Król Melbourne niezagrożony! Djoković po raz dziewiąty wygrał Australian Open

Król Melbourne niezagrożony! Djoković po raz dziewiąty wygrał Australian Open

Spekulowano, że Novak Djoković nie jest w najwyższej formie. Na drodze do finału trochę się namęczył. Stracił więcej setów i spędził na korcie więcej godzin od Daniiła Miedwiediewa, męczyły go problemy zdrowotne. Sam Rosjanin natomiast miał być na fali i udowodnić, że młode pokolenie powoli przejmuje teren. Nawet bukmacherzy – nie zważając, że Serb nigdy w meczu o wielkoszlemowy tytuł w Melbourne nie przegrał – sugerowali, że wyraźnego faworyta po prostu nie ma.

No więc tak – co się nagadaliśmy, to nasze. Ale uciekło nam, że koniec końców w Australian Open Djoković bywa po prostu nie do pokonania. Dzisiaj udowodnił to po raz dziewiąty (7:5, 6:2, 6:2).

Oczywiście, to nie tak, że wszystko sprowadzało się dzisiaj do kapitalnej formy Serba. Jasne, grał, jak na niego przystało – popełniał niewiele błędów własnych, świetnie returnował, nie pozwalał rywalowi na łatwe punktowanie. Ale Miedwiediew – nie oszukujmy się – po prostu na ten finał nie dojechał mentalnie. Wiadomo, nawet gdyby zaprezentował swój najlepszy tenis, wciąż mógłby przegrać. Ale nie tak łatwo.

Choć co prawda jeszcze pierwsza partia zapowiadała, że możemy być świadkami wspaniałego widowiska. Djoković szybko uzyskał przełamanie, ale Rosjanin natychmiast odwdzięczył się tym samym. I już niemal do końca seta zawodnicy wymieniali się wygranymi przy własnym podaniu. Niemal, bo przy stanie 6:5 dla Serba Miedwiediewowi zachciało się popsuć parę uderzeń. I wiecie, jak to się musiało skończyć – stratą seta.

Ten obraz gry się utrzymał – młodszy z dwójki tenisistów przeplatał kapitalne zagrania z bardziej lub mniej prostymi błędami. A na dodatek – coraz bardziej odzywała się w nim frustracja. Po jednym z przegranych gemów był tak zły, że uderzył rakietą o kort. Skutecznie, bo ta nie nadawała się już do gry. Tymczasem Djoković prezentował się naprawdę dobrze. Coraz lepiej wchodził mu serwis, był skuteczny przy siatce. Przede wszystkim – poczuł krew, widział, że jego rywal się sypie. I po prostu musiał to wykorzystać. Drugą partię wygrał stosunkowo łatwo – 6:2.

W tamtym momencie statystyki były bezlitosne dla Rosjanina – Novak nigdy jeszcze nie przegrał wielkoszlemowego finału, po tym, jak objął prowadzenie 2:0 w setach. Ba, w całej swojej karierze tylko raz nie wygrał takiego spotkania – 11 lat temu! Czy ten mecz mógł dostarczyć jeszcze emocji? Może i by mógł, gdyby nie to, że Miedwiediew kompletnie się posypał. Po każdym przegranym punkcie albo krzyczał, albo gadał coś do siebie czy swojego sztabu, albo miał kwaśny grymas na twarzy (zazwyczaj wszystko naraz).

Nie mogło być inaczej, Djoković dopełnił dzieła zniszczenia. Ostatnią partię również wygrał 6:2. A po ostatnim punkcie padł na kort, po czym przeszedł do swojej zwyczajowej celebracji zwycięstwa. Na pewno ten wielkoszlemowy triumf musiał go cieszyć szczególnie – bo, jak wspominaliśmy, droga do finału do łatwych nie należała (choćby dwa sety stracone z Taylorem Fritzem). A no dodatek – sporo mówiło się o kontuzji, która mogła mu uniemożliwić wyjście na kort na pojedynek z Milosem Raonicem. Ale tego nie zrobiła. Ostatecznie “Nole” zgarnął pełną pulę.

To jego osiemnasty wielkoszlemowy tytuł, a dziewiąty w Australii. Do pozostałych przedstawicieli Wielkiej Trójki brakuje mu dwóch zwycięstw na wielkiej scenie. Natomiast już niedługo ustanowi rekord, jeśli chodzi o liczbę tygodni na szczycie rankingu ATP. Ma 33 lata, ile jeszcze trofeów wygra? Cóż, powiedzmy, że tegoroczne Australian Open powinno nas nauczyć, że nigdy nie należy go skreślać. Bo nie ma słów, które oddają, jak genialny jest to tenisista. Zwyciężać może jeszcze latami.

Natomiast co do Miedwiediewa: ostatnie tygodnie, przed finałem, należały do niego, grał świetnie. Ale jak przyszło co do czego – okazało się, że wielkim mistrzem wciąż musi się stać. Bo liczą się nie tylko same umiejętności, to, co pokazujesz na korcie, ale i głowa.

Na razie oddajemy królowi Melbourne, co królewskie.

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez