pruszków i organizować zgrupowania gdzie indziej. Trudno trenować, gdy w każdej chwili wiceprezes Kramarczyk może zejść do nas i zacząć mówić w niecenzuralny sposób. Cóż, jako sprinterzy mamy sponsora, czyli PKN Orlen, który nam pomaga, są też sprzymierzeńcy i chcą pomagać, a my próbujemy osiągnąć cel bez pomocy związku. Walczymy o swoją przyszłość. Chcę spełnić marzenie, czyli zdobyć medal olimpijski i bardzo w to wierzę, choć ciężko sobie radzić, gdy własny związek rzuca kłody pod nogi. Stąd mój wpis, chciałem uświadomić ludzi, jak to wszystko wygląda. Wiem, że jest dług, że brakuje pieniędzy, ale chciałbym, żebyśmy byli chociaż normalnie traktowani. Mogli pracować, a później razem cieszyć z sukcesów, jakie osiągamy. Tymczasem słyszmy, że może i psim swędem zdobędziemy kwalifikację, ale i tak nic więcej nie zrobimy. To boli.

Obecnie trwa walka o cenne punkty rankingowe. To na ich podstawie zostaną wyłonieni zawodnicy, którzy powalczą o medale w Tokio 2020. Te medale nie są wyssane z palca. To nie urojenia, bezpodstawne marzenia. Możemy być pewni, że o ile nasi sprinterzy z Mateuszem Rudykiem na czele pojadą na igrzyska, będą liczyć się w walce o medale. Gdyby nie mecenat PKN ORLEN, gdyby nie grupa zapaleńców, która wspomaga torowców… nie byłoby niczego. Paradoks polega na tym, że sukcesy kolarzy legitymizują układ panujący w polskim kolarstwie i podtrzymują na powierzchni tę organizację. Pan Kramarczyk utrzymuje, że udało się zdobyć dodatkowych pół miliona złotych na wyprawę do Azji i na antypody, gdzie reprezentanci Polski walczą o cenne punkty zbliżające ich do przepustek olimpijskich. Podobno lada dzień uda się uruchomić finansowanie przez Polski Komitet Olimpijski. Czytam w Przeglądzie Sportowym zapewnienia, że wszyscy ciężko pracują, by wyciągnąć związek z opresji. Teraz jednak wszyscy powinni stanąć na uszach, by zawodnicy mieli pełen komfort i mogli się skupić na sporcie – bo to ich zadanie, aby nie musieli w tak dramatyczny sposób walczyć o swoją godność.

KACPER MARCINIAK
DARIUSZ URBANOWICZ

Wywiad z Mateuszem Rudykiem
Wywiad z Tomaszem Kramarczykiem

 

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez