Klasyfikacja medalowa igrzysk – dlaczego USA i Chiny są na czele, a Polska na 17. miejscu?

Klasyfikacja medalowa igrzysk – dlaczego USA i Chiny są na czele, a Polska na 17. miejscu?

Polska zajęła siedemnaste miejsce w klasyfikacji medalowej w Tokio. Jedni mówią, że to dobry wynik. Drudzy, że trudno się cieszyć kiedy wyprzedziły nas Węgry i Kuba, a do prawdziwych gigantów – Stanów Zjednoczonych i Chin – nawet nie mamy podjazdu. Postanowiliśmy zatem sprawdzić dlaczego hegemoni zdobywają tak dużo medali, w których sportach wiedzie się im najlepiej oraz jaki jest powód, że podczas każdych igrzysk znajdą się nacje mniej liczne od Polski, które po turnieju mogą spoglądać na nas z góry tabeli.

Walka o prestiż

Rywalizacja w klasyfikacji medalowej potrafi dostarczyć nie mniejszych emocji niż zmagania stricte sportowe, które się na nią składają.  Przez lata walka o miano najbardziej utytułowanej reprezentacji na igrzyskach toczyła się pomiędzy USA i ZSRR. Słusznie się domyślacie, że chęć górowania na igrzyskach wykraczała daleko poza sport. W czasach zimnej wojny pokazanie na polu sportowym wyższości jednego supermocarstwa nad drugim stanowiło dla zwycięzcy ważny element propagandowy. Kolejnym konkurentem Stanów Zjednoczonych po upadku Związku Radzieckiego stała się następczyni jego sukcesów sportowych – Rosja.

Jednak w Pekinie Ameryka nie przegrała z Rosjanami, a z gospodarzami turnieju. Choć tu musimy dodać, że po latach wyniki chińskich zawodników budzą wątpliwości. Wielu z nich zaraz po igrzyskach po prostu przepadało, co wzbudzało słuszne – aczkolwiek nieudowodnione – podejrzenia o doping. Bo rzeczywiście, na Chińczyków podczas kontroli antydopingowych spoglądano znacznie łaskawszym okiem.

Ale tego zarzutu – przynajmniej na razie – nie można im postawić po tegorocznym turnieju. A w nim jeszcze przed rozpoczęciem ostatniego dnia sportowej rywalizacji  Chiny prowadziły z USA liczbą złotych medali 38:36, a te są najważniejszym czynnikiem w ustalaniu kolejności w medalowej tabeli. Kibice USA odetchnęli z ulgą dopiero ostatniego dnia, kiedy ich reprezentanci dołożyli trzy mistrzostwa olimpijskie. Rywalizacja zatrzymała się na 113 medalach zdobytych przez Stany Zjednoczone (39 złotych, 41 srebrnych, 33 brązowych) i 88 chińskich krążkach (38 złotych, 32 srebrne, 18 brązowych). Przyjrzyjmy się zatem dokładniej, jak wygląda olimpijska wojna chińsko-amerykańska.

Zdobycze medalowe poszczególnych państw z podziałem na rodzaj i liczbę poszczególnych medali. Źródło: https://www.visualcapitalist.com/olympic-medal-count-tokyo-2020/

Lekkoatletyka i pływanie – USA kroi największe kawałki ciasta

Co ciekawe, oba kraje zdają się prezentować nieco inne podejście do zdobywania medali na igrzyskach. I choć Stany Zjednoczone zdobyły medale w aż dwudziestu dwóch sportach, podstawą ich olimpijskiej dominacji są dwie dyscypliny. Są to lekkoatletyka i pływanie, które zapewniły Amerykanom aż 56 ze wszystkich zdobytych medali. To niemalże połowa ich całego dorobku. Oczywiście, taki wynik nie jest dziełem przypadku – USA na pływalni i stadionie dominuje od lat. Na tyle, że 30 medali w pływaniu i 26 w lekkoatletyce… można nawet uznać za lekkie rozczarowanie, gdyż w obu sportach Jankesi nie uniknęli historycznych wpadek.

Chociażby w pływaniu Amerykanie pierwszy raz w dziejach swoich sztafetowych występów na igrzyskach nie stanęli na podium w każdej konkurencji w której brali udział. Tego „wyczynu” dokonała męska sztafeta 4×200 metrów w stylu dowolnym. Jakby tego było mało, na kartach historii zapisała się też sztafeta mieszana 4×100 metrów stylem zmiennym, w której na ostatniej zmianie do wody wskakiwał sam Caeleb Dressel. Ale nawet gość, który w Tokio zdobył pięć złotych medali nie pomoże, kiedy koledzy i koleżanki nie dopływają z poziomem. Powodów do zadowolenia nie mają też amerykańscy biegacze, którzy w Tokio nie zdobyli ani jednego indywidualnego złota, o czym szerzej pisaliśmy w tym miejscu.

Dobrze, z jednej strony opisujemy nienajlepsze wyniki USA, z drugiej – podajemy, że stanowiły one połowę ich dorobku. Bo zarówno lekkoatletykę jak i pływanie na igrzyskach można porównać do ciast po brzegi wypełnionych medalami. Królowa sportu miała ich do rozdania aż 144, a pływanie 111. Nawet jeżeli Amerykanów czasami nie do końca zadowalały kolory medali, to w obu przypadkach zgarnęli największe kawałki ciasta. W pływaniu drudzy Australijczycy mają na koncie 21 medali, ale już trzeci Brytyjczycy osiem, a Chińczycy sześć. Zaznaczmy, że według powszechnej opinii pływacy Państwa Środka bardzo dobrze radzą sobie na basenie. Ale to jeszcze nie jest kosmiczny poziom Amerykanów.

Sytuacja podobnie wygląda w lekkoatletyce. Po 26 amerykańskich medalach, drugą nacją która ma ich najwięcej na koncie jest Kenia z dziesięcioma krążkami. Na trzecim miejscu klasyfikują się – poprosimy o werble – Polska i Jamajka. Chińscy lekkoatleci przywieźli z Japonii pięć medali. Zatem zarówno w lekkiej jak i pływaniu nie są źli, potrafią wygrać, lecz do amerykańskiego hegemona im daleko.

Duża liczba konkurencji przyciąga wielkich graczy

Analizując statystykę medalową dwóch mocarstw rzuca się w oczy, że oba kraje najbardziej zainteresowane są dyscyplinami, w których jest najwięcej medali do rozdania. Dobrym przykładem są gimnastyka i zapasy. Oba sporty posiadają aż 18 konkurencji, co czyni je czwartymi pod względem liczby rozdawanych medali, po lekkoatletyce, pływaniu oraz kolarstwie. W gimnastyce Chiny zdobyły 11 medali, RKO 10, USA 6, a Japonia 5. Lecz pamiętajmy, że Stany Zjednoczone przez długi czas nie mogły liczyć na swoją największą gwiazdę, Simone Biles, zmagającą się z problemami natury psychicznej. Możemy zakładać, że przy normalnej dyspozycji Biles klasyfikacja medalowa w tej dyscyplinie byłaby jeszcze bardziej wyrównana. Lecz w zapasach USA zdobyło już najwięcej, bo 9 krążków, natomiast Chiny 4.

Niewiele gorsze pod względem medalowego urodzaju jest strzelectwo sportowe, posiadające 15 konkurencji, które – jak łatwo policzyć – przekładają się na 45 krążków. 11 z nich padło łupem Chińczyków, natomiast 6 poszło na konto Amerykanów. Lecz kończąc temat dyscyplin, w których można zdobyć pokaźną liczbę medali należy podkreślić, że w jednej z nich Jankesi wybitnie odstają od swoich największych rywali. To podnoszenie ciężarów, w którym Chiny zdobyły 8 krążków – w tym 7 złotych – na co USA zdołały odpowiedzieć zaledwie srebrnym i brązowym medalem.

Małe, chińskie ciasteczka z wróżbą zwycięstwa

Chiny zdają sobie sprawę z różnicy jaką w końcowej klasyfikacji na korzyść Ameryki tworzą dwie największe dyscypliny sportu. Zatem Państwo Środka, choć stara się w nich nawiązać walkę z hegemonem, wymyśliło też nieco inny sposób na dopisywanie kolejnych cyferek do klasyfikacji medalowej. Chińczycy wręcz zabetonowali niektóre sporty, w których liczba medali do zdobycia jest niewielka. Ale jak mówi przysłowie, ziarnko do ziarnka…

Na przykład w skokach do wody Chiny wygrywają klasyfikację medalową od 1988 roku, czyli aż od dziewięciu edycji igrzysk olimpijskich. Ich przewaga nad resztą stawki jest ogromna i nie inaczej było w Tokio. Zdobyli tam 12 medali – 7 złotych i 5 srebrnych. Następna w klasyfikacji Wielka Brytania może pochwalić się… trzema krążkami, w tym jednym złotem, które w skoku synchronicznym z dziesięciometrowej wieży zdobyli Tom Daley i Matty Lee. Tym samym zostali oni jedynymi mistrzami olimpijskimi w skokach do wody pochodzącymi spoza Chin.

Nie inaczej jest w tenisie stołowym, który od lat pięćdziesiątych jest sportem narodowym, uprawianym w Chinach na szeroką skalę. Ich reprezentanci dominują w popularnym pinglu do tego stopnia, że kiedy w Pekinie zajęli całe podium w konkurencjach indywidualnych zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn, MKOl zdecydował na zmniejszenie liczby zawodników, których najsilniejsze kraje mogą wystawić do gry. Od Londynu każde państwo mogło reprezentować dwóch, zamiast trzech sportowców. W efekcie zamiast całego pudła, Chińczycy zajmowali dwa pierwsze miejsca, plus oczywiście wygrywali w deblach. W tym kontekście, w Japonii doszło do sporej niespodzianki w mikście, gdzie para Xu Xin/Liu Shiwen przegrała w finale z zawodnikami reprezentantami gospodarzy – Junem Mizutanim oraz Mimą Ito.

Kolejnym sportem zdominowanym przez Państwo Środka jest niezwykle popularny w Azji badminton, w którym Chiny wygrywają najwięcej medali niezmiennie od Sydney. W Tokio Chińczycy nieco powetowali sobie wpadkę z poprzednich igrzysk, gdzie wprawdzie wygrali klasyfikację medalową w tym sporcie, ale zdobywając zaledwie trzy krążki. Teraz ta sztuka udała im się sześciokrotnie.

Zatem sumarycznie, w trzech dyscyplinach w których łącznie do rozdania było 54 medali, Chiny wywalczyły ich 25. A podkreślmy jeszcze raz, że przez ograniczenia w wystawianiu liczby reprezentantów do danych konkurencji nie mieli szans by zajmować całość podiów.

A skoro już jesteśmy przy specjalizacjach narodowych w sportach, odpowiedzmy na jedno pytanie, które nurtuje wielu polskich kibiców.

Dlaczego mniejsze kraje wyprzedzają Polskę w klasyfikacji medalowej?

Wywalczenie 14 medali przez polskich sportowców może napawać dumą. To najlepszy wynik od Sydney – czyli od dwudziestu jeden lat – gdzie zdobyliśmy ich tyle samo, jednak aż sześć było złotych. Siedemnaste miejsce w klasyfikacji generalnej również wstydu nie przynosi. Ale pesymista może powiedzieć, że wcale nie ma wielkich powodów do radości, a już na pewno mogło być lepiej. Bo przed nami są Węgry, które liczą sobie niecałe dziesięć milionów mieszkańców. Z góry patrzy na nas również Kuba, posiadająca nieco ponad jedenaście milionów obywateli i będąca do tego o wiele biedniejszym krajem. Tego ostatniego nie można powiedzieć o Nowej Zelandii, ale z wymienionej trójki jest ona najsłabiej zaludniona – ma pięć milionów mieszkańców. Na igrzyskach w Tokio wywalczyła ona jednak aż dwadzieścia krążków. O Holandii – 17 milionów i 36 medali – nawet nie ma co wspominać.

Odpowiedź na pytanie dlaczego tak jest, jest stosunkowo prosta. To specjalizacja danych krajów w poszczególnych sportach. Oczywiście nie jest tak, że te państwa osiągają sukcesy wyłącznie w dyscyplinach, które wymienimy. Ale za każdym razem to one stanowią podstawę ich dobrego wyniku i to dzięki nim suma medali nie schodzi poniżej pewnego, określonego poziomu.

W przypadku Węgrów można by kolportować żarty opowiadane Czechom o braku dostępu do morza oraz ichniejszej marynarce wojennej, zmieniając tylko narodowość. Rzecz w tym, że owe kawały w przypadku bratanków okazałyby się nie do końca trafione, bo ci na każdych igrzyskach udowadniają, że w wodzie czują się świetnie. Podstawą ich medalowego dorobku stanowią wyniki osiągane w kajakarstwie oraz na pływalni – poza klasycznymi wyścigami, nie zapominajmy tez o piłce wodnej. Do tego dochodzi węgierska klasyka, jaką jest szermierka. I tak cztery sporty zapewniły Węgrom 14 z 20 zdobytych krążków.

Kuba to z kolei wyspa rządzona przez komunistów, na której sport zawodowy wciąż nie istnieje. Ogromną popularnością cieszy się tam boks, o czym szerzej pisaliśmy w tym miejscu. Pięściarstwo znajduje się na bardzo wysokim poziomie i nie brak mu potencjału ludzkiego ze względu na popularność. Ponadto, dla wielu młodych chłopców jest to szansa na lepsze życie. Na Kubie po sukcesie mogą liczyć na przychylność władz i benefity takie jak mieszkanie lub samochód. Nawet jeśli część z nich ucieka na zawodowstwo do innych krajów, to kubańscy bokserzy z każdych igrzysk i tak powracają z workiem medali. Tak było też w Tokio. Na siedmiu wystawionych bokserów, czterech zostało mistrzami w swoich kategoriach wagowych, a jeden zdobył brązowy medal.

Do tego dochodzą również zapasy i tym sposobem Kuba, która na igrzyska posłała 124 sportowców (dla przypomnienia – Polska 210) zdobyła szesć złotych oraz dwa brązowe medale. Ze względu na wyższość złota już ten wynik stawiałby Kubańczyków ponad Polską w tabeli, ale sumarycznie Rajska Wyspa skończyła z wynikiem 15 medali – 7 złotych, 3 srebrnych oraz 5 brązowych.

Nowa Zelandia to z kolei kajakarstwo, w którym w Tokio Lisa Carrington rozbiła bank, zdobywając trzy złote medale. To także wioślarstwo oraz oczywiście rugby – na igrzyskach w wersji siedmioosobowej. Z kolei Holandia słynie z kolarstwa, w którym wywalczyła aż 12 krążków, oraz wioślarstwa i lekkoatletyki, na której rozwój w ostatnich latach bardzo mocno postawiła.

Zupełnie tak, jak Polska, której triumfy w lekkiej atletyce nie wzięły się znikąd. Wynikają one z pracy szkoleniowców, rozwoju i dopływu nowych talentów, ale też wsparcia takich podmiotów jak Grupa ORLEN, która od wielu lat jest głównym sponsorem królowej sportu w Polsce. Wydaje się więc, że chyba znaleźliśmy przepis na to, jak zapewnić sobie około dwudziestu medali na każdych następnych igrzyskach. Wystarczy skupić się na kilku sportach – na przykład lekkoatletyce, sportach wodnych w których już mamy sukcesy, oraz dyscyplinie, w której jest dużo konkurencji – takiej, jak podnoszenie ciężarów czy konkretnym sporcie walki. W teorii brzmi to świetnie. W praktyce, powiedzcie o tym planie ludziom z dyscyplin które zostałyby pominięte – a tych siłą rzeczy będzie zdecydowana większość. Mamy dziwne przeczucie, że żaden z nich nie zapała entuzjazmem do takiego pomysłu…

SZYMON SZCZEPANIK

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Karol Detu
Karol Detu
1 rok temu

Amerykańskie występy na igrzyskach nie wiem czy nie są bardziej podejrzane od chińskich. Te wszystkie ich spektakularne wpadki na przestrzeni lat, dziwne historie sprzątaczek przypadkowo niszczących próbki z 26 lat w przeddzień kontroli, głośne sprawy używania zabronionych leków przypisanych legalnie przez lekarzy, ale wybranych znacznie dłużej niż się zaleca (siostry Williams)… naprawdę jesteśmy aż tak naiwni? Te podwójne amerykańskie standardy zaczynają doskwierać już wszystkim. Już dawno temu Amerykanie powinni występować jako Amerykański Komitet Olimpijski. Ale medialna nagonka na Chinczyków czy Rosjan jest tak duża, że aż przykro, że Amerykanom wszystko uchodzi na sucho, choć tam u nich to dopiero są… Czytaj więcej »

FałszywyProfil
FałszywyProfil
1 rok temu

Wszyscy w polskim internecie mówią, że Węgry przed nami, ale że Hiszpania i inne bogate kraje Europy za nami, to już nie mówią. Typowo polskie, samoponiżąnie

Aktualności

Kalendarz imprez