Ireneusz Kłos: Odwołanie Ligi Narodów? Trzeba postawić na zdrowie

Ireneusz Kłos: Odwołanie Ligi Narodów? Trzeba postawić na zdrowie

Bardzo możliwe, że z oglądaniem ekip Vitala Heynena i Jacka Nawrockiego będziemy musieli poczekać aż do przyszłego roku. Według informacji portalu volleyball.it władze FIVB podjęły decyzję o pełnym odwołaniu Ligi Narodów. – Choroba się wciąż rozwija [..] trzeba było postawić na zdrowie – komentuje dla nas Ireneusz Kłos, 337-krotny reprezentant Polski i były selekcjoner kadry kobiet.

KACPER MARCINIAK: Władze siatkówki zareagowały właściwie?

IRENEUSZ KŁOS: To była naturalna kolej rzeczy, ciągnięcie tego dłużej nie miało sensu. Przemieszczanie się w dużych grupach z samolotu do hotelu, i tak w kółko – to narażanie zawodników. Puste trybuny też nie wyeliminowałyby zagrożenia. Uważam tę decyzję za jak najbardziej słuszną. Dla kibiców to oczywiście słodko-gorzka wiadomość, bo stęskniliśmy się za siatkówką. Samemu oglądam teraz powtórki meczów – z dawnych lat, czy ostatnie ligowe potyczki. Także szkoda, bo przynajmniej reprezentację Polski chcielibyśmy zobaczyć w akcji.

Wcześniej mówiło się o alternatywnych formach rozegrania turnieju. W jednej lokalizacji w okresie trzech tygodni, czy osobnych imprezach na różnych kontynentach…

Tak, proponowano rozwiązania, które zakładały ograniczenie podróży. Choroba się jednak wciąż naprawdę rozwija, nie można ryzykować. Mówi się trudno – trzeba na coś postawić. A wybieramy przecież pomiędzy zdrowiem, czy nawet życiem, a rozgrywkami sportowymi, w tym przypadku siatkówką.

Może dłuższa przerwa wyjdzie na dobre kibicom, trenerom i przede wszystkim zawodnikom? Od zawsze w końcu narzekamy, że tej gry reprezentacyjnej jest po prostu za dużo.

Terminarz należy do naprawdę napiętych. Kończy się liga, zaczyna się reprezentacja. A gra w klubie oznacza też puchary, różnego rodzaju rozgrywki… Tych spotkań jest bardzo dużo. Kiedy ja byłem zawodnikiem, to też wydawało mi się, że gram sporo, ale to co obecnie mają chłopaki do przejścia… dla mnie to naprawdę niebywałe. Wcale się nie dziwię, że niektórzy zawodnicy padają od tego wysiłku. Mikrourazy to jedno, ale przemęczenie może w końcu doprowadzić do poważnych kontuzji. Podziwiam ich za hart ducha.

Możemy spodziewać się wyższego poziomu ligowych zmagań? Zawodnicy będą zdrowi, wypoczęci.

Uważam, że na pewno tak będzie. Zawodnicy grający normalnie w reprezentacjach, teraz będą mieli czas, aby wyleczyć dokuczliwe urazy. A przede wszystkim odpocząć psychicznie od kolejnych treningów i spotkań. Słyszymy już teraz, że są spragnieni siatkówki. Zrozumiałe, bo to już będzie sporo tygodni, od kiedy mieli kontakt z piłką, czy halą. Po takim czasie człowiek oczywiście tęskni, ale podreperowanie zdrowia jest bezcenne.

Z drugiej jesteśmy pewnie trochę zawiedzeni, bo chciałoby się na tym świetnym okresie polskiej siatkówki korzystać. 

Wiadomo, jesteśmy mistrzami świata. Byliśmy też głównymi faworytami do wygrania igrzysk olimpijskich, które zostały przełożone. A teraz jeszcze Liga Narodów. I wciąż nie wiemy, czy w przyszłym roku uda się to wszystko doprowadzić do skutku. Może wynajdą tę szczepionkę, bo widać że koronawirus nie odpuszcza i w niektórych krajach liczba zarażonych idzie zdecydowanie w górę. Myślę o Rosji, Stanach, a nie wiadomo, czy w krajach azjatyckich uda się całkowicie ten problem zażegnać. Miejmy taką nadzieję!

ROZMAWIAŁ KACPER MARCINIAK

Fot. Newspix.pl

 


Aktualności

Kalendarz imprez