Katarzyna Wasick wicemistrzynią Europy w pływaniu!

Katarzyna Wasick wicemistrzynią Europy w pływaniu!

15 lat czekaliśmy na medal kolejnej Polki w mistrzostwach Europy na długim basenie. Ostatnie krążki zdobywały w 2006 roku Otylia Jędrzejczak, Katarzyna Baranowska i kobieca sztafeta 4×200 metrów stylem dowolnym. Kawał czasu. Nadzieje na przełamanie tej fatalnej serii pokładaliśmy w Katarzynie Wasick. Polka była jedną z faworytek do medalu w wyścigu na 50 metrów stylem dowolnym. Nie zawiodła, zdobywając srebro. To pierwszy krążek dla Polski na tych mistrzostwach i pierwszy w historii naszego pływania w tej konkurencji u kobiet. 

Szybko, coraz szybciej

Wasick znakomite czasy wykręcała już w zeszłym roku na International Swimming League. Tam urosła wręcz do miana jednej z najszybszych pływaczek świata, wykręcając fantastyczne rezultaty na 50 i 100 metrów kraulem. Haczyk był tylko jeden – w Budapeszcie pływano wówczas na krótkim basenie. A wiadomo, że to inna specyfika, dużą rolę odgrywają nawroty, technika zawodników, płynność odbicia się od ściany. To są te detale. Na długim basenie, olimpijskim, pływa się jednak inaczej. Nie zmieniało to jednak faktu, że za sprawą jednej imprezy Polka stała się naszą nadzieją olimpijską, a i ona sama przyznawała, że teraz otwarcie może mówić o medalu.

– Pamiętam, jak po trzech miesiącach treningów postanowiłam pojechać na mistrzostwa Polski. Dostawałam żartobliwe wiadomości, czy uda mi się złamać minutę na setkę kraulem. A ja wygrałam tę konkurencję. Okazało się, że jestem w super dyspozycji. Te czasy szybko leciały w dół. Musiałam ponownie ułożyć sobie cele, one zmieniały się na bieżąco. Była kwalifikacja na igrzyska, potem półfinał igrzysk, teraz jest medalmówiła nam w wywiadzie.

Nic dziwnego, że na jej występ na mistrzostwach Europy czekaliśmy najbardziej. Jak się okazało – nie bez podstaw. Już w eliminacjach rywalizacji na 50 metrów pobiła rekord Polski. W półfinale awansowała z trzecim czasem i jeszcze poprawiła ten czas. Dziś po 19 przyszedł czas na finał, w którym liczyliśmy na medal. Kasia nas nie zawiodła. Wywalczyła srebro – ex aequo z Dunką Pernille Blume. Szybsza od Polki i Dunki była tylko fantastyczna Ranomi Kromowidjojo z Holandii. Wasick srebro powinno jednak bardzo cieszyć, w końcu jeszcze niedawno wydawało się, że już w ogóle nie będzie rywalizować. Do tego jej czas z finału – 24.17 s – to kolejny rekord Polski! Łącznie z rekordu, jaki obowiązywał przed mistrzostwami, urwała aż 41 setnych sekundy. Na 50 metrów stylem dowolnym to niesamowicie dużo.

Co to oznacza?

Jak patrzyć na wyniki Polki w perspektywie igrzysk? Z wielkim optymizmem. 50 metrów dowolnym to wśród kobiet konkurencja, w której raczej królują Europejki (dziś na starcie zabrakło Sarah Sjöström, która ma kontuzję, ale możliwe, że przed Tokio zdoła dojść do formy). Spoza Starego Kontynentu szczególną uwagę zwraca ledwie kilka pływaczek, na czele z Simone Manuel. Amerykanka w Rio de Janeiro wywalczyła cztery medale. Na 50 metrów stylem dowolnym była druga, wyprzedziła ją wówczas jedynie… Pernille Blume. Manuel to z pewnością jedna z faworytek do medalu, ale Wasick też już się taką stała. Jeśli na igrzyska przyjedzie w najlepszej formie, może sprawić nam wiele radości. Dzisiejszy medal to jej największy sukces w karierze, ale oby takim pozostał tylko przez nieco ponad dwa miesiące.

Całkiem zresztą prawdopodobne, że w Tokio wystartuje też na 100 metrów stylem dowolnym. Choć tu będzie dopiero walczyć o kwalifikację, właśnie na trwających mistrzostwach Europy. Medalu w tej konkurencji w jej wykonaniu raczej nie ma się co spodziewać, ale – co sama zapowiadała – na igrzyska powinna się dostać. I za to trzymamy kciuki.

Pozostali

Inni Polacy, którzy dziś startowali, nie weszli do finałów, choć wyniki Jakuba Majerskiego i (zwłaszcza) Krzysztofa Chmielewskiego – ledwie 17-letniego – na 200 metrów stylem motylkowym trzeba uznać za całkiem niezłe. Obaj wypełnili dziś zresztą minimum olimpijskie na tym dystansie (Majerski swoje drugie, wcześniej miał też na 100 metrów motylkiem) i pojawią się w Tokio, by i tam się zaprezentować.

Kontrowersje wzbudziła za to sytuacja naszej sztafety 4×100 metrów stylem dowolnym. Jakub Kraska, nasz czołowy kraulista, chciał skupić się na starcie indywidualnym. Nie pomogło to ani jemu, ani sztafecie – on zajął odległe miejsce, ona nie przeszła przez kwalifikacje. Sytuację na swoim instagramowym profilu skomentował Kacper Majchrzak. – Pytacie, dlaczego nie startowali aktualni mistrzowie Polski na 100 metrów. Karol Ostrowski nie został powołany na zawody, a jak widać, bardzo by się przydał umacniając sztafetę. Kuba Kraska zrezygnował ze startu w eliminacjach sztafety, licząc, że damy radę awansować do finału. Swoją decyzję argumentował startami indywidualnymi następnego dnia. Na zebraniu wszyscy zaakceptowali ten wybór, ale przy takim rozdaniu było ryzyko, że możemy wylądować na miejscu tuż za finałem. Niestety ten scenariusz się ziścił. Atmosfera jest słaba, team spirit uleciał, a decyzje wokół sztafet to codziennie zaskoczenie – pisał.

Cóż, atmosferę wokół polskiego pływania uratowała dziś więc Kasia Wasick. A czy może zrobić to ktoś jeszcze? Kandydaci są. I to dobrze znane nazwiska – Paweł Juraszek czy Radosław Kawęcki. To jednak nie przypadek Wasick, gdzie medalu nie tyle sobie życzyliśmy, co wręcz mogliśmy się spodziewać. Tu o krążki będzie znacznie trudniej i każdy będzie w pewnym sensie miłą niespodzianką.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez