Karsten Warholm w pogoni za rekordami

Karsten Warholm w pogoni za rekordami

Rekordy świata w lekkiej atletyce w 2020 roku? Przyznajcie, nikt z nas nie spodziewa się, żeby był to częsty widok. Zakłócony cykl przygotowań, pojedyncze imprezy (których z czasem powinno być oczywiście coraz więcej) i to bez udziału kibiców – takie warunki nie sprzyjają zawodnikom chcącym zapisać się na kartach historii. A jednak Karsten Warholm kilka dni temu podczas zawodów w Oslo “Impossible Games” zanotował najlepszy wynik wszech czasów w biegu na 300 metrów przez płotki. Co więcej, to wyłącznie próbka możliwości tego utalentowanego Norwega.

Śmiało możemy określić go mianem jednego z najlepszych lekkoatletów na świecie. Mimo młodego wieku swoją wielkość udowadniał już wielokrotnie. Jest dwukrotnym mistrzem świata i mistrzem Europy na 400 metrów przez płotki. A przecież jeszcze całkiem niedawno, w 2017 roku w Bydgoszczy, startował na młodzieżowym czempionacie Starego Kontynentu. Nie znajdziemy wielu zawodników poniżej 25. roku życia, którzy mogą pochwalić się takimi osiągnięciami.

Coraz lepszy

Nie można powiedzieć o nim, jako o niedocenianym zawodniku. W końcu w poprzednim roku otrzymał nagrodę od IAAF dla Lekkoatlety roku w Europie (w naszym rankingu wylądował na 5. miejscu). Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że Norweg nie cieszy się specjalnie dużą popularnością, choćby ze względu na to, w jak niszowej konkurencji się specjalizuje. A szkoda, bo to naprawdę kawał kozaka, który w niedalekiej przyszłości może pokusić się o pobicie “rekordu z brodą”. Mowa o wyczynie Kevina Younga z 1992 roku, kiedy to Amerykanin przebiegł 400 metrów ppł w czasie 46,78.

Warholm rok temu w Zurychu zanotował rezultat gorszy o zaledwie 0,14 sekundy. To oczywiście dwa najlepsze wyniki w historii. Warholm ma jednak 24 lata i sporo czasu, aby wskoczyć na pozycję numer jeden. Kto wie, może gdyby nie pandemia, dokonałby tego już w tym roku, podczas igrzysk w Tokio albo mistrzostw Europy. Na razie udało mu się odhaczyć rekord na dystansie krótszym o 100 metrów.

Jak do tego doszło? Cztery dni temu Warholm wystartował na Impossible Games, imprezie odbywającej się w Oslo. Wzięło w niej udział 50 lekkoatletów, rozdzielonych na 13 konkurencji. Na samym stadionie zameldowali się jednak wyłącznie zawodnicy lokalni, z krajów skandynawskich (plus manekiny w miejscu kibiców). Popisy Renauda Lavillenie oraz kenijskich biegaczów – również uczestników Impossible Games, były transmitowane przez internet, zawodnicy nie przylecieli do Norwegii.

Co więcej, Warholm… biegł sam. Nikt mu nie towarzyszył od startu do mety – wszystko oczywiście z powodu profilaktyki przed koronawirusem. W takich warunkach Norweg wykręcił 33,78, bijąc rekord Brytyjczyka Chrisa Rawlinsona z 2002 roku o 0,7 sekundy. Bułka z masłem.

Cel – Tokio

Nie zdziwi nas, jeśli na 24-latku ten wyczyn nie zrobił specjalnego wrażenia. Jego ambicje są większe, olimpijskie. Podczas imprezy w Rio De Janeiro w 2016 roku był jeszcze za młody, aby liczyć się w walce o podium (odpadł w półfinale). Już w Tokio droga do złotego medalu będzie jednak stała przed nim otworem.

Jaka jest tajemnica sukcesów młodego lekkoatlety? Jednoznacznie stwierdzić trudno, ale, co ciekawe, Norweg trenuje… wyłącznie z kobietami. W jego grupie treningowej, prowadzonej przez Leifa Olava Alnesa,  znajdują się trzy lekkoatletki: Amalie Iuel, Elisabett Slettum oraz Solveig Hernandez Vrale. Podobno sportowcy dogadują się znakomicie, a Warholmowi absolutnie nie przeszkadza, że nie ma w ekipie żadnego zawodnika umiejącego rywalizować z nim na jego dystansie. Wyniki mówią zresztą same za siebie.

Co tu dużo mówić: jeśli świat lekkiej atletyki w ciągu najbliższych miesięcy rozbudzi się na stałe, to bądźmy pewni, że o Karstenie Warholmie cały czas będzie głośno.

Fot. Newspix.pl


Aktualności

Kalendarz imprez