Igrzyska mogą zostać odwołane? Z Tokio dochodzą sprzeczne sygnały

Igrzyska mogą zostać odwołane? Z Tokio dochodzą sprzeczne sygnały

Do igrzysk olimpijskich w Tokio zostało pół roku, a sytuacja związana z koronawirusem na świecie nadal nie jest opanowana i trudno zakładać, by była do lipca. Ze stolicy Japonii zaczynają docierać sygnały, że już nie tylko tamtejsze społeczeństwo, ale też organizatorzy poważnie myślą o odwołaniu imprezy. Choć oficjalnie temu zaprzeczają. 

“The Times” donosi…

Świat obiegła sensacyjna wieść – organizatorzy igrzysk w Tokio poważnie rozmyślają o możliwości ich odwołania. Poinformowali o tym właśnie dziennikarze “The Times”, którzy mieli rozmawiać z jednym z członków komitetu organizacyjnego, który pozostał anonimowy. To on miał im powiedzieć, że brane pod uwagę są różne rozwiązania – również kolejne przełożenie igrzysk lub ich odwołanie i zgłoszenie się po organizację w roku 2032.

– Nikt nie chce być pierwszym, który to powie, ale panuje zgoda co do tego, że organizacja jest zbyt trudna. Osobiście nie sądzę, by doszły do skutku. Suga [premier Japonii – przyp. red.] nie jest emocjonalnie zaangażowany w organizację igrzysk. W rządzie chcą jednak pokazać, że są gotowi otrzymać kolejną szansę za 11 lat. W takich okolicznościach nikt nie powinien tego kwestionować – mówiło źródło brytyjskiego dziennika.

Gdyby igrzyska faktycznie zostały odwołane – byłby to ewenement. Do tej pory działo się to tylko trzykrotnie. Zawsze z powodu wojen światowych. Pierwszej – w 1916 roku – oraz drugiej – w 1940 i 1944. Czwarty raz może być wywołany pandemią koronawirusa. Scott Morrison, premier Australii (mającej sporą japońską diasporę), zapytany o to przez dziennikarzy, mówił, że takim doniesieniom się nie dziwi:

– Sytuacja w Japonii jest na ten moment zupełnie inna, niż była w listopadzie. Mówią o tym ostatnie raporty w sprawie koronawirusa. Potrafię zrozumieć, czemu nakłada to na Sugę sporą presję. Każdy premier, tak myślę, musi jako priorytet uznać zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców kraju. Mogę jedynie współczuć ich aktualnemu położeniu.

Wirus w natarciu

Japonia, dzięki sprawnym działaniom, przeszła przez dotychczasową pandemię koronawirusa całkiem dobrze. Zamknięcie granic pozwoliło ograniczyć rozprzestrzenianie się zakażeń. Izolacja i kwarantanna również dały dobre efekty, podobnie jak odpowiedzialne działania społeczeństwa. Już kilkukrotnie wydawało się, że sytuacja została opanowana. Sęk w tym, że COVID-19 nie daje za wygraną i regularnie wraca. Aktualnie Japończycy mierzą się z jego trzecią falą.

W ostatnim czasie w samym Tokio odnotowuje się powyżej 1000 zakażeń dziennie. Rekord, ustanowiony w tym miesiącu, to ponad 2400. Liczba łącznych przypadków śmiertelnych (w całym kraju) wynosi niecałe 5000. Dla japońskiego rządu to zbyt dużo, podobnie dla społeczeństwa. W przeprowadzonej niedawno ankiecie około 80 procent Japończyków wypowiedziało się negatywnie na pytanie o organizację igrzysk tego lata. W grudniu było to 63 procent – liczba ta więc szybko się zwiększa.

Istnieją bowiem obawy, że przyjazd sportowców, ich sztabów szkoleniowych, dziennikarzy oraz (opcjonalnie, choć szanse są na to coraz mniejsze) choćby szczątkowej liczby kibiców, sprawi, że liczba zakażeń znów wzrośnie. Dużą nadzieję w komitecie organizacyjnym igrzysk pokłada się w szczepionkach – akcja szczepień w Japonii rozpocząć ma się w lutym. Już teraz wiadomo jednak, że przed igrzyskami nie zdąży się wyszczepić całej populacji państwa. Inny problem leży też w przyjezdnych – nie wiadomo, czy zaszczepieni zostaną na przykład sportowcy z biedniejszych krajów.

Poza tym podaje się i inne argumenty za odwołaniem igrzysk: brak możliwości równych przygotowań czy nawet wzięcia udziału w kwalifikacjach, zagrożenie wypaczeniem rywalizacji przez koronawirusa (gdyby faworyci zostali odesłani na kwarantannę z powodu pozytywnego wyniku testu), rosnące koszty organizacji czy też opcjonalny brak kibiców, dla których również organizuje się przecież igrzyska.

Oficjalnie organizatorzy mówią jednak, że igrzyska się odbędą. I to jest wersja, która na ten moment obowiązuje.

Igrzyska muszą być

Odwołanie olimpiady jest trudne z wielu powodów. Poza tymi oczywistymi, jak na przykład pozbawieniem szansy na medale wielu sportowców, dochodzą też między innymi zawarte umowy sponsorskie, opiewające na astronomiczne wręcz sumy pieniędzy – wśród nich między innymi z Toyotą czy Coca-Colą.

A poza tym? Pod uwagę w Japonii – wedle tego, co mówią tamtejsi dziennikarze – brana jest też kwestia wizerunkowa. Japonia powszechnie uznawana jest przecież za kraj, w którym organizacyjnie wszystko dopięte jest zawsze na ostatni guzik. Odwołanie największej sportowej imprezy świata – nawet w takich okolicznościach – mogłoby być ujmą na honorze. Być może to dlatego w oficjalnym oświadczeniu zaprzecza się takiej możliwości.

– Z wielkim rozczarowaniem zobaczyliśmy, że “The Times” rozwija tak tabloidową historię ze źródłem, któremu trudno zaufać. Rząd Japonii jest w pełni zaangażowany w zorganizowanie bezpiecznych igrzysk. Ich poświęcenie zachęca nas do pracy. Wszyscy nasi partnerzy są w pełni skupieni na tym, byśmy mogli gościć igrzyska tego lata.

Premier Suga wyraził determinację w kwestii zorganizowania igrzysk. Rząd organizuje serię spotkań w sprawie COVID-19 i działań z nim związanych oraz wprowadzenia środków pozwalających zorganizować igrzyska. Mamy nadzieję, że codzienne życie powróci tak szybko, jak to tylko możliwe i będziemy mogli nadal robić wszystko, by przygotować się na igrzyska – czytamy.

Ze strony rządu zresztą – za pośrednictwem jego rzecznika – dziennikarze też otrzymali już zaprzeczenie informacjom podanym “The Times”. Oficjalnie rządzący Japonią powtarzają, że nikt nawet nie wysunął pomysłu, by szykować się do organizacji igrzysk w 2032 roku. Na ten moment priorytetem jest to, by przeprowadzić je tego lata. – Igrzyska będą symbolem zwycięstwa ludzkości nad nowym koronawirusem i szansą zaprezentowania rekonstrukcji Japonii po niszczycielskim trzęsieniu ziemi i tsunami [z 2011 roku – przyp. red.] całemu światu – mówił premier Suga w parlamencie.

Wychodzi więc, że – przynajmniej na ten moment – za pół roku wszyscy najlepsi sportowcy świata powinni spotkać się w Tokio, by walczyć o medale. Nie ukrywamy, że bardzo chcielibyśmy, by tak się stało.

Fot. Newspix


Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Aktualności

Kalendarz imprez