Kornelia Lesiewicz i Dawid Piłat mistrzami Europy juniorów w lekkoatletyce!

Kornelia Lesiewicz i Dawid Piłat mistrzami Europy juniorów w lekkoatletyce!

Od dawna wiemy, że w osobie Kornelii Lesiewicz mamy wielki talent. W biegu na 400 metrów już teraz wyrasta na jedną z najlepszych Polek, a przecież na karku ma niespełna 18 lat. Na mistrzostwach Europy juniorów, w których finale dziś startowała, biegać będzie mogła jeszcze przez kolejne dwa sezony. Nie przeszkodziło jej to jednak w zdobyciu złota. Drugie mistrzostwo dla Polski zdobył dziś za to Dawid Piłat – nasz ogromny talent w rzucie młotem.

Mocno od początku

Lesiewicz do imprezy przystępowała ze zdecydowanie najlepszym wynikiem w tym sezonie. 52.02 to już solidny rezultat, z którym można by wejść choćby do półfinału seniorskich mistrzostw Europy w 2018 roku. Dziś wielu liczyło zresztą, że Kornelia w Tallinnie nieco z tego wyniku urwie, szczególnie, że moc pokazała już w poprzednich biegach – w eliminacyjnym wygrała spokojnie, z czasem 53.31 s, a w półfinale odsadziła rywalki, notując 52.64 s i zaliczając najlepszy wynik dnia. Był to też… najszybszy półfinał w całej historii tej imprezy.

Gdy lideruje się europejskim listom, tak właśnie trzeba – po prostu pokazać przeciwniczkom, że jest się mocną. I Kornelia tak biega. Nie kalkuluje, nie skupia się aż tak bardzo na taktyce, jak na przykład Justyna Święty-Ersetic. Raczej daje z siebie wszystko od samego początku biegu. Dlatego zresztą dobrze sprawdza się na pierwszych zmianach sztafety, jeśli tylko jest w formie. I dlatego wywalczyła sobie bilet do Tokio, gdzie ma walczyć razem z innymi Aniołkami Matusińskiego o medal igrzysk.

Dziś była jednak nie w Tokio, a w Tallinnie. I tam pobiegła po złoto, a rywalki mogły właściwie tylko oglądać jej plecy. Już w połowie dystansu widać było, że Polka jest zdecydowanie najszybsza, zdołała bowiem dogonić nawet te z przeciwniczek, który biegły na torach przed nią. Pytaniem pozostawało jedynie, czy znakomite, narzucone sobie tempo, zdoła utrzymać do samego końca. Bo że inne biegaczki, jeśli tempo Lesiewicz się nie zmieni, jej nie dogonią, widać było gołym okiem.

Ostatecznie stało się to, na co wszyscy liczyliśmy – Kornelia do samego końca biegła mocno. Jako jedyna zeszła z czasem poniżej 53 sekund – do mety dobiegła w 52.46 s. Druga Mary John – która zresztą ustanowiła życiówkę – przegrała z nią o sześć dziesiątych sekundy. Trzecia była Weronika Arkchipowa, w teorii najgroźniejsza rywalka Lesiewicz. Polka nie tylko więc zdobyła złoto, ale i zdominowała swój bieg. Znowu.

– Jestem naprawdę zmęczona tymi trzema biegami, a także pełna emocji. Wszystkie moje trzy biegi były naprawdę szybkie, nawet dla mnie. To mistrzostwa Europy, rodzice przyjechali mnie zobaczyć – to dla mnie duże przeżycie – mówiła Kornelia po swoim starcie. I może dobrze, że oswoiła się z atmosferą mistrzowskiej imprezy, nawet jeśli tylko wśród juniorek. Jak już wspomnieliśmy – zaraz ma przecież ruszać do Tokio.

Dla Polski był to czwarty medal tej imprezy w biegu na 400 metrów kobiet. Mistrzyniami zostawały do tej pory Bożena Zientarska (srebro w 1970 roku), Justyna Karolkiewicz (brąz w 1999) i Patrycja Wyciszkiewicz (złoto w 2013). I ich kariery to pewna przestroga, że sukces wśród juniorek niekoniecznie przekłada się na medale w rywalizacji seniorskiej – najlepiej poradziła sobie przecież Wyciszkiewicz, ale międzynarodowe sukcesy odnosiła jedynie w sztafecie. To jednak kwestia przyszłości. Na dziś, po biegu Lesiewicz, rozczarowani mogą się czuć jedynie ci, którzy czekali na rekordy. Ten mistrzostw Europy juniorów na tym dystansie wciąż pozostaje nieosiągalny – wynosi 51.27.

Do ostatniego rzutu

Na karku ma 19 lat i jest wielką nadzieją naszego rzutu młotem. Gościem, który za kilka lat może przejąć pałeczkę po Pawle Fajdku i Wojciechu Nowickim. Dawid Piłat udowadniał już w tym roku, że potencjał ma ogromny – w rzucie młotem sześciokilogramowym kilkukrotnie pobijał rekord Polski. Ostatnio w Stalowej Woli, na początku czerwca, gdy osiągnął 79 metrów i 50 centymetrów. Gdy dodamy do tego fakt, że już teraz daleko rzuca też “siedmiokilówką”, widzimy, że wszystkie powyższe twierdzenia na temat skali jego talentu są po prostu uzasadnione.

Na mistrzostwa Europy juniorów nie jechał jednak jako główny faworyt do złota. Tym był Merlin Hummel, Niemiec, który w tym roku rzucał już sześciokilogramowym młotem 81.21 m. Początkowo to jednak Polak wyszedł na prowadzenie, a Hummela wydawała się przygniatać presja faworyta. Przegrywał nie tylko z Piłatem, ale też z Jeanem-Baptistą Bruxelle’em z Francji, który zresztą zmienił Piłata na pozycji lidera.

Polak odpowiedział w przedostatniej kolejce. Rzucił wtedy znakomite 79.20 m i ponownie spoglądał na wszystkich z góry. Nie spodziewaliśmy się wtedy zupełnie dramaturgii, jaką obierze ostatnia kolejka rzutów. Najpierw zaatakował Hummel. Jego 79.32 m wyprowadziło go na prowadzenie, jednak – jak na możliwości Niemca – nie był to wynik wybitny. Wiedzieliśmy też przecież, że to w zasięgu Piłata. Czekaliśmy więc na próbę Polaka, choć najpierw swój rzut oddał jeszcze Bruxelle. Też zresztą daleki, ale jednak niewystarczająco – choć 77.76 m warto docenić.

Wtedy do koła wszedł Piłat. Wydawał się spokojny, opanowany. Wiedział już, że ma co najmniej srebro, a przecież przed konkursem to właśnie w ten medal mógłby w ciemno celować. Możliwe, że to mu pomogło. A może po prostu Polak ma nerwy ze stali. W najważniejszym momencie rzucił bowiem najdalej. Choć wydawało się, że młot lekko uciekł w prawo, że przeleciał blisko siatki, a sam Dawid nie krzyknął zachęcająco tuż po jego wypuszczeniu, to gdy już zobaczyliśmy miejsce lądowania (realizator nieco nie nadążał za lecącym młotem), byliśmy przekonani, że Polak wygrał.

Po chwili nasze przypuszczenia się potwierdziły. 79.59 m to dla Piłata radość podwójna – złoto mistrzostw Europy juniorów oraz kolejny już rekord Polski. Teraz cel musi być jeden – przekroczyć osiemdziesiąt metrów. Później już powinno być z górki. A za kilka lat możliwe, że będziemy mieli w rzucie młotem kolejnego dominatora. Tego Dawidowi życzymy. Na dziś wiemy jednak jedno – Piłat jest mistrzem Europy juniorów i zapewnił nam 50. w historii występów naszej kadry na tej imprezie złoty medal.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez