Mamy to! Czwórka podwójna kobiet ze srebrnym medalem!

Mamy to! Czwórka podwójna kobiet ze srebrnym medalem!

Ależ dramatycznie przebiegał ten poranek! Kiedy nasze dwie osady – dwójka podwójna mężczyzn i czwórka bez sterniczki – ukończyły swoje starty jako ostatnie, mogliśmy zwalać to wszystko na feralny, szósty tor. Gdy czwórce podwójnej mężczyzn do medalu zabrakło trzech setnych sekundy, zaczęliśmy myśleć, że nad Polakami w Tokio naprawdę ciąży jakieś fatum. Ale jeżeli takowe było, to one je przełamały. Nasza czwórka podwójna kobiet w składzie Katarzyna Zillmann, Maria Sajdak, Marta Wieliczko i Agnieszka Kobus-Zawojska, zdobyła srebrny medal! To pierwszy medal Polski na tych igrzyskach!

Nerwy przed startem

Przed ich występem ciśnienie było ogromne. Mieliśmy tyle nadziei związanych z naszymi reprezentantami, z których każda do tej pory spaliła na panewce. Nawet dziś do pewnego momentu wszystko szło nie tak. Bo Mirosław Ziętarski i Mateusz Biskup w dwójce podwójnej skończyli na rozczarowującym, szóstym miejscu. Bo czwórka kobiet bez sterniczki (Maria Wierzbowska, Olga Michałkiewicz, Monika Chabel, Joanna Dittmann) zupełnie nie liczyła się w swoim starcie.

I te warunki… Finały czwórek podwójnych miały odbyć się już wczoraj, ale nad Tokio rozszalał się tajfun. Zawody zostały przełożone ze względu na za duży wiatr. Ale ten i dziś dawał się osadom we znaki. Wiele z nich traciło rytm na niespokojnej tafli wody, a w finale czwórki bez sternika mężczyzn dwie osady tak zboczyły z kursu, że niemalże zderzyły się ze sobą. Mimo tego wierzyliśmy w nasze czwórki. Bo były mocne – widzieliśmy to po ich poprzednich startach w Tokio.

I ponownie, najpierw czekało nas rozczarowanie. Złośliwi mogliby powiedzieć, że na tych igrzyskach powinniśmy się przyzwyczaić do gorzkiego smaku porażki. Niewiele brakuje, walczymy, przegrywamy „o mały włos”. Szala niezmiennie przechyla się na korzyść rywali. Tak było i w przedostatnim z naszych wioślarskich finałów. Czwórka podwójna mężczyzn w składzie Dominik Czaja, Wiktor Chabel, Szymon Pośnik i Fabian Barański rozpoczęła słabo – tu nie mogliśmy już zwalać winy na tor. Ale chłopaki gonili, technicznie płynęli naprawdę nieźle. Zabrakło. Ponownie, cholera, zabrakło. Tym razem 0,3 sekundy do trzecich Australijczyków.

Nerwy w trakcie wyścigu

A przecież dziewczyny nie tkwiły w próżni – widziały, że ten dzień nie idzie po myśli naszych osad. Wyniki ze startów przedolimpijskich oraz burzliwe przygotowania do sezonu – każda z nich przeszła koronawirusa, pojawiały się kontuzje – nie przemawiały na ich korzyść. Dziewczyny udowodniły swoją wartość dopiero w Japonii, na miejscu, w swoim pierwszym starcie. Pokazały, że posyłamy do Tokio nie tylko uznaną markę. W tej osadzie dalej była wielka jakość, która mogła doprowadzić je do medalu.

W końcu przyszedł start. Polki zaczęły w środku stawki, jakby chciały dobrze rozdysponować swoje siły, ale przy tym nie stracić do rywalek metrów, których później nie dałoby się odrobić. Przede wszystkim jednak – ważne było, by nie popełnić błędu technicznego. Wyścig był z silnym wiatrem, dobry czas wydawał niemal pewny. Ale niespokojna tafla dawała o sobie znać, trzeba było wiosłować ostrożniej, nieco wyżej unosząc wiosła. Każdy taki większy ruch kosztuje jednak ułamki sekund i sił.

Na półmetek – czyli boję oznaczającą tysięczny metr – wpadły jako czwarte. Pierwsze płynęły Chinki – o nich należało zapomnieć, w Tokio były poza zasięgiem rywalek. Drugie były Niemki, trzecie Holenderki. Czyli wszystko zgodnie z przewidywaniami – to pomiędzy Niemcami, Holandią i Polską miał rozstrzygnąć się bój o pozostałe dwa miejsca na podium. Ale Polki zaczęły naciskać, przyspieszyły, więc liczyliśmy na to, że któreś z rywalek się wykruszą. I tak było, holenderska osada po prostu opadła z sił, niepotrzebnie starała się w pierwszej części wyścigu gonić za Chinkami. Wtedy, dość niespodziewanie, w pogoń za naszymi wioślarkami ruszyły Australijki. Wniosek był jeden – trzeba było uciekać, dać z siebie wszystko. My, kibice, w tym momencie chcieliśmy po prostu medalu – jego kolor był już bez znaczenia.

Upragniony krążek

Choć Chinki były najmocniejsze i zasłużenie wygrały, to Polki popisały się w decydującym starcie najlepszą taktyką. Zachowały sporo sił, nie rzuciły się w pogoń za najlepszą osadą. I to zaprocentowało pod koniec. Z jednej strony – udała się ucieczka przed Australią. Z drugiej, z każdym zamachem wioseł, nasze zawodniczki zbliżały się do Niemek – to one teraz znajdowały się pod presją. Na szczęście – ale nie tylko, bo spora w tym zasługa naszych rodaczek – rywalki nie wytrzymały, popełniły taki sam błąd, jak osady w innych wyścigach. Jedna z Niemek nie wyciągnęła do końca wiosła z wody po wykonanym ruchu, przez co spowolniła łódkę, a cała osada straciła rytm wiosłowania.

Zatem stało się, Polska ma pierwszy medal w Tokio! Medal, którym czwórka podwójna kobiet – choć w nieco innym składzie – poprawiła swój wynik z Rio de Janeiro, co było ich marzeniem. Polska w końcu zniknęła tym samym z listy krajów bez medalu na japońskich igrzyskach. Wreszcie ruszyliśmy, teraz może być już tylko lepiej.

Zapamiętajcie te nazwiska: Katarzyna Zillmann, Maria Sajdak, Marta Wieliczko, Agnieszka Kobus-Zawojska – to one zostały w Tokio wicemistrzyniami olimpijskimi, przełamując złą passę polskich występów. Dziewczyny, dziękujemy wam za ten krążek. Być może nawet nie wiecie, jak wielką presję zdjęłyście z występów reszty naszych reprezentantów na tych igrzyskach.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Alex Bielany
Alex Bielany
3 miesięcy temu

Gratulacje dla dziewczyn, chociaż one nie dały dupy jak reszta – zarzygani, obsrani, wydygani i zapłakani ze strachu. Wstyd i szkoda pieniędzy na tych przeciętniaków, pojechali pomieszkać w Japonii, kupić pare pamiątek i poruchac sie we wiosce

StaryPaprykarz
StaryPaprykarz
3 miesięcy temu
Odpowiedz  Alex Bielany

…odezwał się k***a cholerny, gruby piwniczak sprzed swojego komputerka, ze swojej zarzyganej, obsranej, zaśmieconej chałupy :/ Celowo pojechali nie zdobywać medali, tak trollu? Uprawiałeś kiedykolwiek wyczynowo jakiś sport? Opierdalanie buły z mortadelą się nie liczy – to nie sport !!!

Stachu123
Stachu123
3 miesięcy temu
Odpowiedz  StaryPaprykarz

Ale on ma 100% racji… po co pojechało ponad 200 ludzi? Murzyńskie drągi i ciasne azjatki + fotki na instagram to był jedyny cel większości, stąd pewnie taki lament u pływaków, którzy gdyby nie pomyłka to by nawet tam się nie pojawili

Aktualności

Kalendarz imprez