Kompromitacja. Pływacy polecieli do Tokio, ale część… nie popłynie

Kompromitacja. Pływacy polecieli do Tokio, ale część… nie popłynie

Zostali zgłoszeni na igrzyska olimpijskie do Tokio. Ba, nawet przylecieli już do Japonii i rozpoczęli tam zgrupowanie przed zawodami. Dwa dni temu dowiedzieli się, że szóstka z nich być może nie będzie mogła wystartować. Wtedy jeszcze mówiono o konkretnych nazwiskach. Dziś już wiadomo, że faktycznie – sześć osób nie wystartuje w Tokio. 

O co tu chodzi?

Wyjaśnijmy sobie to wszystko, bo sytuacja była naprawdę zagmatwana. Generalnie na igrzyska można było awansować na dwa sposoby – wypełniając minimum A lub minimum B. To pierwsze dawało pewność, że w Tokio się wystartuje. Drugie – niekoniecznie. Żeby przy nim popłynąć na igrzyskach w rywalizacji indywidualnej, trzeba było jeszcze otrzymać zaproszenie od FINA, czyli Światowej Federacji Pływackiej. Do tego dochodzą też zawodnicy, którzy mogli popłynąć, ale tylko w sztafetach, jako że Polska zakwalifikowała ich na IO pięć.

Minimum A wśród biało-czerwonych wypełniło dziewięć osób. Zrobili to: Jakub Skierka, Jakub Majerski, Katarzyna Wilk-Wasick (nasza jedyna medalowa nadzieja), Laura Bernat, Krzysztof Chmielewski, Paweł Korzeniowski, Radosław Kawęcki, Konrad Czerniak i Paweł Juraszek. Do tego polecieć do Japonii mogło też dziesięć osób na liście przeznaczonej wyłącznie do startu w sztafetach. Łącznie więc 19 pływaków oraz pływaczek.

I tu zaczynają się schody. Polski Związek Pływacki przysłał bowiem listę, na której znalazło się 14 osób, które startować miały tylko w sztafetach. A więc o cztery za dużo. Kiedy błąd ten zauważono i związek poproszono o skorygowanie listy, ten z kolei poprosił FINA, by do rywalizacji w sztafetach zapisać siedem osób, a pozostałe siedem zaprosić do startów indywidualnych, co gwarantowałoby im też prawo występu w sztafetach. Innymi słowy: chciał być sprytny.

Co na to FINA? Cóż, do startów indywidualnych zaprosiła wyłącznie Kacpra Stokowskiego. I okazało się, że pozostaje problem. Bo szóstka Polaków (Mateusz Chowaniec, Aleksandra Polańska, Paulina Peda, Jakub Kraska, Jan Kozakiewicz i Alicja Tchórz) właśnie wtedy dowiedziała się, że do Japonii przyleciała – i tym razem to nie zarzut, a prawda – w roli turystów.

Związek próbował o nich co prawda walczyć. Ale się nie udało.

Winnych nie ma

Aktualnie trwa tak naprawdę przerzucanie winy. Paweł Słomiński, prezes PZP, poinformował, że jutro wyda oficjalne oświadczenie, tłumaczące, jak ta sprawa się rozwijała i postara się wszystko wyjaśnić. Choć tak naprawdę już teraz wiadomo, że to spora kompromitacja i skandal pod względem organizacyjnym. Zresztą nie pierwszy raz, przecież już w Rio de Janeiro przytrafiła się afera związana z Konradem Czerniakiem.

PZP tłumaczy, że FINA po prostu nie odpisała na maila ze strony związku i ten nie doczekał się potwierdzenia poprawności zgłoszenia. A Polski oraz Międzynarodowy Komitet Olimpijski ze zgłoszonymi składami problemów nie miały. Inna sprawa, że – jak podaje „Przegląd Sportowy” – podobna sytuacja miała miejsce w Hiszpanii. Tam do startu indywidualnego został zgłoszony Cesar Castro, który również nie posiadał indywidualnego minimum. Nie otrzymał go, o sprawie szybko poinformowano jednak związek i samego zawodnika. I problemu nie było.

Żeby było jeszcze ciekawiej – przez jakiś czas nie było wiadomo, których zawodników zabraknie. Pierwotnie wydawało się, że będzie to szóstka zgłoszona wcześniej do rywalizacji indywidualnej, FINA zgodziła się jednak na pewne ustępstwa, by nasza kadra mogła skompletować skład sztafet. Zezwolono więc na wymianę trzech zawodników – z szóstki zgłoszonej wcześniej można było dołączyć do składu trzy osoby, ale kosztem trzech innych. Ostatecznie zdecydowano, że na igrzyskach nie wystartują Alicja Tchórz, Aleksandra Polańska, Mateusz Chowaniec, Dominika Kossakowska, Jan Hołub oraz Bartosz Piszczorowicz, dzięki czemu skompletowano cztery z pięciu sztafet.

Skomplikowane? Trochę tak. Związek jednak sam to na siebie sprowadził. Choć nie, poprawmy się: na zawodników. To oni są tu przecież poszkodowani i oni przeżyli emocjonalny rollercoaster.

Warunki też nie najlepsze

Jakby tego było mało, Alicja Tchórz – która, jak już wiemy, została skreślona ze składu reprezentacji i wróci do Polski, ma bowiem wypełnione tylko minimum B – opisała na Instagramie warunki, w jakich nasi zawodnicy zostali zakwaterowani przed igrzyskami.

– Jest bardzo gorąco, około 35 stopni Celsjusza. Woda w tym 25-metrowym basenie ma 31 stopni, w tamtym [tu wskazała na 10-metrowy basen – przyp. red.] jeszcze pół godziny temu było 39 stopni, obecnie jest 37,7 stopnia. Nie trzeba być genialnym fizjologiem, żeby wiedzieć, że nie powinniśmy podejmować wysiłku w takich temperaturach i warunkach – mówiła.

W dodatku nikt nie uprzedził zawodników o tym, że główny basen jest odkryty. Jak stwierdziła Tchórz – to dziwne, bo igrzyska odbywają się na zakrytym obiekcie. – To istotna rzecz szczególnie dla grzbiecistów, którzy nie mają punktu odniesienia w takie dni, gdy mamy fantastyczną pogodę na plażowanie, a nie na pływanie. Jest bardzo gorąco i świeci ostre słońce. To niebezpieczne dla zawodników, którzy nie mieli z nim tak dużego kontaktu – mówiła Tchórz.

A żeby cała sytuacja zbliżyła się jeszcze bardziej do tragikomedii dodajmy, że jeden z basenów na zewnątrz ma ledwie 140 centymetrów głębokości. A to problem, bo pływacy nie mogą przez to tak naprawdę trenować elementów technicznych.

Inna sprawa, że część nie musi. Bo i tak nie popłynie na igrzyskach.

AKTUALIZACJA

Zawodnicy wystosowali otwarty list do zarządu.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Waffen77
Waffen77
14 dni temu

No i w czym k…. problem pani Tchórz? Już nie musi pani pływać w tych strasznych 37 stopniach.

Squadra Azzura
Squadra Azzura
14 dni temu
Odpowiedz  Waffen77

Tak jak ty używać mózgu. Niemasz bladego pojęcia o tym sporcie, jak i samym treningu pływacki.

Emerytowany pływak
Emerytowany pływak
14 dni temu
Odpowiedz  Waffen77

Proszę nie wypowiadaj się, gdy nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz

Etna
Etna
14 dni temu
Odpowiedz  Waffen77

Buraku, wiesz o czym piszesz?

Patryk
Patryk
14 dni temu
Odpowiedz  Waffen77

Spieprzaj wafel do trolowni. Tam gdzie twoje miejsce.

Lolek
Lolek
14 dni temu

NIe mogła przy okazji wrócić też Klepacka?

Leny1916
Leny1916
14 dni temu
Odpowiedz  Lolek

a nie mogli cie “przy okazji” upuścic przy porodzie?

lol
lol
13 dni temu
Odpowiedz  Lolek

może ją wywalą jak im będzie o 7 rano w hotelu petardami walić i drzeć japę o jezusie

elo
elo
13 dni temu
Odpowiedz  Lolek

Klepacka pewnie poleci za napieprzanie w hotelu petardami o 7 rano i darcie japy o jezusie.

Kocham Martę
Kocham Martę
13 dni temu

Po co polskie pływanie tam w ogóle jedzie? Przecież te IO będą “w bańce”. Rio rozumiem – pojechali jako turyści, wyniki były żałosne, ale chociaż polansowali się na plażach, zaliczyli dodatkowy urlop za państwowy hajs. A tutaj nawet nie będą mogli nigdzie wyjść, pozwiedzać. 5 lat minęło wyniki dalej będą żałosne, a oni przejadą się na koniec świata, posiedzą trochę w wiosce olimpijskiej, skompromitują Polskę na olimpijskich basenach i wrócą do domu. To pokazuje jak wielkim mistrzem jest Adam Kszczot. Wiedział że jest słaby więc został w domu. A to byłyby najpewniej jego ostatnie igrzyska. No ale jak miał lecieć… Czytaj więcej »

Foo
Foo
13 dni temu

Jak sięgnę pamięcią do czasów Wojdata, Jędrzęjczyk, Kaweckiego to żal **** ściska. Co się stało z polskim pływaniem? Wiele innych sportów zrobiło fantastyczne postępy, a pływanie leży i kwiczy, mimo że basenów nie brakuje.

Bleck
Bleck
12 dni temu
Odpowiedz  Foo

Bo postawa trenerów, klubów jest od samego dołu do góry taka sama – niedocenianie zawodników, marnowanie talentów, lekceważenie

Aktualności

Kalendarz imprez