Koniec pięknej epoki. Mariusz Wlazły po 17 latach odchodzi z Bełchatowa

Koniec pięknej epoki. Mariusz Wlazły po 17 latach odchodzi z Bełchatowa

Niewiele jest tak oczywistych skojarzeń w świecie sportu. Mówisz „Messi”, myślisz „FC Barcelona”. Słyszysz „Roland Garros”, myślisz „Rafael Nadal”. Skojarzenie z „Ferrari”? Oczywiście „Michael Schumacher”. W polskiej siatkówce pierwsze, najbardziej oczywiste i naturalne skojarzenie to Mariusz Wlazły i Skra Bełchatów. Tak było od 2003 roku i tak jest dzisiaj. Ale – jak się okazuje – jeszcze tylko przez chwilę. Po zakończeniu bieżącego sezonu, 36-letni atakujący opuści drużynę, w której grał przez całą dorosłą karierę.

Mariusz Wlazły to prawdopodobnie najlepszy polski siatkarz XXI wieku, a być może w ogóle. Dla siatkówki jest kimś w rodzaju Lewandowskiego dla piłki, Radwańskiej dla tenisa, czy Gortata dla koszykówki. Z tą różnicą, że w polskiej piłce nożnej, koszykówce i tenisie była… znacznie mniejsza konkurencja. Wlazły o prymat musiał przecież rywalizować ze swoimi kolegami z reprezentacji, która od wielu lat należy do ścisłej światowej czołówki. Choć wspomniani koledzy rozjeżdżali się po Europie, by reprezentować topowe europejskie kluby, on od początku dorosłej kariery grał w barwach PGE Skry Bełchatów. Dziś w programie #7strefa w Polsacie Sport ogłosił, że kolejnego sezonu w tych barwach już nie będzie.

Ten sezon w PGE Skrze Bełchatów jest moim ostatnim. Szkoda, że w takich okolicznościach, ale nic na to nie poradzimy. Sytuacja jest trudna dla nas wszystkich – przyznał wprost na pytanie o przyszłość. – Powiem szczerze, że zarząd klubu szuka kogoś, kto będzie mógł mnie zastąpić. Odbyłem rozmowę z prezesem Konradem Piechockim, który zaproponował imprezę pożegnalną, która miała być powiązana z tegorocznym 90-leciem klubu. Musiałem odmówić. Mam nadzieję, że kibice nie będą mi mieli tego za złe…

Te deklaracja to prawdziwe trzęsienie ziemi w polskiej siatkówce. Z drużyny dziewięciokrotnych mistrzów Polski odchodzi żywa legenda, kapitan, mistrz świata, kluczowy gracz ekipy, która w latach 2005-2011 sięgnęła po siedem kolejnych tytułów. Odchodzi w dodatku w trudnym okresie epidemii, nie dostając takiego pożegnania, na jakie zasłużył.

Niestety, nie będę mógł się z wami pożegnać tak, jak bym tego chciał i oczekiwał. Spędziłem tu 17 sezonów, obdarzyliście mnie dużym zaufaniem i ogromnym wsparciem, za co wam dziękuję. Nie mówię wam do widzenia, ale do zobaczenia – zwrócił się do kibiców. – Chcąc jednak nadal się realizować i grać w siatkówkę, w przyszłym sezonie zmienię barwy klubowe. Zagram w Polsce, jestem już po negocjacjach, nastąpiła akceptacja warunków kontraktowych. Do podpisania umowy nie doszło z wiadomych względów. Najważniejsze jest teraz, by zapadły decyzje dotyczące polskiej siatkówki. Mamy rok olimpijski i na tym trzeba się skupić. Na inne sprawy przyjdzie czas – zakończył Wlazły.

Na razie Polska Liga Siatkówki z powodu epidemii utknęła pod koniec fazy zasadniczej. Skra aktualnie zajmuje trzecie miejsce, za ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle oraz Vervą Paliwa ORLEN Warszawa. Trudno powiedzieć, czy i na jakich zasadach sezon zostanie dokończony. Podobnie wielki znak zapytania dotyczy wspomnianych przez Wlazłego igrzysk olimpijskich. Turniej siatkarzy w Tokio miał się odbyć w dniach 25 lipca – 9 sierpnia, a biało-czerwoni jako mistrzowie świata mają być jednymi z głównych faworytów do medali. Sam Wlazły, uznany za MVP i najlepszego atakującego czempionatu globu 2014, na igrzyskach olimpijskich zagrał raz, w Pekinie 12 lat temu. Wówczas, podobnie zresztą, jak w Atenach, Londynie i Rio de Janeiro, nasza reprezentacja udział w turnieju zakończyła na ćwierćfinale.

foto: newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez