Marek Plawgo: Do tej pory igrzyska przegrywały tylko z wojnami

Marek Plawgo: Do tej pory igrzyska przegrywały tylko z wojnami

–  Obecna sytuacja przypomina trochę uderzenie pięścią w szachownicę. Wszystko trzeba układać od nowa. Ale nie było innego wyjścia, aby sprawiedliwie przeprowadzić konkurencje sportowe w Tokio, nie narażając przy okazji niczyjego zdrowia i życia – uważa Marek Plawgo, polski lekkoatleta, olimpijczyk z Aten i Pekinu.

KAMIL KANIA: Czy jest pan zaskoczony przeniesieniem igrzysk na 2021 rok?

MAREK PLAWGO: Decyzję podjęto pewnie jakiś czas temu i uważam, że w ostatnich godzinach trwały tylko ustalenia na temat tego, jak ją zakomunikować światu. To bez wątpienia dobre posunięcie. Sportowcy nie mogą się normalnie przygotowywać do igrzysk, nie wyobrażam więc sobie, w jaki sposób można byłoby rozegrać je sprawiedliwie. Cieszę się, że dość szybko znaleziono rozwiązanie i mimo że MKOl dawał sobie jeszcze cztery tygodnie czasu, to nie było żadnych karkołomnych prób. Trenowanie w czasach zarazy, gdzie ludziom nie tylko radzi się, aby nie wychodzili z domów, ale wręcz tego zakazuje, byłoby po prostu niehumanitarne. Sztaby szkoleniowe i sportowcy mają teraz czas, aby myśleć nad tym, jak w normalnych warunkach przygotować się do Igrzysk, bo wszyscy wierzymy, że normalność do nas wróci.

Wirus wygrał z ruchem olimpijskim?

Niektórzy wspominali, że igrzyska nie mogą przegrać z koronawirusem, bo do tej pory przegrywały tylko z wojnami. Dały sobie radę i z bojkotami niektórych państw, nawet z zamachem terrorystycznym, ale w moim odczuciu, nie ma tu mowy o porażce. Ogień nie został zgaszony a cała impreza po prostu została przesunięta.

W oficjalnym komunikacie czytamy, że wszystko odbyło się w atmosferze wzajemnego zrozumienia.

Odwołanie takiej imprezy jak igrzyska było na pewno konsultowane z wieloma prawnikami. Teoretycznie strona odwołująca mogła zostać pozwana i dotyczyło to i miasta  – gospodarza i Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. To był zapewne jeden z punktów zapalnych i taka wspólna decyzja jest też przesłaniem dla świata, że nikt nie chce się karać i wyszukiwać kruczków prawnych, tylko że obu stronom zależy na zdrowiu i życiu zawodników i kibiców. Nie wierzę, że MKOl chciał – mimo całej krytycznej sytuacji na świecie – przeprowadzić tę imprezę. To byłoby wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi.

Igrzyska mają się rozpocząć nie później niż w lecie 2021.

Samych akredytowanych – sportowców, trenerów i wolontariuszy jest prawie czterysta tysięcy. Nie wyobrażam sobie zorganizowania takiej imprezy, jeśli świat nie będzie całkowicie bezpieczny.

Tokio chciało się pokazać światu i zatrzeć złe wrażenie po katastrofie w elektrowni atomowej  2011 roku.

To miały być najlepsze igrzyska i absolutna maestria jeśli chodzi o nowe technologie, więc jestem przekonany, że wygospodarowano też odpowiednio duże środki, aby tę potęgę wyeksponować. Dodatkowy rok, mówiąc trochę przewrotnie, w tym przypadku pomoże zapewne zrobić jeszcze większe wrażenie.

To będą Igrzyska Olimpijskie – Tokio 2020, czy Igrzyska Olimpijskie – Tokio 2021?

To jest olbrzymie wyzwanie dla działów kreatywnych firm obsługujących tę imprezę. Pamiętajmy, że wyprodukowano już całą masę pamiątek i materiałów, które miały duże znaczenie, jeśli chodzi o przychody z tego przedsięwzięcia. Być może będzie tak, jak ze znaczkami, które trafiając na rynek z błędem nie tracą a wręcz zyskują na wartości. Nie wierzę w to, że rok 2021 nie zostanie w jakiś sposób “wpleciony” w komunikację i strategię tego eventu, ale jestem spokojny o błyskotliwość Japończyków. Data igrzysk jest tak naprawdę pierwszym elementem domina. To najważniejsza impreza sportowa na świecie. Obecna sytuacja przypomina trochę uderzenie pięścią w szachownicę. Wszystko trzeba układać od nowa.

ROZMAWIAŁ

KAMIL KANIA

Fot. 400mm.pl


Aktualności

Kalendarz imprez