Irenissima dziś świętowałaby 74. urodziny

Irenissima dziś świętowałaby 74. urodziny

Irenissima to sparafrazowane imię Ireny Szewińskiej, z łaciny, stopień najwyższy, najdoskonalszy. Bo była najdoskonalsza, najlepsza i nawet dziś, po latach wygrywa rankingi na najlepszą lekkoatletkę wszech czasów. Dziś siedmiokrotna medalistka olimpijska, trzykrotna mistrzyni igrzysk, rekordzistka świata na 100, 200 i 400 m obchodziłaby 74. urodziny.

Doskonale znana wszystkim kibicom sportu, a jej sława wykraczała daleko poza sport. Miała w sobie niesamowity majestat, bijącą na odległość dobroć. Lubiła ludzi i ludzie uwielbiali ją. Jest jedyną sportsmenką w historii, która ustanawiała rekordy świata na 100, 200 i 500 m. Odeszła 29 czerwca 2018 roku po kilkuletniej walce z chorobą nowotworową. Informacja o śmierci Ireny Szewińskiej zdruzgotała całe środowisko sportowe w kraju i na świecie. Do końca była bardzo aktywna, działała w sporcie, angażowała się w organizację i przygotowania do wyjazdu reprezentacji Polski do Tokio by zamknąć piękną pętlą swoje dorosłe wejście na sportowy olimp.

Urodziła się 24 maja 1946 roku w Leningradzie (dawna nazwa radzieckiego Sankt Petersburga), potem wraz z rodzicami trafiła do Warszawy. Zasłynęła na igrzyskach olimpijskich w Tokio kiedy to jeszcze pod nazwiskiem panieńskim Kirszenstein sensacyjnie wywalczyła dwa srebrne medale na 200 i 400 m, a wraz z koleżankami rozprawiły się z całym światem w sztafecie 4×100 m. Miała osiemnaście lat! To był początek genialnej międzynarodowej kariery. Do tego złota z Tokio dorzuciła jeszcze dwa – w Meksyku ’68 na 200 m i Montrealu ’76 na 400 m oraz brąz w Meksyku na setkę i Monachium na 400 m. W dorobku miała dziesięć medali mistrzostw Europy (pięć złotych, srebro i 4x brąz) plus medale za hali. Biegała na takim poziomie, że wyniki uzyskiwane przez nią nierzadko jeszcze dziś dawałyby jej miejsca w finałach, a może stawiałyby na podiach największych imprez.

– W Japonii to Irena Kirszenstein stała się boginią, do końca życia była tam hołubiona, co roku ją zapraszano, obsypywano prezentami, przyjmowali ją też kolejni cesarze. Wielka szkoda, że tak się to wszystko potoczyło i nie pojawi się tam za rok. To byłaby piękna klamra, gdyby się mogła być obecna na kolejnych tokijskich igrzyskach. Tak prawdę mówiąc to z tego składu MKOl-u z ostatnich dziesięcioleci, to ona była największą sportową gwiazdą. Bo wprawdzie był Siergiej Bubka, równie sławny, ale gdzie mu do Ireny, gdy chodzi o osiągnięcia medalowe. Na igrzyskach zdobył tylko jeden medal, a ona siedem – wspominał redaktor Maciej Petruczenko z Przeglądu Sportowego.

A co rekordów wszech czasów, niewiarygodnym wydaje się być fakt jak uniwersalną i wspaniałą lekkoatletką była Irena Szewińska. Niedawno opublikowany przez magazyn Track & Field ranking wszech czasów to właśnie Panią Irenę wskazał jako najlepszą zawodniczkę w historii.

Track & Field News: Irena Szewińska numerem 1 wszech czasów

Irena Szewińska przez lata była dumą polskiego sportu jako sportsmenka, potem zaś działa w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim, oczywiście w PKOl, prezesowała w Polskim Związku Lekkiej Atletyki. Wielu mistrzów i medalistów olimpijskich właśnie od Pani Ireny odbierało medale i gratulacje stając na podiach igrzysk. Każdemu służyła dobrym słowem, wsparciem i uśmiechem.

Ireny Szewińskiej bardzo brakuje, zawsze już będzie brakować.

 

Fot: wikipedia


Aktualności

Kalendarz imprez