LeBron przedłużył umowę z Lakers. Będzie zarabiał sporo, ale nie najwięcej w NBA

LeBron przedłużył umowę z Lakers. Będzie zarabiał sporo, ale nie najwięcej w NBA

LeBron James przedłużył kontrakt z Los Angeles Lakers. Dotychczasowa umowa wiązała go z klubem do 2021 roku, a teraz wiadomo, że będzie grał w “Mieście Aniołów” dwa lata dłużej, czasie w których zarobi, bagatela, 85 milionów dolarów. Co warte podkreślenia: w momencie, kiedy ponownie stanie się wolnym agentem, bliski debiutu w NBA może być… jego syn.

Chodząca legenda koszykówki za niecały miesiąc skończy 36 lat, ale nie dajcie się zmylić – wartość koszykarska, a także marketingowa Jamesa są warte każdych pieniędzy.

Przypomnijmy, że w niedawno zakończonych rozgrywkach skrzydłowy poprowadził Lakers do mistrzowskiego tytułu. Dokonał tego nieco ponad rok po tym, jak ekipa z Los Angeles nie zdołała nawet zakwalifikować się do fazy play-offs. Choć coraz bliżej mu do czterdziestki, wciąż można mówić o nim, jako o najwybitniejszym zawodniku na świecie.

Przypomnijmy, co mówił dla nas Krzysztof Sendecki, komentator koszykówki w Sportklubie: – LeBron pokazał, że jest liderem tej drużyny. Ostatnimi dwoma meczami zamknął dyskusję, kto zasługuje na miano MVP. Tak, ściągnięcie LeBrona stanowi przepis na sukces oraz przepis na dojście do finałów – bo nie zapominajmy, że przez ostatnią dekadę prawie zawsze się w nich znajdował.

Ale właśnie, LeBron nie gwarantuje swojemu pracodawcy wyłącznie sukcesów sportowych. Jego koszulki – od kilkunastu lat – znajdują się w czołówce najlepiej sprzedawanych w lidze. W zestawieniu przygotowanym we wrześniu przez NBA wyszło, że kibice chętniej noszą nazwisko Jamesa na plecach od jakiegokolwiek innego koszykarza (na drugim miejscu znalazł się Luka Doncic, a trzecim – Anthony Davis). Do tego dochodzi fakt, który ostatnio co prawda stracił na znaczeniu – obecność “Króla” zapełnia trybuny podczas meczów.

Nie do przecenienia jest również to, jak LeBron przyciąga innych zawodników do grania w jego zespole. Koszykarze, którzy poszukują pierścienia, czy po prostu chcą walczyć o najwyższe cele, chętnie w końcu występują tam, gdzie największe gwiazdy. Przykład? Świetny podkoszowy – Montrezl Harrell – podpisał w ubiegłym miesiącu kontrakt z Lakers, warty 20 milionów za dwa lata gry, mimo tego, że inne zespoły oferowały mu więcej pieniędzy.

W tym wszystkim warto pamiętać, że James wcale nie zostanie najlepiej zarabiającym graczem w NBA. W ciągu najbliższych dwóch sezonów więcej od niego będą “kosić” Russell Westbrook, Chris Paul, Stephen Curry oraz James Harden. A przecież mało kto ma wątpliwości, że to właśnie gracz Lakers jest z tego grona najlepszym koszykarzem.

Co ciekawe, najstarszy syn gwiazdy Lakers – Bronny James – w 2023 roku będzie miał 19 lat, co otworzy mu drogę do wyboru w drafcie NBA. LeBron będzie mógł zatem podpisać kontrakt z klubem, do którego trafi jego potomek. Robi to wrażenie, szczególnie że duetu syn-ojciec na parkietach najlepszej ligi świata jeszcze nie było.

Czy taki scenariusz jest w ogóle możliwy? Owszem, bo młody James nie jest jednym z największych licealnych talentów w Stanach, ale w szerokiej czołówce się znajduje. Ma prawo zatem marzyć o grze w NBA. Senior musiałby co prawda jeszcze te kilka lat w dobrej formie wytrzymać, ale tego akurat możemy być pewni.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez