Lampe zagra w Polsce! Po raz pierwszy w karierze

Lampe zagra w Polsce! Po raz pierwszy w karierze

Maciej Lampe jest jednym z najlepszych polskich koszykarzy – co do tego nie mamy wątpliwości. Jeśli chodzi o karierę za granicą, mało który zawodnik z naszego kraju może się z nim równać. I mamy na myśli nie tylko jego krótką przygodę w NBA, ale sezony spędzone w Rosji, Hiszpanii czy Chinach. Bądźmy szczerzy – jeszcze do niedawna kompletnie nie spodziewaliśmy się, że podkoszowy wyląduje w Polsce. A jednak faktycznie do tego doszło – podpisał kontrakt z Kingiem Szczecin.

Zapewne nie potraficie wymienić wszystkich klubów, których barw na przestrzeni kilkunastu lat bronił. I nie ma się co dziwić, bo było ich naprawdę sporo. Z miejsca jednak ostrzegamy – polskiej ekipy w CV Polak jeszcze nie miał. Pierwsze kroki stawiał bowiem w Szwecji, do której wraz z rodzicami przeprowadził się jako pięciolatek. Potem trafił do młodzieżowych sekcji Realu Madryt, gdzie dostrzegli go skauci NBA. W 2003 roku został wybrany w drafcie najlepszej ligi świata, kilka miesięcy po osiemnastych urodzinach.

Z perspektywy czasu można nawet powiedzieć, że kariera Lampego potoczyła się… zbyt szybko. Gdyby poczekał z “atakiem” na NBA parę lat, może zagrzałby w Ameryce miejsce na dłużej. Bo umiejętności zdecydowanie mu nie brakowało. Udowodnił to już w Europie. Choć barwy klubowe zmieniał regularnie i nigdzie nie zagrzał miejsca na dłużej niż trzy lata, tak wyrobił sobie renomę jednego z najsolidniejszych podkoszowych na Starym Kontynencie.

Zadowoleni byli z niego w Barcelonie (stał się drugim polskim sportowcem po Bogdanie Wencie, który podpisał kontrakt z zawodową sekcją tego klubu), na parkietach rosyjskiej Superligi sięgnął nawet po statuetkę MVP, a jako zawodnik Beşiktaşu wystąpił w tureckim Meczu Gwiazd. Przez kilka lat grał też w Chinach, natomiast jego ostatnim pracodawcą był zespół Al-Manama z Bahrajnu.

W momencie, kiedy Lampe pomagał naszej reprezentacji awansować na mistrzostwa świata w 2019 roku, był jednak jeszcze graczem Jilin Northeast Tigers. Zawodnik chińskiej drużyny prowadzący nas na imprezę w Chinach – wszystko do siebie pasowało. Ale niestety – w grę wszedł konflikt z trenerem Mike Taylorem, którego nie udało się zażegnać. Polak uważał bowiem, że sztabu szkoleniowego nie obchodzi jego zdrowie i ostatecznie na mundialu nie wystąpił.

Cóż, kadra wydaje się dla niego zamkniętym rozdziałem. Ale już od stycznia będziemy mogli obserwować Macieja Lampego na parkietach PLK. Co tu dużo gadać – to jeden z najgłośniejszych, może najgłośniejszy, transfer ostatnich lat na polskim podwórku.

Jak wiele może dać Polak zespołowi ze Szczecina? Wszystko zależy od zdrowia. Jeśli tylko Lampe będzie w stanie grać bez bólu, powinien z miejsca stać się czołową postacią ligi. Bo to – mimo 35 lat na karku – wciąż znakomity gracz, który przez lata pozostawał poza zasięgiem polskich klubów.

Cieszymy się zatem, że wreszcie “wpadł w sidła” Energa Basket Ligi.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez