Kolejna wpadka Polaków – Hurkacz odpada z turnieju singla mężczyzn…

Kolejna wpadka Polaków – Hurkacz odpada z turnieju singla mężczyzn…

Nie zdziwimy się, jeżeli 27 lipca w przyszłości zostanie przez historyków określony czarnym dniem polskiego sportu olimpijskiego. Nie oszukujmy się – naszym reprezentantom na igrzyskach po prostu nie idzie, ale tego dnia nastąpiła jakaś kumulacja złych wyników. Z Tokio pożegnali się koszykarze w formule 3×3 i szpadzistki – nasze dwie wielkie nadzieje medalowe. Humor poprawić miał nam Hubert Hurkacz, który grał z Liamem Broadym – tenisistą nie znanym szerszej publiczności. Niestety – tenisista dołączył do tego niewesołego grona, przegrywając z niżej notowanym Brytyjczykiem.

Jak wspomnieliśmy, Broady to tenisowy szaraczek. Okupuje 143 pozycję w rankingu ATP. Wygrane turnieje? Jakby to powiedział Jose Mourinho – zero tituli. Oczywiście, moglibyśmy mówić, że nie ma nic do stracenia. Że może być groźny, bo przecież nie jest dobrze poznany – to było debiutanckie starcie obu tenisistów. Ale nawet nie żartujmy – dla Hurkacza to zawodnik do spokojnego ogrania. Polakowi większe problemy mógłby sprawiać specyficzny kort, o którym dosadnie wypowiedział się Karol Stopa. Brytyjczyka należało ograć i myśleć o pojedynku w kolejnej rundzie z Jeremym Chardym.

Hubert nieźle wszedł w ten mecz. Jeżeli szukał długich wymian, to Brytyjczyk tego nie wytrzymywał. Dobrze funkcjonował serwis, Hurkacz potrafił zdobyć kilka punktów bezpośrednio z pierwszej piłki. Kiedy Polak szybko przełamał rywala na 3:1 w gemach, po czym wygrał własny serwis, trudno było nie pomyśleć, że czekają nas jeszcze trzy-cztery gemy i Hurkacz łatwo zapisze seta na swoje konto. Nawet nie sprawdzał stykowych sytuacji sędziowskich – nie chciał wybijać się z rytmu.

Stara wersja Hurkacza

I wtedy nastąpił zwrot. Hurkacz zaczął popełniać proste błędy. Nie wiemy nawet, czym to wytłumaczyć. Stresem? Nonszalancją? Wiele z wymian kończyło się na siatce i trudno nie pomyśleć, że nasz rodak po prostu podał Brytyjczykowi tlen. Broady grał bardzo uważnie, a my obserwowaliśmy na korcie starą wersję Huberta, który w decydujących momentach po prostu zaczyna się podpalać. Nasz zawodnik zupełnie nie radził sobie z płaskim backhandem granym przez rywala. Tym sposobem z seta, który miał być wygrany łatwo, szybko i przyjemnie, zrobił się tie break, w którym lepszy okazał się Liam. Na papierze – sensacyjnie. Ale na korcie – całkowicie zasłużenie.

W tym momencie Hubert miał trzy sekundy, żeby się otrząsnąć, powiedzieć sobie „dobra, basta” i powrócić do meczu. Na drugi set wyszedł bez czapki, jakby chciał pokazać, że prędzej zniosą go z kortu, niż zejdzie z niego pokonany. Asy serwisowe dalej były silną stroną naszego zawodnika. Kiedy Polak szybko wygrał swój serwis i doprowadził do 3-3 w gemach, nabrał większej pewności siebie. Zaczął grać bardziej agresywnie, dzięki czemu w końcu przełamał rywala. Ostatni gem był wyrównany, Brytyjczyk miał dobry głęboki return, trzykrotnie obronił piłkę setową, ale za czwartym razem poległ. W końcu.

Przebłyski to za mało

Przed decydującym setem liczyliśmy na to, że Hubi lepiej kondycyjnie zniesie trudy tego pojedynku. Widać było, że drugi set, wygrany 6:3, dodał Polakowi pewności siebie i dobrego rytmu. Brytyjczyk również to zauważył, bo… zniknął z kortu w czeluściach stadionu i kazał na siebie dość długo czekać. Jeżeli to była typowa zagrywka psychologiczna na wybicie rywala z rytmu, to okazała się skuteczna. Choć tu dodajmy, że same sztuczki w niczym by nie pomogły, gdyby nie zmiana stylu Broady’ego. Brytyjczyk – do tej pory popisujący się dobrą grą w obronie – zaczął grać bardzo agresywnie. Wygrywał nawet wymiany, w których piłka leciała gdy ten znajdował się po przeciwnej stronie kortu i wydawało się, że nie może z tej akcji nic ugrać.

Na to Hubert zaczął szukać przekombinowanych rozwiązań, takich jak skróty w trudnych pozycjach. W każdym razie, pomimo nielicznych przebłysków dobrej gry, Polak w trzeciej partii nie miał wiele do powiedzenia ze 143. rakietą świata. Broady trzymał wysoki poziom swojego serwisu, dzięki czemu łatwo ustawiał Polaka do swojej własnej drugiej piłki. W końcówce seta Hurkacz desperacko walczył o trzymanie się w grze, ale na dobrze poruszającego się po korcie Broady’ego to nie wystarczyło. 6:3, 2:1 w setach i sensacja stała się faktem.

Tym samym Polak dołączył do sporego grona naszych reprezentantów, którzy jako faworyci z opuszczoną głową odpadają z japońskich igrzysk. Oczywiście, Brytyjczyk grał naprawdę nieźle, ale nie ma co ukrywać – taki wynik to kolejna klęska polskiego sportu na igrzyskach.

Liam Broady 2:1 (7:5, 3:6, 6:3) Hubert Hurkacz

Aktualizacja: Po meczu Hubert Hurkacz przyznał w rozmowie z Super Expressem, że zmagał się z zatruciem pokarmowym.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Piotr
Piotr
1 miesiąc temu

Brak słów na to co się tam wyrabia, jesteśmy jedynym dużym krajem europejskim bez medalu. A takie Kosowo ma już dwa złota!

Polski Zwiazek Popularnych Niekompetentow.
Polski Zwiazek Popularnych Niekompetentow.
1 miesiąc temu

Polacy się nie nadają do sportu – nie mówie że fizycznie, a pod względem charakteru – dziś widziałem wywiad w eurosporcie z jakąś florecistką, która odpadła w pierwszej fazie i mówiła że jest bardzo rozczarowana, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jej gęba wcale nie świadczyła o rozczarowaniu – w zasadzie była zadowolona. Podoba mi się też co w studio powiedziała sylwia gruchała. Mówiła że sport nie jest dla grzecznych dziewczynek i że w sporcie potrzeba charakteru. I to jakby podsumowanie polskich sportowców. Oni nie mają charakteru – nasz naród ogólnie się składa z tępej masy… Czytaj więcej »

MTS
MTS
1 miesiąc temu

Tak sądzisz człekokształtna osobo bez wiary i charakteru?!

ryter
ryter
1 miesiąc temu

Wszystkim, którzy traktują polskich sportowców na poważnie, musi być dziś strasznie przykro. Nie wiem, jakie są przyczyny mizerii, gdy chodzi o wyniki Polski w zawodach międzynarodowych, ale jest to ewidentnie prawidłowość. Mieliśmy przecież miesiąc temu dobitny przykład tego podczas występów polskiej reprezentacji na Euro 2020. Kiedy jesteśmy faworyzowani – przegrywamy. Kiedy nie jesteśmy faworyzowani – też przegrywamy. Niech ci sportowcy jeżdżą na te zawody, niech się szkolą, niech trenują, niech uczestniczą w zawodach. Ale naprawdę, proszę spojrzeć prawdzie w oczy i przestać ich traktować racjonalnie. Są i niech sobie będą, lecz wiązanie z ich występami jakichś oczekiwań już dawno temu… Czytaj więcej »

Pablo
Pablo
1 miesiąc temu

To czym on sie zatruł jako weganin? Sałatą??

Rudi
Rudi
1 miesiąc temu

Witam.Czy to tylko mnie się wydaje?Czy Nasi sportowcy odnoszą sukcesy tylko gdy zarabiają dużą kasę w zawodach.Kiedy trzeba reprezentować już Nasz kraj praktycznie za friko…po co się męczyć?..Dotyczy to wszystkich dyscyplin w których można się dorobić …Trzymam kciuki za Paraolimpijczyków…Tam widać dumę i radość z zwycięstwa…

Aktualności

Kalendarz imprez