Kendricks w pościgu za Duplantisem. Dziś pojedynek w Glasgow.

Kendricks w pościgu za Duplantisem. Dziś pojedynek w Glasgow.

Brązowy medalista olimpijski, podwójny mistrz świata Sam Kendricks zwyciężył konkurs w skoku o tyczce podczas  Orlen Cup w Łodzi. Mimo że tym razem Amerykanin nie zbliżył się do granicy sześciu metrów, kilka dni wcześniej we francuskim Rouen ustanowił rekord Ameryki Północnej (6,01 cm). W Atlas Arenie rozprawił się z rywalami zaliczając 5,80 m w trzeciej próbie, by… przerwać skakanie.

– Każde zawody są inne, naprawdę. Dziś to było widać, kiedy patrzyliście na innych zawodników, jak Mateusz Jerzy, Paweł Wojciechowski czy nawet ja, że tu naprawdę ciężko się dziś skakało. Każdy z nas trochę się męczył na początku i odbijaliśmy się od sufitu. I tutaj musze wspomnieć o publiczności. Rozmawiałem z trenerem, że nie czuję się dziś dobrze, ale ze skoku na skok poprawiałem się. Bez wspaniale reagującej publiczności nie wykrzesałbym z siebie energii – opowiadał dziennikarzom po mityngu Orlen Cup.

SPONSOREM TYTULARNYM MITYNGÓW W TORUNIU I ŁODZI JEST PKN ORLEN

W sobotę w Glasgow kolejna odsłona World Athletics Indoor Tour. Po raz drugi w sezonie naprzeciw siebie staną Armand Duplantis i Sam Kendricks (niestety zabraknie tam trzeciego medalisty ostatnich mistrzostw świata Piotra Liska). W pierwszym ich pojedynku tego sezonu górą był Duplantis, który właśnie w Duesseldorfie po raz pierwszy zasadził się na rekord świata, lecz minimalnie strącił poprzeczkę łokciem. Na szczęście dla kibiców ORLEN Copernicus Cup, bo dzięki tamtej zrzutce rekord pobił na ich oczach w Toruniu. Jak Kendricks zareagował na wieść o rekordzie świata młodszego kolegi (Szwed ma lat 20, Amerykanin 28)? – Stałem na rozbiegu podczas mityngu we Francji, szykowałem się do pierwszego skoku. Usłyszałem jakiś komunikat po francusku. Niczego oczywiście nie zrozumiałem. Cały obiekt zamilkł. Miałem wrażenie, że wszyscy oczekują ode jakiejś mnie reakcji. Ale kiedy kolega do mnie podszedł i powiedział co się stało, poczułem ogromną radość. To niesamowite. Tak samo się cieszyłem, kiedy Mondo skoczył 6,05 na mistrzostwach świata i kiedy pobił rekord liceum w Teksasie. Cieszą mnie sukcesy kolegów, bo to dodaje również czegoś więcej dla mnie w przyszłości – mówił. – Trzeba zrozumieć, że pobicie rekordu świata to coś szczególnego, nie każdy może tego dokonać.  Uwierz mi. Wiem to od początku. Razem z moim trenerem przebyliśmy długą drogę do tego miejsca. Jeśli teraz rzuciłbym, że też pobiję rekord, byłby to brak szacunku dla osiągnięcia Duplantisa. To oczywiście moje marzenie, ale dotąd osiągnąłem tak dużo w tym sporcie,  poznałem tak wspaniałych ludzi, że jeśli nie pobiję rekordu, moja kariera się nie załamie. Zrobiłem dotąd naprawdę dużo, z dwoma mistrzostwami świata na czele.

W historii ich pojedynków 14-krotnie wygrywał Kendricks, a jedynie pięć razy górą był Duplantis. Jednak od momentu kiedy Szwed przeszedł w pełni na zawodowstwo (pierwszy kompletny sezon jako seniora) w 2019 roku bilans się wyrównał i w tej chwili remisują 4:4. Kiedy w Łodzi Sam zakończył konkurs na 5,80 i nie skakał dalej, choć mógł – pojawiły się pytania, czy chodzi o kumulacje sił na Glasgow. – Na pewno dałem z siebie wszystko, na szczęście mam cztery dni odpoczynku. Dziś mogłem skoczyć tylko 5,80. Najważniejsze, że konkurs się podobał – w wypowiedziach mistrza świata nie brakuje kurtuazji. Zresztą na komplementy z jego strony załapał się i Polski Związek Lekkiej Atletyki oraz my, naród… W tym przypadku chodziło o huraganowe wiatry nad Europą, które opóźniły i postawiły pod znakiem zapytania udział skoczka w zawodach Orlen Cup. – Słyszeliście o wichurach nad Niemcami i Francją, również nad Polską.  Utknąłem we Francji, bo zatrzymano wszystkie loty. Dodatkowo przechodziłem kontrolę antydopingową, aby móc ratyfikować rekord Ameryki. Chciałbym podziękować Polskiemu Związkowi Lekkiej Atletyki za gotowość i pomoc w dotarciu tutaj, świetna sprawa, dziękuję. Dlatego lubię przyjeżdżać do Polski. Tu są naprawdę świetni ludzie.

Miło.

W lekkiej atletyce gęsto jest od rekordów, statystyki, wyników najlepszych, najgorszych. W kontekście Indoor Touru w Glasgow przypomina się, że najlepszy wynik na Wyspach uzyskał Renaud Lavillenie (do soboty jeszcze rekordzista świata), który skoczył 5,90 m, dzięki czemu zdobył mistrzostwo świata na hali w Birmingham 2018. Rezultat ten wyrównał Paweł Wojciechowski rok temu podczas mistrzostw Europy. Tymczasowo Pawłowi do formy na 5,90 m wciąż jeszcze brakuje 30 cm. W Łodzi pokonał 5,60, ale wcześniej męczył się nawet na 5,30 m… – Paweł Wojciechowski, mimo że nie miał dziś dobrego dnia, drzemie w nim ogromny potencjał. To mistrz Europy w hali sprzed roku, wraca z naprawdę potężną siłą – podsumował polskiego mistrza świata z 2011 roku Kendricks. Oby również Piotr Lisek wrócił ze zdwojoną siłą, bo tymczasem pauzuje z powodu kontuzji. Świadomy jest tego również Amerykanin: – Wróci silniejszy. Tak jak w ubiegłym roku, kiedy dwa razy skoczył sześć metrów – niemalże patrząc mi prosto w oczy – dodał i trudno mu nie uwierzyć, że naprawdę trzyma kciuki za jak najwyższą formę rywali. – Trzeba pamiętać że jeśli ktoś dodaje czegoś do tego sportu, pomaga tym samym nam wszystkim. Dzięki Mondo więcej ludzi będzie oglądało skok o tyczce. Ze mnie dumna jest Ameryka, a cały świat jest dumny z Mondo.

Na sam koniec rozmowy Sam Kendricks dodał jeszcze coś istotnego. Ze względu na przesunięcie na przyszły rok Halowych Mistrzostw Świata pozostałe mityngi nabiorą innej rangi: – Teraz wszyscy będą takie imprezy jak Orlen Cup traktować jeszcze poważniej, tak jak by były małymi mistrzostwami świata.

W Glasgow na starcie stanie też pokaźna grupa zawodników z Polski, również z Orlen Teamu:
Katarzyna Sokólska, Remigiusz Olszewski (oboje 60 m),
Klaudia Siciarz, Angelika Węgierska (obie 60 m ppł.),
Iga Baumgart-Witan, Justyna Święty-Ersetic (obie 400 m),
Adam Kszczot, Mateusz Borkowski (obaj 800 m),
Anna Pólkowska, Angelika Cichocka (obie 1000),
Aneta Lemiesz (jako zając), Marcin Lewandowski (oboje 1500 m),
Paweł Wojciechowski, Robert Sobera (skok o tyczce).

Dziś w nocy Justyna Święty-Ersetic straciła przewodnictwo w światowych tabelach. Tydzień temu pobiła halowy rekord Polski czasem 51.37. Podczas mityngu w Albuquerque – mistrzostw USA, w biegu eliminacyjnym Wadeline Jonathas pobiegła 51.32.

DARIUSZ URBANOWICZ

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez