Laurel Hubbard – po zmianie płci na olimpijskie podium?

Laurel Hubbard – po zmianie płci na olimpijskie podium?

Podczas igrzysk olimpijskich w Tokio ten występ może wzbudzić olbrzymie emocje. Laurel Hubbard urodziła się mężczyzną i jako Gavin jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych biła nowozelandzkie rekordy w podnoszeniu ciężarów i startowała w międzynarodowych zawodach. W 2017 roku wróciła na salony startując już z kobietami i od tego czasu zdążyła zaliczyć kilka prestiżowych zwycięstw. Coraz więcej wskazuje na to, że w sierpniu czeka nas pierwszy olimpijski start (a być może nawet medal!) osoby oficjalnie transpłciowej.

Jeszcze w kwietniu 2018 roku wydawało się, że na taki scenariusz nie będzie szans. Podczas Igrzysk Wspólnoty Narodów budząca kontrowersje zawodniczka nabawiła się fatalnie wyglądającej kontuzji. Podczas jednej z prób jej lewa ręka wygięła się w nienaturalny sposób. Zawodów nie ukończyła, choć była wówczas faworytką nawet do złota. Miała 40 lat i na gorąco sama informowała o mocno prawdopodobnym w takich okolicznościach zakończeniu kariery.

Wbrew wszystkiemu po kilku miesiącach wróciła i znów stała się postacią, która dzieli świat sportu. Jak sama przyznała, podczas tamtych zawodów najbardziej bała się reakcji tłumów. Dość nieoczekiwanie mogła liczyć na doping i kulturalne wsparcie kibiców, ale same rywalki nie ukrywały sceptycyzmu. Najgłośniej protestowała ekipa z Samoa, a w dyskusję włączył się nawet minister sportu.

– Mężczyzna to mężczyzna, a kobieta to kobieta. Wiem, że wiele się w tych kwestiach zmienia, ale w przeszłości Laurel Hubbard była zawodnikiem mistrzowskiej klasy w gronie mężczyzn – tłumaczył trener tamtejszej reprezentacji Jerry Wallwork. W podobnym tonie protestował też przedstawiciel kadry Kamerunu. – Jestem zdania, że jej przeszłość ma wpływ na obecną postawę i daje jej przewagę nad innymi zawodniczkami. Nie gramy na równych zasadach – przekonywał Simon Molombe.

Problem tak naprawdę pojawił się już kilka miesięcy wcześniej. W 2017 roku Hubbard najpierw wzięła udział w pierwszych międzynarodowych zawodach, a potem wystartowała w mistrzostwach świata. Wróciła do domu ze srebrnym medalem w kategorii +90 kilogramów. Było to nie lada wydarzenie – to w ogóle pierwszy medal imprezy tej rangi w historii nowozelandzkiego podnoszenia ciężarów.

Dostaliśmy gratulacje od wielu trenerów i osób ze środowiska. Nikt nie chciał, by Hubbard wygrała – nie przebierał w słowach Tim Swords, trener ówczesnej złotej medalistki Sary Robles. Podobnych głosów było więcej, zwłaszcza w mediach społecznościowych i na internetowych forach. Z czasem napięcie zaczęło tylko narastać. Trudno żeby było inaczej, bo obowiązujące przepisy już na pierwszy rzut oka wydają się mocno niedoprecyzowane.

Testosteron definiuje kobietę?

Skąd jednak w ogóle wziął się ten temat? W przypadku Hubbard nic nie wydaje się typowe. Urodziła się jako Gavin i wiadomo, że gdzieś do 35. roku życia oficjalnie była mężczyzną. Już wtedy podnosiła ciężary. W 1998 roku pobiła rekord kraju w kategorii +105 kg. Wiadomo, że zawodniczka pochodzi z majętnej rodziny. Jej ojciec był burmistrzem Auckland i do dziś działa jako magnat w branży spożywczej. Tak się bowiem składa, że “Hubbards” to w Nowej Zelandii jedna z najbardziej znanych marek… płatków śniadaniowych.

Mimo to życiową historię Laurel okrywa tajemnica. Zawodniczka od samego początku konsekwentnie unika mediów. Nie rozmawia z nimi nawet podczas najważniejszych zawodów. Wyjątek zrobiła tylko raz. Udzieliła wywiadu lokalnej gazecie “The Weekend Herald”. Wcześniej jednak nie przedstawiła historii życia. Nie opowiedziała też o motywach, które doprowadziły ją do decyzji o podjęciu startów z kobietami, co teoretycznie wcale nie jest aż tak trudne, jak mogłoby się wydawać.

Reguły zmienił program przyjęty przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) w listopadzie 2015 roku. Według najnowszych wytycznych po operacyjnej zmianie płci nie trzeba już czekać dwóch lat. Teraz wystarczy rok przerwy – w tym czasie monitoruje się poziom testosteronu zawodniczki. Jeśli nie odbiega od przyjętej normy, to nie ma właściwie żadnych przeszkód, by po roku od operacji startować z kobietami podczas najważniejszych międzynarodowych zawodów.

Warto jednak wgryźć się w szczegóły. Określony przez MKOl maksymalny dopuszczalny poziom testosteronu wśród kobiet wynosi 9,9 nanomoli na litr. To mniej niż widełki określone dla młodych mężczyzn (od 10 do 41 nanomoli na litr), ale zauważalnie więcej niż średni poziom testosteronu dla kobiet (od 0,3 do 2,1 nanomola na litr). Według przepisów Hubbard może mieć poziom testosteronu na poziomie 9 nanomoli na litr. Teoretycznie wszystko się zgadza, jednak w praktyce może być pod tym względem na dużo wyższym poziomie niż konkurentki. I to tylko dlatego, bo ktoś uznał, że akurat w tym miejscu należy wytyczyć granicę, na co nie ma naukowych dowodów.

Absurdalne wydaje się sprowadzanie całej sprawy tylko do testosteronu. Innych fizycznych przewag nie da się tak łatwo zredukować, bo co zrobić w przypadku większych płuc i serca oraz mocniejszych kości? Operacyjna zmiana płci takich aspektów nie obejmuje, więc pytania o moralną stronę takiej rywalizacji nasuwają się same. Na tym wcale nie koniec, bo w tym wszystkim ważna jest przecież także głowa.

Jeśli ktoś jako mężczyzna podnosił określone ciężary, a potem stał się kobietą, to w psychice takiej osoby jest zakodowane, że kiedyś już to zrobiła. Nie możemy lekceważyć w tym wszystkim także aspektu psychologicznego. Uważam, że to wszystko sprawia, że nie gramy na równych zasadach. To pogląd, który w sportowym środowisku wyznaje więcej osób – komentował Michael Keelan z australijskiej federacji podnoszenia ciężarów.

Co na to wszystko sama zainteresowana? W jedynym wywiadzie przekonywała, że sprawa jest złożona, a przepisy mogą się zmienić między innymi przez jej występy. – Chciałabym jednak zaapelować do ludzi o to, żeby mieli otwarte głowy. Niech spojrzą na to, że na mistrzostwach świata nie zdobyłam złota – to najlepszy dowód na to, że fizyczna przewaga, którą mogę posiadać, nie jest tak duża jak niektórym się wydaje – stwierdziła Hubbard.

Pod kloszem

Pytana o krytyczne reakcje w środowisku przyznała, że stara się o tym nie myśleć, ale nie jest robotem i czasem robi się jej przykro. Co jednak mogą powiedzieć jej rywalki, które konkurują z kimś, kto urodził się mężczyzną? Ich dramaty siłą rzeczy schodzą na dalszy plan, a każda przegrana z Hubbard wiąże się przecież z odpowiednio mniejszą rekompensatą finansową. Trudno się dziwić, że niektóre rywalki nie potrafią pogodzić się z taką rzeczywistością.

Na początku myślałam, że trener sobie ze mnie żartuje, ale potem zaczęły się zawody… Dla mnie to niesprawiedliwe. Laurel jest ciągle mężczyzną, chociaż zaliczyła operację zmiany płci. To zmieniło pewne rzeczy pod względem fizycznym, ale jej emocje, siła i cała reszta są męskie. Czuję się pokrzywdzona, bo wszyscy wiemy, że siła kobiety nie porównania z siłą mężczyzny i nie zmienią tego nawet lata treningów – tłumaczyła w marcu 2017 roku Iuniarra Sipaia z Samoa.

Problemy pojawiły się także w samej Nowej Zelandii. To nie jest tak, że Hubbard wzięła się znikąd i wypełniła próżnię. Trzeba było zrobić dla niej miejsce i to też obyło się czyimś kosztem. Tracey Lambrechts – trzynasta zawodniczka igrzysk w Rio i żywa legenda tamtejszych ciężarów – została postawiona pod ścianą. Musiała zrzucić ponad 10 kilogramów, by zejść do niższej kategorii, bo usłyszała, że w dotychczasowej trenerzy zamierzają stawiać na Hubbard.

– Choć wszystko odbywa się w zgodzie z przepisami mam wrażenie, że do takiej sytuacji nie powinno dojść. Laurel ma nad nami nieuczciwą przewagę, ale co mogę zrobić? Mam nadzieję, że ktoś pochyli się nad tym przypadkiem i podejmie decyzję opartą na większej wiedzy – komentowała koleżanka z kadry.

To nie pierwszy raz, gdy Hubbard może liczyć na wyjątkową przychylność. Zawodniczka pojawiła się na sztandarach nowozelandzkiego ruchu LGBT+, ale nie odnajduje się w roli liderki. W 2018 roku miała problem innego rodzaju. Spowodowała wypadek samochodowy. Choć wina była ewidentna, sprawa ciągnęła się miesiącami, a sąd zabronił możliwości informowania o personaliach sprawcy. Poszkodowani – małżeństwo emerytów – leczyli się długimi miesiącami.

– Powiedziano nam, że chodziło o to, by chronić ją od szykan. Szkoda, że nikt nie przejął się tym, że mój mąż przez cztery miesiące nie mógł się ruszyć… Nie chcemy wymuszać pieniędzy, po prostu uważamy wyrok za niesprawiedliwy – ubolewała w mediach Sue Wells, jedna z poszkodowanych. Dopiero na ostatniej prostej podważono pierwotną decyzję sądu i odtajniono szczegóły, w tym nazwisko Hubbard. Zawodniczka kolejny raz wybrała ciszę i nie odzywała się w mediach. Wiadomo, że na mocy wyroku musiała zapłacić około 13 tysięcy dolarów i straciła prawo jazdy, ale… zaledwie na miesiąc.

Burza w środowisku ciężarowych i problemy z prawem w ojczyźnie nie przeszkadzają Hubbard w walce o igrzyska. Przed kilkoma dniami wygrała zawody w Rzymie – pierwszą z tegorocznych kwalifikacji olimpijskich. Bardzo możliwe, że decydujące o bilecie do Tokio okażą się zaplanowane na kwiecień mistrzostwa Oceanii.

Krytyków startów Hubbard z kobietami nie brakuje także w Nowej Zelandii. Profesor psychologii z Uniwersytetu Otago Alison Heather wnikliwie przeanalizowała stan wiedzy MKOl na temat startów osób transpłciowych. Dostępne badania nie precyzują wielu kwestii i zostawiają wiele miejsca na subiektywną interpretację. Według badaczki wyjątkowo dobrze widać to na przykładzie dopuszczalnego poziomu testosteronu.

– Temat nie został jeszcze gruntownie przebadany. Logika podpowiada jednak, że jeśli ktoś ma trzy razy większą zawartość testosteronu od konkurentek, ma nad nimi fizyczną przewagę. A taki scenariusz jest możliwy w świetne obowiązujących regulacji. Nie wiem, jakie jest najlepsze rozwiązanie, jednak rywalizacja kobiet z osobami transpłciowymi jest dla nich po prostu niesprawiedliwa – oceniła Alison Heather.

KACPER BARTOSIAK


Aktualności

Kalendarz imprez