Kiedy kontrola antydopingowa pójdzie źle… z obu stron. Salwa Eid Naser może startować

Kiedy kontrola antydopingowa pójdzie źle… z obu stron. Salwa Eid Naser może startować

Od czerwca – gdy została zawieszona – wisiało nad nią widmo dłuższej dyskwalifikacji. A przecież niespełna rok wcześniej zszokowała świat, wygrywając mistrzostwo świata w biegu na 400 metrów. Salwa Eid Naser bardzo szybko mogła przejść drogę od świecącej pełnym blaskiem do spadającej gwiazdy. Tak się jednak nie stanie. Uratowało ją to, że kontroler antydopingowy… pomylił drzwi. 

Mistrzyni

Na mistrzostwach świata w Dausze okazała się najlepsza. Dla wielu było to sporą niespodzianką. Owszem, była faworytką do medalu, ale pierwsze miejsce wydawało się być zarezerwowane dla Shaunae Miller-Uibo. Tymczasem Salwa nie tylko ją wyprzedziła, ale też wykręciła wspaniały czas – 48.14. Najlepszy wynik w XXI wieku, najlepszy od ponad 30 lat, a trzeci w historii. Szybciej biegały tylko zawodniczki sprzed lat – Jarmila Kratochvilova i Marita Koch.

Natychmiast pojawiły się podejrzenia dotyczące czystości wyniku Naser, podobnie jak do dziś dyskutuje się na temat rekordów jej dwóch poprzedniczek. Początkowo jednak trzeba było uznać, że reprezentująca Bahrajn, a pochodząca z Nigerii biegaczka dopingu nie stosowała. Kilka miesięcy później pojawiły się już jednak dowody, wskazujące na to, że mogło być inaczej.

Zawieszona

Zasady obowiązujące lekkoatletów są takie, że ci muszą stale informować kontrolerów antydopingowych, gdzie będą przebywać i w jakich godzinach. Testy robi się bowiem niezapowiedzianie. W ciągu roku można ominąć dwie takie kontrole, trzecia oznacza już spore problemy, które mogą zakończyć się nawet dyskwalifikacją. Wszyscy doskonale to wiedzą, a testerzy zwykle starają się jak najbardziej dopomóc zawodnikom – jeśli nie zastaną ich pod wskazanym adresem, dzwonią na telefon i próbują się skontaktować. Wiadomo, zawsze może się przytrafić coś kompletnie nieprzewidzianego.

Naser ominęła łącznie cztery takie kontrole: 1 stycznia 2019 roku, 12 marca 2019, 12 kwietnia 2019 i 24 stycznia 2020 roku. Zawieszona została za pierwsze trzy wpadki, zwróćcie uwagę, że popełnione jeszcze przed mistrzostwami świata w Dausze, gdzie zdobyła złoto. Sama tłumaczyła wówczas, że taka wpadka to tak naprawdę nic wielkiego, czym tylko wpędziła sportowy świat w oburzenie. Szybko przypomniano wówczas, że w Bahrajnie w ostatnich latach na dopingu złapana została między innymi Ruth Jebet (mistrzyni olimpijska w biegu z przeszkodami) czy Kemi Adekoya (halowa mistrzyni świata).

Naser powtarzała jednak, że nigdy nie brała dopingu. – Nigdy nie byłam oszustką i nigdy nie będę. Przegapiłam trzy testy, a to normalne. Może się zdarzyć każdemu. Nie chcę, żeby ludzie się tym przejmowali, nigdy bym nie oszukiwała. Mam nadzieję, że wszystko zostanie rozwiązane. Nie podoba mi się to, ale będzie dobrze. Trudno mieć taką plamę przy nazwisku. Nigdy nie brałam leków poprawiających wydolność. Wierzę w talent i wiem, że go mam

Ostatecznie okazało się, że jej problemy faktycznie zostały rozwiązane. Ale w sposób, jakiego nikt się nie spodziewał.

Nie te drzwi 

W toku śledztwa wyszło na to, że jedna z nieudanych prób pobrania materiału do badań nie może zostać uznana za błąd Naser. Lub też: wyłącznie za błąd Naser. Kontroler, który przyszedł do biegaczki… pomylił bowiem drzwi. I przez dobrą godzinę dobijał się do kanistrów z benzyną, a nie mieszkania mistrzyni świata na 400 metrów. Kanistry, jak można się domyślić, nie odpowiedziały.

Oficjalny raport Athletics Integrity Unit (AIU), organu zajmującego się tą sprawą, stwierdza, że w miejscu, gdzie mieszka lekkoatletka “numeracja na drzwiach jest naprawdę myląca”. Dodaje też: “oczywistym jest, że kontroler był nerwowy i zdecydowany zrobić wszystko, co tylko możliwe, by namierzyć i przetestować zawodniczkę, swoje obowiązki traktował więc naprawdę poważnie”.

Namierzyć Naser mu się jednak nie udało. Choć również z jej winy, co w raporcie zaznaczono. Biegaczka mogła bowiem umieścić w odpowiednim miejscu dodatkowe informacje, jak trafić do jej mieszkania. W dodatku nie ma tam ani domofonu, ani dzwonka, a jakby tego było mało, to w stworzonej specjalnie do tego celu bazie, nie podała swojego aktualnego numeru telefonu. Podobno próbowała zrobić to wielokrotnie, nawet z pomocą swojego chłopaka, ale oboje nie byli w stanie uzupełnić tam wszelkich dodatkowych informacji i modyfikować ich na bieżąco.

Ostatecznie do ich aktualizacji skierowano więc inną osobę, której Naser miała jedynie przekazywać wiadomości na przykład o zmianie miejsca pobytu. Żeby było śmieszniej – w raporcie AIU to tego człowieka obwinia się o to, że reprezentantka Bahrajnu ominęła ostatni test, 24 stycznia tego roku. Gość bowiem nie czuł się dobrze, zasnął w ciągu dnia i przegapił SMS-a od biegaczki, która informowała go, że jest w podróży. W tym czasie kontrolerzy zapukali do miejsca podanego w bazie, gdzie już jej jednak nie było. Komedia omyłek, co?

Tamtego testu jednak nie odwołano, a w raporcie zamieszczono radę dla Naser, by ta wreszcie nauczyła się zmieniać informacje sama i mogła zostać “panią własnego losu”. Na jej szczęście w przeciwieństwie do styczniowego, test z kwietnia ubiegłego roku – przez pomyłkę kontrolera – został ostatecznie uznany za nieważny. I choć na koncie biegaczki wciąż widnieją trzy przegapione próby, to startować będzie mogła, bowiem ostatnia z nich (24 stycznia 2020) przyszła ponad rok po pierwszej (1 stycznia 2019). A to oznacza, że – przynajmniej na razie – Naser przygotowuje się do igrzysk w Tokio, na których będzie wielką faworytką do złota.

Kontrolerzy za to powinni już teraz studiować mapy z rozkładem pomieszczeń w miejscu, w którym Salwa mieszka. Ot, tak na wszelki wypadek.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez