Kibice przywitali paraolimpijczyków w Warszawie!

Kibice przywitali paraolimpijczyków w Warszawie!

W ostatnich dniach furorę w mediach społecznościowych robiły zmagania sportowców z niepełnosprawnościami podczas igrzysk paraolimpijskich w Tokio. Pływacy bez rąk i nóg czy łucznicy naciągający sprzęt siłą tułowia – to wszystko robiło niesamowite wrażenie. W przypadku tej imprezy motto “dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą” ma wyjątkowy wymiar. Nasza srebrna medalistka w pchnięciu kulą z Tokio Lucyna Kornobys ma je nawet… wytatuowane na przedramieniu. Dziś spora grupa naszych sportowców wróciła do Warszawy. Na lotnisku Okęcie zgotowano im gromkie przywitanie.

25 medali, w tym 7 złotych, 6 srebrnych i 12 brązowych to dorobek naszych paraolimpijczyków, z którego możemy być zadowoleni. Kilkanaście dni żmudnej rywalizacji było zwieńczeniem pięcioletnich przygotowań przeciągniętych przez pandemię koronawirusa. Z jej powodu na trybunach brakowało zresztą kibiców, a przebywanie w samym Tokio również było nieco utrudnione.

– Staraliśmy się jeździć na zawody innych sportowców i ich wspierać, bo to jednak bardzo potrzebne, ale głównie moja droga w Japonii polegała na przemieszczaniu się z pokoju do stołówki. Za oknem widać było piękne Tokio, którego nie mogliśmy zwiedzać. To bolało. Dopiero po starcie udało się na chwilę wyjść i kupić zasłużone piwko – opowiadała po wylądowaniu mistrzyni paraolimpijska w skoku w dal Karolina Kucharczyk. – Teraz przede mną kilka godzin drogi do Rawicza i czas na spotkanie z moimi kibicami. Parę dni świętowania będzie na pewno! – dodawała.

Wyczekiwanie na naszych bohaterów nieco się przedłużało, a reprezentacja chciała się zaprezentować w pełnym składzie. Nikt nie zamierzał jednak narzekać i dobra atmosfera udzielała się wszystkim obecnym. W pracy ku chwale świetnych sportowców uwijali się pracownicy Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego, którzy rozdawali zgromadzonym kibicom flagi oraz szaliki. Spora część z nich miała jednak przygotowane własne gadżety, a najbardziej widoczni byli fani Macieja Lepiato oraz Oliwii Jabłońskiej. Ktoś powie, że to “tylko” brązowi medaliści, ale przecież pierwszy to dwukrotny mistrz paraolimpijski z Londynu i Rio w skoku wzwyż, a druga to nasza jedyna tegoroczna zawodniczka, która z Tokio przywiozła krążek wywalczony w basenie. Oliwia już w Polsce skradła zresztą serca miłośników zwierząt, dlatego że w hali odlotów pojawiła się z uroczym białym pieskiem na rękach.

Konferencję prasową zorganizowaną przy miejscu, z którego wychodzili Polacy, poprzedziły głośne śpiewy “sto lat” na cześć obchodzącej 25. urodziny mistrzyni paraolimpijskiej w pchnięciu kulą Renaty Śliwińskiej. Wśród oficjalnych przemówień wyróżniły się z kolei dwie postacie. Pierwszą z nich był ambasador Japonii w Polsce Miyajima Akio, który wykazał się świetną znajomością i wymową języka polskiego, co chwila kłaniając się naszym sportowcom.

Później głos zabrała mistrzyni w deblu oraz brązowa medalistka w singlu Natalia Partyka – prawdziwa legenda sportu paraolimpijskiego w Polsce. Urodzona w Gdańsku tenisistka stołowa postanowiła przekazać swój złoty medal z turnieju drużynowego na licytację, której celem jest wsparcie jej Funduszu Stypendialnego (którego beneficjentką w przeszłości była m.in. Maria Andrejczyk).

To piękny gest – zagadywaliśmy Natalię po zakończonej konferencji.

– Spokojnie, zrobiłam to tylko dlatego, że medale z Tokio są wyjątkowo ciężkie. Niech ktoś inny się pomęczy – uśmiechała się mistrzyni. – W Tokio przegrałam pierwszy mecz na igrzyskach paraolimpijskich od 2008 roku. Na pewno jestem trochę rozczarowana, ale mam brąz, a poza tym udało się zdobyć złoto w drużynie. To było naprawdę wiele miesięcy trudnej pracy i mnóstwa wyrzeczeń. Teraz odrzucam rakietkę w kąt, nie będę na nią patrzeć przez dobrych kilka dni. Pora na odpoczynek – dodała Partyka podsumowując swój występ.

Działalność związana z Funduszem Stypendialnym to nie jedyna rzecz, która łączy Partykę i Andrejczyk. Nasza oszczepniczka również przecież parę tygodni temu przekazała swój srebrny krążek wywalczony w Japonii na licytację i wsparła potrzebujących. Takie inicjatywy są coraz powszechniejsze w naszym sporcie. – Mam chorą chrześnicę, która cierpi na bardzo rzadką przypadłość związaną z krwinkami. Wszystkie medale, które dotychczas wywalczyłam, na pewno przekażę na wsparcie dla niej – mówiła Karolina Kucharczyk.

Wszyscy zgodnie podkreślali również wzrost zainteresowania mediów oraz kibiców sportem osób niepełnosprawnych i prawdziwie podniosłą oprawę igrzysk. Kolejna edycja imprezy już za trzy lata w Paryżu, więc okres wyczekiwania, przynajmniej w teorii, powinien być krótszy niż ostatnio. Nasi sportowcy na pewno powalczą o to, aby sięgać po najwyższe laury i przełamywać własne bariery.

WOJCIECH PIELA


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez