Igrzyska staną na głowie. Breakdance zadebiutuje w Paryżu 2024

Igrzyska staną na głowie. Breakdance zadebiutuje w Paryżu 2024

Rok temu był wprowadzony wstępnie, teraz już oficjalnie go zatwierdzono – breakdance pojawi się na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Zmian będzie jednak znacznie więcej. Igrzyska próbują się bowiem ograniczać i odmładzać, a przez to stawać bardziej atrakcyjne, również dla młodszych widzów. Jak ma to wyglądać?

Ograniczenia

W Paryżu będzie mniej sportowców i mniej konkurencji niż w Tokio. Liczba tych pierwszych ma zostać zmniejszona z 11092 do 10500. Konkurencji o ledwie dziesięć – z 339 do 329. Ale w porównaniu do japońskiej olimpiady trochę ich jednak ubędzie. Część przecież zostanie zastąpiona przez inne, nowe rywalizacje, co już teraz wywołuje protesty w niektórych środowiskach.

Łącznie pojawi się aż 41 nowych konkurencji. Dla przykładu: zadebiutować w Paryżu ma ekstremalny slalom kajakowy. I nie byłoby problemu, gdyby nie to, że wejść ma on w miejsce części konkurencji sprinterskich, obecnych w programie igrzysk od dawna. To ważna zmiana i dla nas – w sprintach zawsze wystawialiśmy sporo kajakarzy. W ekstremalnym slalomie możemy mieć z tym za to problemy. Zresztą nie tylko my, bo to konkurencja, która raczej nie jest powszechnie uprawiana. Ale jest widowiskowa. A to ważne.

Zmiany nastąpią w znacznie większej liczbie dyscyplin. W żeglarstwie zamiast rozdawania medali w rywalizacji załóg męskich i kobiecych, będzie rywalizacja załóg mieszanych. Dojdą też kitesurfingowe wyścigi par – również mieszanych. W lekkiej atletyce dodany zostanie mikst w chodzie (szczegółów jeszcze nie ma), ale za to nie będzie chodu na 50 kilometrów, a zostanie tylko ten na 20. Ograniczona zostanie też na przykład liczba konkurencji w podnoszeniu ciężarów, ale na to zapracowali sobie sami sportowcy liczbą kolejnych afer dopingowych.

Program paryskich igrzysk ma być przy tym wszystkim ułożony tak, że po raz pierwszy w dziejach nastąpi całkowite równouprawnienie pod względem płci – tyle samo będzie startujących mężczyzn i kobiet, choć ich liczba może się różnić w ramach poszczególnych dyscyplin. Sami widzicie – zaplanowanych zmian jest już naprawdę sporo, a to tylko część z nich.

Ale chyba żadna nie wywołała takiego zamieszania jak dodanie breakdance’u.

Zatańczymy?

Nawet w środowisku tańca decyzja o akceptacji breakingu nie wszystkim się spodobała. A to przez to, że od dawna walczono o taniec na igrzyskach, ale… nie taki. Tymczasem Międzynarodowy Komitet Olimpijski wreszcie się na to zdecydował, ale głównie po to, by przyciągnąć młodzież. Z tego samego powodu już w Tokio na olimpiadzie zadebiutować mają takie dyscypliny jak surfing, skateboarding czy nawet wspinaczka sportowa. O, właśnie. Skoro już o wspinaczce, to dodajmy, że w Paryżu rozbita zostanie na swoje trzy podstawowe konkurencje. To ważne, bo w Polsce mamy światową czołówkę w speedzie – wchodzeniu na czas – i to może dać nam szansę na medale.

Wróćmy jednak do breakdance’u. – Kultura hip-hopowa i muzyka hip-hopowa rezonuje z wieloma ludźmi. Ludzie będą nazywać go sportem. Chcemy pokazać, że nie jest to tylko sport, lecz również sztuka i kultura – mówiła Reuterowi Logan Edra, 17-letnia tancerka, która będzie chciała powalczyć o złoto.

To wyraźnie pokazuje nam pewien kierunek: w MKOl-u zdają sobie sprawę, że igrzyska tracą na zainteresowaniu u młodych. I chcą je w jakiś sposób odzyskać. – To dyscypliny integracyjne, bardzo popularne i mogą być uprawiane poza tradycyjnymi arenami sportowymi. Priorytetem było dla nas wprowadzenie sportów popularnych wśród młodego pokolenia – mówił Thomas Bach, przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, podkreślając, że nie tylko breakdance, ale i surfing czy skateboarding są – jak wspomniała Edra – częścią większej kultury, która również ma zagościć na igrzyskach – już w Tokio zawodom na deskorolkach ma towarzyszyć całe “miasteczko” poświęcone tej dyscyplinie i jej otoczce.

– To będzie fascynująca mieszanka sportu i kultury w kultowym miejscu. Spodziewamy się, że odniesie fenomenalny sukces – dodawał Jean-Philippe Gatien, dyrektor sportowy paryskich igrzysk, odnosząc się już do samego breakdance’u. Mówiąc o kultowym miejscu miał na myśli Place de la Concorde, przy samych Polach Elizejskich. I faktycznie, trudno o ciekawszą lokalizację. Oby zawody jej dorównały.

Co jednak interesujące, wejście na igrzyska breakdance’u nie pociągnęło za sobą dyscypliny powszechnie kojarzonej z Francją – parkouru. MKOl zdecydował, że na razie nie chce go na olimpiadzie. Niewykluczone jednak, że zmieni zdanie w przyszłości. Bo on przecież też powinien przyciągnąć młodych.

Inna sprawa, że breakdance czy skateboarding to dla dzisiejszych nastolatków w dużej mierze przeżytek. Część przyciągnie, natomiast na pewno nie tak wielu, jak przyciągnąłby jeszcze kilkanaście lat temu, gdy obie te rzeczy podbijały świat. Dziś by młodzież faktycznie zainteresowałaby się igrzyskami, prawdopodobnie należałoby dodać… esport. Ale do tego bardzo daleka droga. MKOl jest opóźniony o co najmniej jedno pokolenie, kilka dekad, choć i tak docenić trzeba, że zaczyna próbować coś zmieniać i sięgać po młodzież. Możliwe, że faktycznie da to jakiś efekt.

Przekonamy się za cztery lata.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Antyfan braci pyton
Antyfan braci pyton
2 miesięcy temu

Pffffffffff

Walter White
Walter White
2 miesięcy temu

Skandal. Za chwilę poloneza i tango dołączą

Gniotek
Gniotek
2 miesięcy temu

Naprawdę jeszcze kogoś to interesuje?

“Program paryskich igrzysk ma być przy tym wszystkim ułożony tak, że po raz pierwszy w dziejach nastąpi całkowite równouprawnienie pod względem płci – tyle samo będzie startujących mężczyzn i kobiet,”
Wydawało mi się że prawdziwe równouprawnienie to wtedy gdy się traktuje wszystkich tak samo. Pod każdym wzgledem.

To takie francuskie równouprawnienie. Tyle ma wspólnego z równuprawnieniem, co miłość francuska z miłością.

Aktualności

Kalendarz imprez