Krzysztof Różnicki. Czy ten wielki talent będzie następcą Adama Kszczota?

Krzysztof Różnicki. Czy ten wielki talent będzie następcą Adama Kszczota?

Kiedy w półfinale mistrzostw Polski Michał Rozmys wpadał na metę „na remisie” z Krzysztofem Różnickim, obaj uścisnęli sobie prawice. Z jednej strony można było to potraktować jako gratulacje starego wygi dla młodszego kolegi, z drugiej zaś jako zakład, o to kto wygra w finale. Niesamowity finisz (z przygodą!) dał tytuł mistrza Polski 17-latkowi z Cartusii Kartuzy. Na stadionie we Włocławku po początkowej euforii, wszystkich dopadła myśl – jak nie zmarnować takiego talentu?

Kiedy kot śpi, myszy harcują. Takie porzekadło można by przytoczyć właśnie jako komentarz nieobecności Adama Kszczota na dystansie 800 m podczas 96. PZLA Mistrzostw Polski Włocławek 2020. Ostatecznie „Profesor Dwóch Kółek” pojawił się na stadionie OSiR w jednej z ostatnich atrakcji czempionatu – sztafecie 4×400 m. To klubowa rywalizacja, a jego RKS Łódź z Kszczotem na drugiej zmianie wywalczył złote medale. W składzie był również Mateusz Borkowski i podajemy to nazwisko tutaj nie bez przyczyny, bo to świeżo mianowany brązowy medalista na 800 m. Ciekawe jednak, co Adam na dictum zadane przez juniora młodszego, który został mistrzem Polski seniorów?

Wszyscy piszą o genialnym 17-latku, ale faktycznie siedemnastolatkiem to Krzysiek długo się jeszcze nie nabył. Urodziny obchodził bowiem w przeddzień startu, czyli 29 sierpnia, w dniu opisanego na wstępie półfinału. Niedzielny finał odbywał się w deszczu, pod groźbą zawisającej nad Polską jesieni. Do biegania jednak warunki wydawały się dobre, bez upału, zaduchu dnia poprzedniego. Sygnał do ataku dał zawodnik AZS Poznań, Tomasz Przybylak. Zerwał się na półmetku jak charty Sokół i Kusy, razem wzięte. Odskoczył na trzy metry, za nim pędził Rozmys, potem Różnicki. W tym momencie Borkowskiego zamknął na piątej pozycji  Daniel Gadomski z Warszawy. Mateusz Borkowski jednak ma 23 lata i może pochwalić się osiągnięciami europejskiego formatu. To mistrz Starego Kontynentu U23 na 800 m z ubiegłego roku, finalista (5. miejsce) mistrzostw Europy w Berlinie 2018, kiedy to Adam Kszczot tak wspaniale wybiegał złoto. Po wyjściu na prostą Borkowski musiał gonić, widzieliśmy jakieś łokcie z Gadomskim, lecz tempo biegu Mateusza było bardzo mocne, po zewnętrznej zaatakował na tyle dynamicznie, że minął przytkanego Gadomskiego i wskoczył przed Różnickiego. Ustawił się za Rozmysem, który jednak na wyjściu z wirażu zaczął przyśpieszać utrzymując prowadzenie.

W tym momencie jednak stało się coś, co na mecie wywołało szaleństwo na trybunach. Przez całą prostą finiszową niesamowitym pościgiem popisał się Krzysztof Różnicki. A niewiele brakowało do dramatu, bo rozpoczynając manewr wyjścia na drugi tor chcąc uniknąć kontaktu, zachwiał się i potknął. Nie zbiło go to jednak z pantałyku. Odzyskał bowiem błyskawicznie rytm, mocna praca ramion, długi, sprężysty krok… Najpierw został Borkowski, a potem na kratach Rozmys, który gest triumfu nastolatka skwitował uśmiechem już zza jego pleców. Sensacja stała się faktem. Czas, który zapewnił mu złoty medal mistrzostw Polski to 1:47.73. Drugi finiszował Rozmys (siedem setnych straty). Brąz zdobył Mateusz Borkowski, a  na matę wpadł prawie pół sekundy za mistrzem Polski. Bardzo dużo kosztowała go ta pogoń i przepychanka z Gadomskim.

Sensacja! Rewelacja! 17-letni Różnicki mistrzem Polski na 800 m!

Sam Różnicki wydawał się być nieco speszony, kiedy najpierw porwała go telewizja, a potem grupa dziennikarzy żądnych komentarza. Wiadomo, że to pierwsze poważne wywiady, pierwsza konfrontacja z prasą i… wielkim ściganiem. W końcu jego talent eksplodował w tym sezonie, w lipcu dał bowiem znać podczas jednego z mityngów, że oto zgłasza się pewien małolat i chce coś namieszać (może nie tylko) w polskim bieganiu na średnich dystansach. W jednym z wątków odniósł się do Adama Kszczota i Marcina Lewandowskiego. Wyrażał się o nich z najwyższym szacunkiem, używając formy grzecznościowej „pan”. – Panowie Adam i Marcin są ode mnie dwa razy starsi, dlatego mówię per pan. Z panem Adamem miałem okazję uścisnąć rękę, zamienić dwa zdania, pana Marcina jeszcze nie poznałem – cieszył się żałując zarazem ich nieobecności na zawodach:  – Z jednej strony trudniej byłoby o medal, z drugiej zyskałbym doświadczenie i mógł ścigać się z gwiazdami takiego formatu.

W tym zdaniu bije od niego pokora, z drugiej strony zaś widać po nim, że czuje się pewny siebie i że doskonale zdaje sobie sprawę, że ciężko będzie z nim wygrać. Jednak Kszczot i Lewandowski w jego przekonaniu to wielkie gwiazdy, za którymi chce podążać odkąd tylko interesuje się biegami średnimi.

Pochodzi z Sierakowic, to miejscowość położona nieopodal Kartuz. – Kaszub! Mój ziomek – ucieszyła się Angelika Cichocka na wieść złocie chłopaka z jej okolic. W pierwszym etapie przygody ze sportem zainteresowania lekkoatletyczne dzielił z piłką nożną. To kolejny przykład zawodnika, który mając podparcie w różnych dyscyplin sportowych, rozwija się wzorcowo. – Grałem siedem lat i początkowo łączyłem te dwa sporty. Potem zrezygnowałem z piłki i przeszedłem do mojego trenera. Wtedy już tak na poważnie zająłem się trenowaniem. Byłem szybki, grałem również w ataku. Byłem wytrzymałym zawodnikiem, a zaczynałem od biegów przełajowych na długich dystansach i wygrywałem z rówieśnikami – wspominał nie tak daleką przecież przeszłość. Kiedy się zajrzy w listę jego rekordów, trudno się oprzeć wrażeniu, że on jest naprawdę mocny. W zasadzie od 200 m do 1000 m jest niezwykle szybki. Oto dowody w postaci w wyników tylko z tego sezonu:

200 m: 22.58 (8 sierpnia 2020, Gdańsk)
300 m: 37.51 (6 czerwca 2020, Gdańsk)
400 m: 47.26 (15 sierpnia 2020, Gdańsk)
600 m: 1:18.06 (22 sierpnia 2020, Oleśnica)
800 m: 1:47.27 (7 lipca 2020, Sopot)
1000 m: 2:22.66 (20 czerwca 2020, Włocławek)

Fascynuje nie tylko tempo w jakim biega na bieżni, ale również tempo progresu. Kto nie przeklinał w podstawówce obowiązkowych biegów na kilometr? Jemu na pewno nie sprawiały one problemów. Pierwszy oficjalny sprawdzian w 2016 roku w Starogardzie Gdańskim (przypomnijmy, że Krzysiek urodził się w 2003 r.), czyli, w kategorii U14 zakończył z czasem 3:04.03. W maju 2017 pobiegł w Chojnicach już 2:53.51. Potrzebował roku z okładem by z tego wyniku urwać niemal 20 sekund (2:34.34 w sierpniu 2018)!!! Dwa miesiące temu pobiegł 2:22. Jego tegoroczny czas 1:47.27 w Sopocie to rekord Polski do lat osiemnastu. Imponujące! Popatrzcie jak to wygląda w skali świata (za twitterowym profilem Athletics News):

400 m: II (z czasem 47.26),
600 m: I (1:18.06),
800 m: I (1:47.27),
1000 m: I (2:22.66).

Ten fantastyczny bieg finałowy z Włocławka przekazały światu nie tylko polskie media i społecznościowe profile lekkoatletyczne, ale również federacja europejska. Już pojawiają się wokół niego menedżerowie, bez których zawodnikom jednak trudno poruszać się w świecie lekkiej atletyki.

Czy długo da się go utrzymać pod kloszem?

Czy zaraz nie pojawią się przy nim hochsztaplerzy łudzący wizją kontraktów z największymi producentami sprzętu? W końcu to wciąż nastolatek, który o dorosły dowód osobisty będzie mógł wnioskować dopiero za rok, a kluczowe starty to te w kategorii juniorskiej.

Rozważam każdą propozycję, ale na nic się napalam i podchodzę do wszystkiego na spokojnie. Fakt, wystrzeliłem bardzo w tym roku, ale podchodzę do tego tematu z zimną głową – zapewnia.

W jednej z rozmów, cytowanej przez „Przegląd Sportowy”, również pewne niepokoje wyraził trener tego nieoszlifowanego jeszcze diamentu, Krzysztof Król. Nie raz bowiem zdarzało się, że talenty tego pokroju szły na zmarnowanie, a bo studia, a bo praca, bo szara rzeczywistość…

Skromny, grzeczny, pokorny. Ale w końcu kto wie, czy nie pójdzie na studia? Niestety znam już wielu, którzy przez to rezygnowali ze sportu. Politechnika, Warszawa, medycyna, egzaminy, bieganie szło w odstawkę. Mam nadzieję, że Krzyśka to nie zdeprymuje. Niech kontynuuje edukację, oczywiście, ale nie możemy pozwolić sobie na utratę takiego talentu – twierdzi szkoleniowiec Cartusii Kartuzy.

Pierwszy raz pobiegł 800 m przed rokiem podczas Olimpijskiego Europejskiego Festiwalu Młodzieży i zdobył srebro. Nieoceniony Tomasz Spodenkiewicz z Athletics News doszukał się ostatniego juniora młodszego w finale seniorskich MP. Był nim Mieczysław Nowak, który w… 1946 roku uzyskał czas 2:04.5. A dlaczego właściwie Różnicki postawił na średnie dystanse?

Bo trzeba połączyć wytrzymałość i szybkość. Jestem wytrzymałym zawodnikiem i od małego bardzo szybkim. 800 m bardzo mi pasuje, bo jest duża adrenalina, bo tylko dwa kółka i mało czasu, by to wszystko rozegrać.

Tokio 2020 czy Paryż 2024?

Dla mnie najważniejszą imprezą przyszłego sezonu są mistrzostwa Europy juniorów w Estonii. Chcę tam powalczyć o złoty medal. Najprawdopodobniej też wystartuję w mistrzostwach świata – zapowiada zawodnik, którego masa mięśniowa w porównaniu z seniorami, co to kryć, jest wciąż… juniorska. Na pytanie o siłownię jednak odpowiada w sposób pozwalający oddalić niepokoje o zbytnie eksploatowanie młodego organizmu:

– Bardzo rzadko, bardzo i na niskich obciążeniach, samym gryfem. Naprawdę mało tego. Tak naprawdę nie robię tych ćwiczeń siłowo, tylko technicznie, aby nauczyć się je poprawnie wykonywać w przyszłość – mówi dając poczcie ulgi słuchającym go dziennikarzom.

Te pytania nie były całkiem bezpodstawne właśnie w kontekście wielu młodych talentów, którymi zachwycano się, a potem odeszły od sportu zanim zaczęły rywalizację na szczeblu seniorów. System sportu młodzieżowego sportu wyzwala w wielu klubach/trenerach żądzę nadmiernej eksploatacji młodzieży, bo ich sukcesy przekładają się bezpośrednio na potencjalne finansowanie przez samorządy. Często systemowo nie liczy się zbudowanie zawodnika, który miałby święcić triumfy w wieku seniorskim, tylko presja na walkę o tytuły, by UKS pozyskał środki na działanie. W końcu Krzysztof Różnicki nawet nie biegał jeszcze na 1500 m. – Jeśli się uda, to może jeszcze w tym roku gdzieś pobiegnę. A jeśli nie, to dopiero za rok – dodaje.

Jego kariera faktycznie nabiera tempa, ale to kwestia wyników tego sezonu. Za dwa tygodnie będziemy kibicować mu podczas juniorskiego czempionatu krajowego, a już pojawiają się pytania o Tokio 2020 (2021). On sam przyznaje, że nie myśli o tych igrzyskach, jednak te następne, planowane na 2024 rok w Paryżu, chodzą mu po głowie. Spokojnie, krok po kroku, nie wszystko na raz. – Mówimy o wielkim talencie. Teraz kwestia prowadzenia i mądrości w treningu, aby doprowadzić go do czasów rzędu 1:43, bo jest to spokojnie w stanie biegać – podsumowała go Angelika Cichocka.

DARIUSZ URBANOWICZ

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez