Indoor Tour Düsseldorf. Dobrze, choć bez zwycięstw

Indoor Tour Düsseldorf. Dobrze, choć bez zwycięstw

Ależ forma Duplantisa, który w Düsseldorfie atakował rekord świata w skoku o tyczce. Mocne biegi Adama Kszczota i Marcina Lewandowskiego na 800 m, solidny start Damiana Czykiera, zadowolenie Justyny Święty-Ersetic i Igi Baumgart-Witan z 400 m oraz drugie miejsce Konrada Bukowieckiego w pchnięciu kulą. Podczas otwarcia sezonu 2020 IAAF World Indoor Tour nie obyło się też bez potknięć.

 

Może zaczniemy właśnie od owego potknięcia, jakim stanowczo był występ Pawła Wojciechowskiego. Pod nieobecność Piotra Liska to właśnie na “Pająka” skierowane są oczy kibiców lekkiej atletyki w Polsce. W wielu konkurencjach lekkoatletycznych chodzi o to, by szybko kończyć, ale w skoku o tyczce jest zgoła inaczej. Dość powiedzieć, że konkurs w Düsseldorfie przedłużył się o ponad pół godziny. A to za sprawą niewiarygodnych wyczynów podniebnych Armanda Duplantisa. Miało być jednak o Wojciechowskim. Trudno cokolwiek pisać i tłumaczyć. Spalił trzy próby na 5,40 m i pożegnał się z rywalizacją, choć pozostał w hali przyglądając się z ławki dokonaniom Szweda i Amerykanina Sama Kendricksa. Wygrał ten pierwszy po zaliczeniu 6,00 m (w drugiej próbie) i trzech atakach na absolutny rekord świata 6,17 m! W drugiej próbie był już po drugiej stronie poprzeczki, zawisł efektownie w powietrzu i… zahaczył łokciem o poprzeczkę! Brakowało milimetrów, ale dzięki temu możemy sobie pogdybać. Gdyby wykonał odmach ręką, to byłby rekordzistą świata. Ale nie tym razem. Pro forma dodamy, że przy zwycięskim wyniku pojawiły się adnotacje o rekordzie Szwecji (bity dwukrotnie) i rekordzie mityngu.

Miejmy nadzieję, że podtrzyma formę przynajmniej do soboty, bo w programie mityngu ORLEN Copernicus Cup w Toruniu znalazł się konkurs tyczkarzy i miejmy nadzieję, że będziemy świadkami równie wysokich lotów. A Pawła szkoda. Gdzieś tam w przebitkach na trybuny, kiedy operator koncentrował się na najbliższych Mondo, widać było Wiaczesława Kalininczenkę, z którym od kilku miesięcy współpracuje mistrz świata z 2011 roku. Jednak jeszcze na efekty musimy poczekać, choć nieoficjalnie słychać, że o formę Pawła w tym sezonie możemy być spokojni, bo na treningach prezentuje się doskonale. Jak mówi stare przysłowie pszczół: pożyjemy, zobaczymy. Tym bardziej jednak szkoda, że Piotr Lisek pauzuje i że nie zobaczymy go ani w Toruniu, ani w Łodzi…

Czy Piotr Lisek odpuści starty w sezonie halowym?

Jeśli chodzi o szybkie kończenie, trzeba wyróżnić tutaj naszych biegaczy. Na 400 m wystartowały Justyna Święty-Ersetic i Iga Baumgart-Witan. Obie w swoich seriach finiszowały na drugich miejscach. Justyna uzyskała czas 52.49, a Iga 52.74. Ponoć Iga zmaga się z problemem ze ścięgnem Achillesa. Co prawda mamy ją zobaczyć w Toruniu, lecz pojawia się również w kuluarach temat, by odpuściła sezon halowy.

Ciekawe wyścigi oglądaliśmy na 800 m mężczyzn. Serię numer 1 wygrał Marcin Lewandowski, który znów popisał się kapitalnym finiszem. Długo zamykał stawkę, ale ostatnie 200 m należało do niego. Czas jaki uzyskał jednak nie pozwolił mu na zwycięstwo w mityngu. 1:47.22 to trzeci wynik dnia. Drugi rezultat uzyskał Adam Kszczot (1:46.42), który jednak nie znalazł sposobu na lidera list światowych Marca Reuthera. Niemiec wygrał dziś (1:46.13), lecz przed kilkoma dniami sensacyjnie zszedł poniżej 1:46 (1:45.39)! Kszczot obecnie ma trzeci wynik na świecie w sezonie, co cieszy. Pewną nostalgię przynosi jednak, że siedmiokrotnie wpadał pierwszy na metę w Düsseldorfie, tym razem seria została przerwana (choć po prawdzie przerwał ją rok temu ignorując starty pod dachem). Mateusz Borkowski dobiegł piąty w serii z Adamem – zmierzono mu 1:49.70.

Dużo się działo na dystansach sprinterskich. Znów świetnie spisał się płotkarz Damian Czykier, który czwartym miejscem umacnia się w rankingu. A ten przekłada się na szanse na paszport olimpijski do Tokio 2020. Ostatnio piąty, dziś czwarty… do tego drugi wynik w karierze – 7.66 (7.65 pobiegł w 2017 roku podczas HME). Ładnie! (W eliminacjach uzyskał 7.72). Do finału wśród pań nie dostała się Pia Skrzyszowska, której sama obecność na tak prestiżowych mityngach raduje serca kibiców. Ta osiemnastolatka walczy z seniorkami, mimo że jej czasy wciąż trafiają do juniorskich tabel i to na pierwszą pozycję sezonu w kategorii U20! Do finału na płaskie 60 m nie dostała się również Martyna Kotwiła (7.56).

W pchnięciu kulą znów z solidnej strony pokazał się Konrad Bukowiecki, któremu jednak nie udało się posłać kuli poza 21 metrów. Wygrał Filip Mihaljević. Chorwat uzyskał odległość 21,52 m i to najlepszy wynik sezonu. Konradowi tym razem musiało wystarczyć 20,90 m i drugie miejsce.

DARIUSZ URBANOWICZ

 

 

Kolejne mityngi serii World Athletics Indoor Tour

8 lutego ORLEN Copernicus Cup (Toruń)
15 lutego Müller Indoor Grand Prix (Glasgow)
19 lutego Meeting Hauts-de-France Pas-de-Calais (Liévin)
21 lutego Villa de Madrid (Madryt)

 


Aktualności

Kalendarz imprez