Laurie Hernandez. Odzyskać dzieciństwo

Laurie Hernandez. Odzyskać dzieciństwo

Gimnastyka to trudna kochanka, a początki bywają najcięższe. Zanim się obejrzysz, wszystko zaczyna się kręcić wokół niej. Brakuje ci czasu na inne zajęcia, rezygnujesz z reszty planów, a wszystkich znajomych poznajesz w jednym i tym samym miejscu: w sali gimnastycznej. W końcu po kilkunastu latach wymagającej wielu wyrzeczeń relacji, czujesz się już zmęczony i obierasz własną drogę. To historia, która dotyczy wielu, w tym Laurie Hernandez mistrzyni olimpijskiej z Rio 2016, która po igrzyskach jako 16-latka postanowiła zawiesić sportową karierę.

Do Rio De Janeiro pojechała jako zdecydowanie najmłodsza z “Final Five”. Grupy najlepszych z najlepszych kobiecej reprezentacji Stanów Zjednoczonych w gimnastyce. Urodziła się w 2000 roku, podczas gdy największa gwiazda kadry Simone Biles oraz Madison Kocian – to rocznik 1997. Stawkę uzupełniły zawodniczki, które brały udział jeszcze w igrzyskach w Londynie: Gabby Douglas (1995) oraz Aly Raisman (1994). Pobyt w Ameryce Południowej okazał się wielkim sukcesem, bo Amerykanki wróciły do kraju z ośmioma medalami zdobytymi indywidualnie (pięć z nich autorstwa Biles) oraz złotym krążkiem w drużynie.

Cztery lata to w życiorysie gimnastyczki niezwykle długi czas, dlatego warto zadać sobie pytanie: jak dużo się od tego czasu zmieniło? Cóż, na obecny moment jedynym pewnym punktem kadry, który na pewno pojawi się w Tokio jest 22-letnia Biles. Najstarsza z grona – Aly Raisman w połowie stycznia skończyła karierę. Kocian cały czas startuje, ale na poziomie uczelnianym i nie zamiaru wracać na profesjonalny poziom dyscypliny. Douglas nie poinformowała opinii publicznej o jakiejkolwiek decyzji, ale powrót do rywalizacji w jej przypadku wydaje się być bardzo mało prawdopodobny. No i właśnie, pozostaje wciąż nastoletnia Hernandez. Zawodniczka pochodząca z Portoryko po zdobyciu złotego i srebrnego medalu w Rio również postanowiła na nieokreślony czas porzucić gimnastykę.

Mimo pozorów, takie rozwiązanie nie należy do rzadkich. Gimnastyczki robią sobie dłuższą przerwę w okresie między igrzyskami, aby uniknąć tak zwanego”zmęczenia materiału”. Celem w końcu zawsze są olimpijskie laury, dlatego warto zrobić wszystko, aby powalczyć o nie w jak najlepszej formie – zarówno fizycznej, jak i psychicznej. I to działa, bo choćby Biles po zdobyciu pięciu złotych medali w Rio postanowiła zrobić sobie pauzę, a do startów wróciła w 2018 roku. I od razu zdominowała odbywające się w Dosze mistrzostwa świata. Z drugiej strony Chellsie Memmel z kadry z Pekinu 2008, po dwuletniej przerwie, nie zdołała uzyskać miejsca w zespole do Rio.

Decyzja 16-letniej wówczas Hernandez mimo że pozornie dziwna, wcale więc do takich nie należy. Z drugiej strony przerwa Amerykanki przedłużała się niemiłosiernie, bo choć początkowo jej agent mówił o szybkim powrocie w 2018 roku, stało się to dopiero późną jesienią. Koniec końców żagle zostały postawione, a obrany kierunek na Tokio. – Wiem, że dużo ludzi panikuje, ponieważ to późny powrót. Ale to jest moja historia. Tak to się ułożyło i myślę, że czas jest perfekcyjny – mówiła gimnastyczka.

Pakt z diabłem

Wiek, w którym większość sportowców dopiero zaczyna swoją karierę na poważnie, gimnastyczki skłania do zadawania sobie pytań w stylu: co dalej? Bo zaraz w końcu będzie trzeba kończyć przygodę ze sportem. Niby krótką, ale tylko pozornie, bo przecież treningi w przypadku tej dyscypliny zaczyna się zwyczajowo mając na karku kilka wiosen. W 2016 roku, kiedy 16-letnia Hernandez postanowiła zrobić sobie przerwę od szpagatów i akrobacji, miała już za sobą ponad dziesięć lat przepełnionych rutyną i dyscypliną.

Trzeba zaczynać młodo. Naprawdę młodo. Dlatego też rodzice zapisali ją na treningi gimnastyki, kiedy miała zaledwie pięć lat. Początek sportowej przygody? W pewnym sensie tak, choć już wcześniej tańczyła w balecie. Ten jednak nie przypadł jej do gustów, a rodzice musieli “przekupywać” ją słodyczami, aby w ogóle uczęszczała na zajęcia. Gimnastyka była za to strzałem w dziesiątkę, ale wymagała sporego poświęcenia. Od 2009 roku z powodu napiętego harmonogramu nie chodziła już do szkoły, tylko uczyła się w domu. Przy tym ćwiczyła przez 35 godzin w tygodniu w ośrodku treningowym w Teksasie. – Miałam wrażenie, że przez indywidualny tok nauczania i bycie sportowcem, wszystko mnie omija. Z czasem zdałam sobie sprawę, że przyjaciele, których poznałam przez gimnastykę, zostaną nimi na całe życie. 

Na wielkiej amerykańskiej scenie Hernandez zadebiutowała w 2012 roku podczas turnieju US Classic, kiedy zajęła 12. miejsce w wieloboju indywidualnym. Mimo, że występ nie należał do idealnie czystych technicznie, to już wtedy przejawiała spory potencjał. Potwierdziła to rok później, kiedy najpierw meldowała się na podium podczas mniejszych zawodów (WOGA Classic i American Classic), a potem otrzymała pierwsze powołanie na zgrupowanie juniorskiej kadry Stanów Zjednoczonych. Od tego czasu jej kariera nabrała znacznego rozpędu i mimo kilkumiesięcznej przerw spowodowanej kontuzją w 2014 roku, stało się jasne, że ma przed sobą wielkie perspektywy. – To nie jest zwykłe dziecko, to specjalny talent. Mimo jej wieku, ma świetny balans, a jej codzienne podejście oraz poziom energii są zawsze na wysokim poziomie. To ważne, aby nie tylko pamiętała o etyce pracy, ale również podkreśła podczas występów swoją osobowość – mówiła o niej trenerka Maggie Haney.

Na seniorskim poziomie zadebiutowała w roku olimpijskim. Nie minęło wiele czasu, aż jako 16-latka została wytypowana do reprezentowania Stanów Zjednoczonych na igrzyskach w Rio de Janeiro. Znalazła się tym samym w najlepszej piątce zawodniczek w kraju. I od razu, razem z koleżankami, musiała wejść w naprawdę duże buty. Poprzedni zespół wywiózł z Londynu pięć medali, w tym trzy złote. Jak się oczywiście okazało, Hernandez i spółka zrobiły prawdziwą furorę. Jako trzecia w historii reprezentacja znalazły się na podium w każdej konkurencji. Oprócz nim udało się to tylko Wspólnocie Niepodległych Państw w 1992 roku w Barcelonie i Stanom Zjednoczonym w 1984 roku w Los Angeles.

Czujesz że żyjesz

Do tego czasu całe jej życie kręciło się wokół jednej rzeczy. Teraz chciała zacząć czerpać z niego pełnymi garściami. Po raz pierwszy od jedenastu lat, wyskoczyła z pędzącej karuzeli. Jak się okazało, pozostała poza nią przez niemal trzy. Potem mówiła: – Myślę, że bardzo potrzebowałam mentalnej i fizycznej przerwy od gimnastyki. Nie żałuję jak potoczyło się moje życie – jest dziwne, ale zarazem fajne. Od kiedy poszłam w kierunku sportu, nigdy nie patrzyłam w tył. Wszystko potoczyło się tak, jak miało.

Najpierw zrobiła to, co każdy szanujący się amerykański sportowiec znudzony żmudną codziennością, czyli wzięła udział w Tańcu z Gwiazdami. Nie ma wątpliwości, że w takim formacie niezwykle wygimnastykowana, a zarazem sympatyczna zawodniczka miała nie lada przewagę nad konkurencją. Począwszy od ósmego odcinka programu, kiedy załapała już wszelkie tajniki tańca, jury przyznawało jej niemal same dziesiątki. Można podejrzewać, że nawet znana z surowego oka Iwona Pavlovic, nie odważyłaby się wystawić Amerykance niższej oceny. Tak więc się stało, że Hernandez razem ze swoim partnerem Valentinem Chmerkovskiy, wygrała 23. edycję słynnego show bez większych problemów. – Musiałam podejść do tego jak pewny siebie, mały dzieciak, który udaje że doskonale wie, co robi. Było to coś w stylu: udawaj, aż twoje ciało się do wszystkiego przyzwyczai – mówiła.

Następnie zajęła się pisaniem książki dla dzieci, o nazwie: She’s got this. Oczywiście związanej z jej dyscypliną. Pomysł na tytuł nasunął się sam. Przed każdym występem Hernandez mówiła do siebie trzy krótkie słowa: I got this. Trudno o dosłowne polskie tłumaczenie, ale możemy powiedzieć że gimnastyczka zapewniała samą siebie, że da radę. Książka opowiada o małej dziewczynie, która marzy o zostaniu gimnastyczką. Początki nie należą do najłatwiejszych, ale ona się nie poddaje i podąża za swoimi marzeniami. Co tu dużo mówić, nieco prozaiczna historia. Trafiła ona jednak w gusta Amerykanów, a potem na listę bestsellerów New York Timesa.

Jak to już bywa w przypadku amerykańskich sportowców, Hernandez wielokrotnie pojawiała się w wszelkiego rodzaju talk-show. Promowała zdrowy styl życia, podkreślając istotę pełnowartościowego śniadania. Głośno zaznaczała, że jest dumna ze swoich latynoskich korzeni (prawdopodobnie pod wpływem negatywnych komentarzy, krytykujących ją za to że nie mówi po hiszpańsku). Przylgnęła do niej ksywka – Human Emoji. Wszystko ze względu na jej duże oczy i szeroki uśmiech, które przywodzą na myśl minki, jakich używamy przy komunikacji przez smsy, czy media społecznościowe. Do takiego miana przyczyniły się też wyjątkowa ekspresja Amerykanki, jej twarz podczas tańca, czy występów na sali gimnastycznej wyraża tysiące emocji.

Znowu na karuzeli

O zamiarach powrotu do gimnastyki poinformowała podczas premiery swojej książki w październiku 2018 roku. Niedługo potem rozpoczęła intensywne treningi. Na pewno nie brakuje jej optymizmu i motywacji: – Fakt, że jestem trochę starsza, na pewno pomaga. Nauczyłam się wielu rzeczy od kiedy zakończyły się poprzednie igrzyska i teraz mogę podejść do kolejnych ze świeżym nastawieniem. Warto jednak pamiętać, że do koleżanek z kadry brakuje jej jeszcze sporo. Miesięcy, a w tym przypadku lat, bez treningów na wysokim poziomie, nie da się niczym zastąpić. Zdaje sobie z tego sprawę trener reprezentacji Tom Forster, który ostrożnie stwierdził: – Jeśli będzie w stanie robić to co kiedyś, to będzie miała szansę.

Hernandez będzie zatem walczyć o dołączenie do grupy, na czele której po raz kolejny stanie Biles. Zadanie może okazać się znacznie trudniejsze, niż miało to miejsce cztery lata temu. I to nie tylko za sprawą wspominanych wyżej okoliczności. Zmienił się bowiem regulamin zawodów, który obecnie zezwala reprezentacjom na wystawienie czteroosobowej kadry, a nie pięcioosobowej, jak miało to miejsce dotychczas. Wakatów jest zatem jeszcze mniej. A czas również nie stanął w miejscu. 20-letnia Hernandez będzie rywalizować z zawodniczkami urodzonymi w 2001, 2002 oraz 2003 roku. Brzmi przerażająco? Cóż, tak to się żyje w tej gimnastyce…

KACPER MARCINIAK

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez