Masternak dwie walki od Tokio

Masternak dwie walki od Tokio

W momencie, kiedy większość Europy rozsądnie chowa się w domach, Brytyjczycy postanowili że turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk odwoływać wcale nie będą. Dzisiaj na ring weszli kolejni pięściarze, w tym Mateusz Masternak. Marzący o medalu olimpijskim Polak szybko – ale wcale nie gładko – pokonał Słowaka Davida Michalka. Od upragnionego biletu do Tokio dzielą go już tylko dwa wygrane pojedynki. Następny nie będzie jednak należał do najłatwiejszych.

Spieszmy się kochać sport, tak szybko odchodzi. Jeszcze dwa tygodnie temu byłoby to nie do pomyślenia, ale obecnie znajdujemy się w rzeczywistości, w której każdy mecz, czy każdy pojedynek są dla nas jak manna z nieba. W tym smutnym świecie dzieje się naprawdę niewiele i aż dziw bierze, że turniej kwalifikacyjny w Londynie doszedł ostatecznie do skutku, mimo bycia rozgrywanym w kraju, który przecież nie znajduje się poza zasięgiem nękającego nas koronawirusa. Oczywiście: nie mów hop, dopóki nie przeskoczysz – wciąż istnieje ryzyko, że zawodów nie uda się skończyć. W tej chwili wiemy jednak jedno: po dwóch dniach potyczek niektórych Polaków od Tokio dzielą już tylko dwie, albo nawet jedna wygrana walka.

Mateusz Masternak bez wątpienia – w oczach fanów polskiego boksu – uchodził w niedzielę za główną atrakcję dnia. Wieloletni zawodowiec, który amatorskie ringi porzucił dwa lata przed igrzyskami w Pekinie, postanowił pod koniec ubiegłego roku zawiesić profesjonalną karierę – wszystko w walce o marzenia, o olimpijski medal. Trochę trzeba było jednak na niego poczekać, bo na ring wyszedł w sesji wieczornej, jako ostatni w kolejności, startujący w końcu w najwyżej wadze. A jego walka skończyła się już po upływie… nieco ponad dwóch minut? Nie, przyczyną nie było aż nadto widoczna dominacja Polaka. Nic z tych rzeczy. Jego przeciwnik – David Michalek radził sobie przyzwoicie, parł do przodu, bił agresywnie, ale po jednym mocnym prawym Masternaka, doznał głębokiego rozcięcia łuku brwiowego.

I na tym się skończyło. Cóż, to nie MMA, ani walka Joanny Jędrzejczyk. W amatorskim boksie na tego typu urazy patrzy się bardzo restrykcyjnym okiem. Walka nie mogła być kontynuowana, a ambitny Michalek swoich olimpijskich szans będzie musiał szukać w maju, podczas turnieju ostatniej szansy w Paryżu. O ile w ogóle się on odbędzie, bo na ten moment, wydaje się być to nieco wątpliwe.

Masternak wykonał pierwszy krok, a w kolejnej fazie turnieju zmierzy się z Bułgarem Radosławem Pantalejewem. Żarty się skończyły – to będzie bez wątpienia największe wyzwanie dla polskiego pięściarza od czasu jego powrotu na amatorskie ringi. Mówimy o rywalu z wyższej półki, który może pochwalić się brązowym medalem ubiegłorocznych mistrzostw świata w Jekaterynburgu. Walka już we wtorek.

Tego samego dnia na ring wyjdą również Sandra Kruk (57 kg), Aneta Rygielska (60 kg) i Damian Durkacz (63 kg), oraz Karolina Koszewska (69 kg). Ostatnia z nich jest już w ćwierćfinale i od Tokio dzieli ją tylko jeden wygrany pojedynek. Podobnie sytuacja wygląda u Durkacza, który choć walczyć będzie akurat w 1/8, też potrzebuje jeszcze jednej walki, bo z jego kategorii wagowej przyznanych zostanie aż osiem przepustek na igrzyska. Z turnieju odpadli już za to Jakub Słomiński (52 kg), Maciej Jóźwik (57 kg) i Sebastian Wiktorzak (81 kg).

Fot. Newspix.pl

 

 


Aktualności

Kalendarz imprez