Kapitalny comeback Igi Świątek! Polka pokonała kolejną Amerykankę

Kapitalny comeback Igi Świątek! Polka pokonała kolejną Amerykankę

Iga Świątek potrzebowała dzisiaj trochę czasu, aby wejść na właściwe obroty. Ale jak już to zrobiła, jak zaczęła grać na swoim poziomie, jej rywalka, Madison Keys, zwyczajnie nie miała z nią szans. Polska tenisistka najpierw obroniła trzy piłki setowe w pierwszej partii, a następnie poszła za ciosem, absolutnie dominując drugiego seta (7:5, 6:1). Tym samym awansowała do kolejnej fazy turnieju WTA w Rzymie, w której czeka na nią Barbora Krejcikova z Czech.

W ramach przypomnienia: Iga nie miała najtrudniejszej przeprawy w 1. rundzie. Co prawda Alison Riske początkowo się jej stawiała, ale dostała kontuzji, przez co pojedynek dobiegł końca w pierwszym secie. Polka mogła zatem w spokoju, a także zapewne w pełnej świeżości, przygotowywać się do kolejnego starcia.

Co mogliśmy powiedzieć o Madison Keys, jej rywalce w 2. rundzie? To zawodniczka, która w przeszłości potrafiła zaskakiwać. Choćby wtedy, kiedy w 2017 roku doszła do finału US Open. Uległa w nim Sloane Stephens, swojej rodaczce, ale w świat wówczas poszedł przekaz – Amerykanie nie muszą się obawiać o następczynie Sereny Williams.

Minęło parę lat i okazuje się, że Stany Zjednoczone faktycznie mają szereg utalentowanych zawodniczek, ale Keys raczej stoi gdzieś z boku, a nie jest czołową postacią. Więcej mówi się o Sofii Kenin, Cori Gauff, Amandzie Anisimovej czy Jennifer Brady.

W każdym razie – Amerykanka, obecnie zajmująca 23. pozycję w rankingu WTA, udowadniała, że grać w tenisa potrafi. Iga Świątek zatem musiała się mieć na baczności, szczególnie że z tą rywalką miała zmierzyć się po raz pierwszy. Inna sprawa, że – szczególnie biorąc pod uwagę, że turniej w Rzymie jest rozgrywany na mączce – należało się raczej spodziewać zwycięstwa Polki.

Nie tak szybko…

Keys widocznie jednak miała w nosie nasze przemyślenia, bo do dzisiejszego spotkania przystąpiła, jakby to właśnie ona była faworytką. Szybko przełamała polską tenisistkę, potem co prawda straciła własne podanie, ale nie wpłynęło to na jej późniejszą postawę. Grała agresywnie, potrafiła od czasu do czasu zaskoczyć asem serwisowym. Po uzyskaniu kolejnego przełamania udało się jej wyjść na prowadzenie 4:2 w gemach. Oczywiście nie wszystko brało się wyłącznie z jej dobrej gry – Iga popełniała też sporo błędów własnych.

Amerykanka była bardzo bliska zgarnięcia pierwszej partii, bo przy stanie 5:3 miała trzy piłki setowe. Polka jednak zdołała się wybronić, po czym poszła za ciosem. Wygrała tego gema, a także dwa kolejne. I nagle zamiast przegrać 3:6, wygrywała 6:5. Wynik wyglądał lepiej, to i Polka poczuła się pewniej i zaczęła trafiać forhendem. Udało jej się tym samym dopełnić dzieła zniszczenia i wyjść na prowadzenie w meczu.

Co miało miejsce w drugim secie? Cóż, Amerykanka się kompletnie rozsypała. Nie była już zwyczajnie w stanie wrócić, przede wszystkim mentalnie, do meczu. Psuła proste piłki, straciła skuteczność na serwisie. Tymczasem Iga absolutnie zapomniała o średnio udanym początku meczu. Zaczęła po prostu grać na swoim, wysokim poziomie. Pokonanie Amerykanki było kwestią czasu. Ostatecznie w drugiej partii straciła tylko jednego gema.

W kolejnej fazie turnieju WTA w Rzymie nasza tenisistka zmierzy się z Barborą Krejcikovą, która pokonała Sofię Kenin (niestety nie dojdzie zatem do powtórnego spotkania finalistek ubiegłorocznego French Open).

Fot. Newspix.pl


Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Ola
Ola
1 miesiąc temu

obroniła trzy piłki meczowe w pierwszym secie :O
nastąpiła jakaś zmiana przepisów w kobiecym tenisie? dla kolegi pytam

Menelaos
Menelaos
1 miesiąc temu

Kacper odpisz Oli ,nie bądź Qtasem

Aktualności

Kalendarz imprez