Jurecki wraca do Polski, zagra w Azotach

Jurecki wraca do Polski, zagra w Azotach

Dziurawił obrony najlepszych europejskich zespołów, podnosił trofeum za zdobycie Ligi Mistrzów, trzykrotnie meldował się na podium mistrzostw świata, a w przyszłym sezonie zagra… w Azotach Puławy. To już pewne: Michał Jurecki wraca do Polski, wzmacniając czwarty klub ostatnich rozgrywek. Kto by pomyślał, że jeden z największych transferowych ruchów w PGNiG Superlidze ostatnich lat dojdzie do skutku w momencie, kiedy światowy sport stanął w miejscu.

Na wstępie warto zaznaczyć, że o ile przyjście Jureckiego do Puław może uchodzić za niespodziankę, to pierwsze pogłoski na ten temat pojawiły się już na początku lutego. Informacjom Przeglądu Sportowego stanowczo zaprzeczył wtedy prezes klubu Jerzy Witaszek, podkreślając że były reprezentant Polski ma ważny kontrakt do 2021 roku z mistrzem Niemiec Flensburgiem Handewitt. – Nie ma więc dziś żadnych podstaw, aby stwierdzić, że od nowego sezonu doświadczony rozgrywający będzie naszym zawodnikiem – mogliśmy przeczytać na oficjalnej stronie klubu.

A jednak… Michał Jurecki po rocznej przerwie wraca do Polski i to wcale nie do jednego z dwójki ligowych mocarzy, a zespołu, który ukończył przedwcześnie przerwany sezon poza podium. Od przyszłych rozgrywek kibice w Puławach będą więc mogli cieszyć się z obecności – nie bójmy się tego powiedzieć – jednego z najlepszych polskich piłkarzy ręcznych w historii.

“Dzidziuś” w tym roku co prawda skończy już 36 lat, ale o jego formę można być spokojnym. Podkreśla to w rozmowie z nami Michał Matysik, były reprezentant Polski i telewizyjny ekspert: – Myślę, że jeśli chodzi o klasę Michała, to nikt nie musi się o nią martwić – jest to olbrzymie wzmocnienie dla Puław. Należy tylko bić brawo prezesowi Witaszkowi, że udało się nakłonić takiego zawodnika do przyjścia do jego zespołu. Życzmy sobie, aby najbliższy sezon doszedł do skutku, bo wszyscy na pewno chcemy zobaczyć, jak Michał się w tych Azotach odnajdzie.

Jak to się jednak stało, że utytułowany rozgrywający zasilił szeregi Azotów Puławy? Po pierwsze, to zespół stosunkowo silny pod względem finansowym. Po drugie, mówimy o zawodniku, który już swoje w karierze wygrał. Trzy medale mistrzostw świata, siedem tytułów mistrza Polski, triumf w Lidze Mistrzów, jest też dwukrotnym uczestnikiem igrzysk olimpijskich (Pekin 2008, Rio 2016). Choć oczywiście nie twierdzimy, że jego ambicje zostały w stu procentach zaspokojone, bo Azoty w końcu celują wysoko – o czym świadczy fakt, że kontrakt z nimi podpisał Lars Walther, były szkoleniowiec Wisły Płock. I człowiek, który w 2011 roku wyrwał Vive Kielce z rąk ostatnie jak na razie mistrzostwo dla Nafciarzy. Wracając więc do Jureckiego – triumfował w Vive, brylował przez lata w Niemczech – choć akurat we Flensburgu pełnił drugoplanową funkcję – a teraz przyszedł czas na kolejne wyzwania i sprawdzenie się w nowym środowisku.

Matysik: – Warto pamiętać o specyfice tego sezonu… raz, że nie został rozegrany do końca. Dwa, że Michał pewnie spodziewał się, że będzie w Flensburgu odgrywał nieco większą rolę, niż było mu to dane. Być może też względy rodzinne, albo jakieś pomysły na przyszłość. To wszystko zebrane do kupy mogło złożyć się na taką decyzję. Kiedy ta informacja się pojawiła po raz pierwszy, to wiele osób traktowało ją jako żart, ale jeżeli jest to już potwierdzone, to należy uznać to za spore wydarzenie i w pewnym stopniu niespodziankę.

Co ciekawe, w Azotach grał również brat Michała, kołowy Bartosz Jurecki. Potem był nawet trenerem tego klubu, ale na tym stanowisku sprawdził się średnio. Obecnie pełni funkcję szkoleniowca innego ekstraklasowego zespołu, Piotrkowianina Piotrków Trybunalski. Na parkietach PGNiG Superligi po raz kolejny dojdzie więc do pojedynku braci, choć występujących już w zupełnie innych rolach.

Fot. 400mm.pl


Aktualności

Kalendarz imprez