Igrzyska w Tokio mają nową przewodniczącą komitetu organizacyjnego

Igrzyska w Tokio mają nową przewodniczącą komitetu organizacyjnego

Czasem można odnieść wrażenie, że na igrzyskach olimpijskich w Tokio ciąży klątwa. Nie dość, że trzeba było je przełożyć, że spora część Japończyków przestaje sprzyjać ich organizacji, to jeszcze regularnie dzieje się coś, co sprawę komplikuje. Tak było w przypadku niedawnych słów dotychczasowego przewodniczącego komitetu organizacyjnego tej imprezy, przez które musiał się on podać do dymisji. Teraz komitet ma nową przewodniczącą. Pozostaje wierzyć, że Seiko Hashimoto doprowadzi do organizacji igrzysk w stolicy Japonii.

Dlaczego?

Skąd zmiana na jednym z najważniejszych stanowisk na niespełna pół roku przed planowanym rozpoczęciem igrzysk? Cóż, 83-letni Yoshiro Mori, były premier Japonii, a do niedawna przewodniczący komitetu organizacyjnego igrzysk, najwidoczniej nie do końca zrozumiał, że pewnych rzeczy nie wypada mówić na głos, zwłaszcza, gdy zajmuje się tak ważną pozycję. Tym bardziej nie wypada ich głosić w trakcie posiedzenia zarządu wspomnianego komitetu.

Co takiego Mori powiedział? – Kobiety mają skłonność do rywalizacji i jeśli jedna podniesie rękę, by mówić, wszystkie inne też poczują taką potrzebę – choćby to. Dodawał też, że jeśli dopuści się ich więcej na kierownicze stanowiska w organizacjach sportowych, będzie trzeba ograniczyć im czas wypowiedzi, bo są gadułami i nie potrafią swoich wypowiedzi zakończyć odpowiednio szybko. W świecie walczącym o równouprawnienie płci i wzajemny szacunek takie wypowiedzi po prostu nie mogą przejść niezauważone.

Więc nie przeszły.

Mori został powszechnie skrytykowany, również ze strony Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, i choć jeszcze niedawno zapewniał, że do dymisji się nie poda, ostatecznie to zrobił. Zresztą trudno było wyobrazić sobie inny scenariusz, MKOl w ostatnim czasie bardzo zaangażował się w reformy mające na celu zrównanie szans kobiet i mężczyzn w sporcie – przykładem niech będzie choćby to, że na igrzyskach w Paryżu ma wystąpić dokładnie tyle samo zawodników, co zawodniczek. Będzie to pierwszy taki przypadek w historii.

Zmiana była więc konieczna nie tylko dla wizerunku komitetu organizacyjnego, ale tak naprawdę całych igrzysk. Mori w końcu uznał swój błąd i złożył rezygnację ze stanowiska. W konsekwencji powołano więc nową przewodniczącą. Bo to pewna ironia losu – stanowisko to po Morim objęła kobieta.

Kto?

Błędem byłoby jednak napisać, że Hasimoto dostała to stanowisko tylko dlatego, że jest kobietą. To osoba, która akurat do pełnienia tej funkcji nadaje się wręcz idealnie. Sama była jedną z ciekawszych postaci ruchu olimpijskiego, gdy jeździła na igrzyska jeszcze w roli zawodniczki. A to w dużej mierze dlatego, że zaliczyła aż siedem olimpiad, ale… tylko trzy (1988, 1992 i 1996) latem. Do tego czterokrotnie startowała zimą – w 1984, 1988, 1992 i 1994 roku.

Była łyżwiarką szybką i kolarką torową. Wywalczyła jeden medal, brązowy. W 1992 roku w wyścigu na 1500 metrów okazała się jedną z najlepszych łyżwiarek. Doświadczeń zebrała jednak po drodze naprawdę wiele, widziała jak igrzyska organizuje się między innymi w Seulu, Albertville, Barcelonie czy Atlancie – startowała bowiem na trzech kontynentach.

Po zakończeniu kariery sportowej poszła w politykę. To zresztą nie nowość, w Japonii zdarza się to całkiem często. Jej doświadczenie polityczne jest ogromne. W ostatnim czasie piastowała stanowisko minister ds. olimpijskich, ale była też minister ds. upodmiotowienia kobiet czy minister stanu ds. równości płci. Innymi słowy – wpasowuje się idealnie w rolę kogoś, kto miałby po ostatniej aferze zastąpić Yoshiro Moriego.

W dodatku brała aktywny udział w dotychczasowym procesie organizacji igrzysk, we wszystko jest już wtajemniczona. Jej przejście na nowe stanowisko powinno odbyć się bez większego problemu. A przynajmniej tak się na ten moment wydaje. Problemy mogą się już jednak pojawić przy samej organizacji igrzysk. Bo warto napisać o tym, co czeka Hashimoto.

Co dalej? 

– Seiko Hashimoto może oprzeć się na swoim bogatym politycznym doświadczeniu. To pomoże nam zorganizować z sukcesem bezpieczne igrzyska i paraigrzyska w Tokio w ramach współpracy pomiędzy komitetem organizacyjnym, rządem Japonii, rządem Tokio i Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim – możemy przeczytać w oficjalnym komunikacie MKOl-u.

Problem w tym, że ta organizacja wcale nie musi być łatwa. Według ostatnich ankiet przeprowadzonych w Japonii około 80 procent tamtejszego społeczeństwa igrzysk tak naprawdę już nie chce. Zniechęcają ich rosnące koszty organizacji (Tokio 2020 będzie prawdopodobnie najdroższą taką imprezą w historii), ale też – a może przede wszystkim – pandemia koronawirusa. Wciąż panuje bowiem obawa, że przy okazji igrzysk wybuchłoby nowe ognisko choroby i Japonię zalała kolejna fala zakażeń.

Do tej pory wszystkie zaangażowane w organizację igrzysk strony zapewniały, że chcą doprowadzić do ich przeprowadzenia. Trudno przypuszczać, by Hashimoto zmierzała w inną stronę. Niemniej jednak nie wiadomo, jakie działania podejmie i jakie będą jej decyzje. A w przypadku tych igrzysk można spodziewać się naprawdę wszystkiego.

Choć liczymy, że to już naprawdę jeden z ostatnich progów zwalniających na drodze do tych igrzysk. I że gdy Seiko Hashimoto wsiądzie za kierownicę, droga okaże się płaska i prosta.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez